Cała trójka zasiadła w salonie przed telewizorem. Emily siedziała oparta o ramię Harrego, a loczek smyrał swoimi palcami po ramieniu dziewczyny. Niall przyglądał się zakochanej parze, widok ich razem był dość nie codziennym widokiem zwłaszcza gdy ostatnio oznajmili, że rozstają się na dobre, że nic nie pozwoli im się zbliżyć do siebie. Jednak ich uczucie wygrało.
Niall poczuł delikatny ból w żołądku, jakby coś tak mocno ścisnęło go. Blondynowi zawsze podobała się Em, Harry doskonale o tym wiedział. Emily także wiedziała, że Niall ją tak bardziej lubi jednak zawsze myślała, że to wszystko co on mówi jest dla żartów. Blondyn cieszył się z szczęścia swojego przyjaciela mimo bólu który w tym momencie odczuwał.
Em cały czas prowadziła konwersacje z swoim chłopakiem, a Niall wyłącznie się im przyglądał.
-ja już będę szedł.-wypowiedział blondyn kiedy poczuł że jego serce nie wytrzyma tej słodyczy.
-już?-Em oderwała wzrok od Stylesa i spojrzała na Horana.
-tak, mam parę spraw do załatwienia.-wypowiedział te słowa szybko, cmoknął policzek dziewczyny i kierował się w stronę drzwi.
"Horan Ty idioto!"-skarcił się chłopak w myślach, stojąc przed drzwiami Emily. Po dłużej chwili ruszył w stronę swojego białego volvo. Rozładowując emocje z całej siły uderzył dłonią o kierownicę. Jeszcze chwile patrzył na dom i odjechał.
Zdenerwowany Niall jechał zbyt szybko, już dawno przekroczył granicę bezpiecznej jazdy.
Blondyn wyprzedzał jak wariat wszystkie auta, które były przed nim. Nie patrzył na nic, ani na nikogo. Nie myślał nad tym dokąd zmierza, w jego głowie była para którą widział kilka minut temu. Niall wciąż karcił się za myśli o pięknej dziewczynie swojego najlepszego przyjaciela.
"Jej włosy, jej zapach, jej ciało, jej uśmiech, jej oczy... Oh, kretynie przestań"-jego własne myśli jego nie słuchały. Nawet nie zauważył kiedy stracił panowanie nad kierownicą, a jego samochód zaczął kręcić się po całej jezdni.
~~
Harry stał w kuchni i starał się ugotować coś z niczego. Emily siedziała na kanapie z kieliszkiem wina i przyglądała się ukochanemu. Gotowanie nie było jej specjalnością, a właściwie jak gotowała każdy bał się spróbować tego dania.
Natomiast Harry był jej przeciwieństwem, potrafił z jednego pomidora zrobić kolacje dla całej rodziny.
Chłopak zostawił na gazie jego specjalność i podszedł do dziewczyny, schylił się nad nią muskając delikatnie jej wargi, a po chwili rozpoczął długi namiętny pocałunek. Pieścił językiem jej podniebienie, poczuł jak ona uśmiecha się podczas pocałunku. Chłopak odsunął się by dać zaczerpnąć powietrza swojej ukochanej. Patrzył z czułością w jej oczy. Odgarnął włosy z jej policzka, by zagłębić się w jej błękitnych tęczówkach.
-Kocham Cię, Emily, wiesz o tym, prawda?-zapytał niepewnie.
-wiem.-uśmiechnęła się dziewczyna.
Harry wstał i usiadł obok swojej dziewczyny. Objął ją ramieniem i mocno przytulił do siebie. Dziewczyna także objęła chłopaka i wtuliła się w jego tors.
-tak bardzo Cię kocham, nie chcę Cię już więcej stracić..-wypowiedziała cichutko.
-nie stracisz kochanie, nie stracisz. Nigdy więcej Cię nie zranie, obiecuje.
Siedzieli wtuleni w swoje ramiona, kiedy po mieszkaniu zaczął się rozprzestrzeniać nie przyjemny zapach spalenizny.
-Harry..-zaczęła cicho Em powstrzymując śmiech domyślając się skąd dochodzi ten zapach.
- o nie..- chłopak szybko wstał i pobiegł do kuchni. Em nie co wolniej od niego też poszła do kuchni.
Bezradna mina chłopaka wywołała na ustach Emilu nie pohamowany śmiech. Harry spojrzał na nią tym 'swoim' złowrogim spojrzeniem, dziewczyna doskonale wiedziała co to oznacza i zaczęła uciekać.
Zielonooki szybko pobiegł za nią, najpierw udało się uciekać, droczyła się z nim stojąc po przeciwnej stronie kanapy. Styles nie wytrzymał i przebiegł przez sam środek miejsca do siedzenia i rzucił się na swoją dziewczynę. Oboje wylądowali na ziemi.
Harry usiadł okrakiem na Em.
- i co dalej będziesz się ze mnie śmiała?-trzymał swoimi dłońmi nadgarstki dziewczyny nad jej głową. Ona nie przestawała się śmiać. - Jak Ty wg tak śmiesz!-oburzył się Styles.
-przepraszam..-wymamrotała przez szeroko uśmiechnięte usta.
Przyjemną atmosferę przerwał telefon chłopaka. Niechętnie zszedł z bioder dziewczyny i ruszył w stronę telefonu. Kiedy miał go już w rękach, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Liama. Niechętnie odebrał.
-Liam nie teraz, jestem zajęty...-wyburczał patrząc na uśmiechniętą Em.
- Niall jest w szpitalu, w ciężkim stanie, miał wypadek..-odezwał się głos w słuchawce. Oczy Harrego ogarnęło przerażenie, udało mu się wypowiedzieć tylko:
-Wyślij mi adres, zaraz będziemy.
Dziewczyna widząc minę chłopaka pozwoliła opaść swoim wargą.
-Niall jest w szpitalu.. Coś poważnego.- Harry szybko wziął kluczyki z stoliku i ruszył w kierunku auta, a Emily szybko pozbierała się z ziemi, zarzuciła na siebie płaszczyk i wybiegła za Stylesem.
Szpital znajdował się całkiem nie daleko, dlatego po 5 min byli już na miejscu. Szybko dotarli na odpowiednie piętro po wskazówkach Liama. Do oczu Emily napłynęły łzy widząc przyjaciela za szybą nie przytomnego. Przecież jeszcze dzisiaj był u nich w domu, normalnie rozmawiali a teraz walczy o swoje życie. Jak to się stało? Em nerwowo stała przy szybie przyglądając się chłopakowi, coś się w niej obudziło. Uczucie, którego dotąd nie znała.
~
Harry siedział na krzesełku na przeciwko sali Nialla, nerwowo dygał nogą. Patrzył raz na Em, raz na Lou, raz na Liama, raz na Zayna. Wszyscy tak samo byli tak samo skołowani jak on. Jak to możliwe że w nowym aucie były popsute hamulce? No jak? Harry poczuł jak w jego kieszeni wibruje komórka. Wyciągnął ją i spojrzał na treść sms.
'Popsute hamulce w przyjaciela samochodzie to dopiero początek jeśli nie będziesz ze mną. Ann x'
Styles pięć razy przeczytał wiadomość zanim doszło do niego, że przyjaciela wypadek nie był wypadkiem i że to wszystko jest jego wina. Zaczął się rozglądać czy gdzieś nie ma postaci, która wysłała mu tego sms, niestety na korytarzu widać było tylko całą rodzinę Nialla i jego przyjaciół.
Pisałam szybko, ale dawno nie pisałam więc jest.
8 kom następny rozdział :)
wtorek, 16 lipca 2013
niedziela, 30 czerwca 2013
rozdział 18
Em chodziła po mieszkaniu, rozmyślając po raz kolejny o wyczynie Harrego. Uczucie którym darzyła chłopaka było tak silne, że zasłaniało racjonalne myślenie. Pragnęła teraz wtulić się w jego ramiona, usłyszeć jego ciepły głos. Chciała poczuć jego bliskość. W jej oczach powoli gromadziły się łzy, ta cała sytuacja nie pozwalała uwolnić się od bólu. Mimo wszystko czuła jakby w jej serce ktoś wbił nóż.
Spojrzała na sms od Harrego, uśmiechnęła się ciepło patrząc na treść wiadomości. Czuła jego miłość, w każdym geście, który kierował do niej. Jednak obawiała się takich chwil w których się pokłócą a on poleci do innej, jak ostatnio. Właściwie oni się nawet nie pokłócili, on poprostu wyszedł, wyszedł bez słowa.
"Oh, Emily jesteś taka naiwna"-pomyślała.
~~
Harry siedział wpatrując się w wyświetlacz swojego dotykowego telefonu, czekał na jakąkolwiek odpowiedź. Chłopak się bał, bał się cholernie, że stracił już ją. Wstał z kanapy i szybkim krokiem zmierzał w kierunku drzwi, po drodze zabrał z malutkiej komody kluczki od swojego ognisto czerwonego samochodu.
W mgnieniu oka chłopak wszedł do pojazdu i ruszył w stronę swojego starego mieszkania, w którym znajdowała się Em. Nie chciał czekać, a wręcz nie potrafił. Podczas czekania jego myśli były pogrążone w najczarniejszych scenariuszach.
Emily stała wpatrując się w moją postać, stała jakieś 100 m przede mną. Nie wiem gdzie byliśmy, nigdy tutaj nie byłem. Z prawej strony była jakaś szopa, a z lewej pusta przestrzeń, chyba byliśmy na jakiejś wsi.
Dziewczyna była uśmiechnięta, powoli zaczęła zmierzać w moją stronę . Szeroki uśmiech na jej twarzy, upiększał to miejsce. Odwzajemniłem uśmiech dziewczyny., i także zacząłem iść w jej stronę. Blondyna przyśpieszyła kroku i rozłożyła swoje ramiona. Przetrzepałem swoje loki i uwodzicielsko spojrzałem na dziewczynę.
Chłopak imieniem Chris, wyminął moją postać i wbiegł w ramiona dziewczyny. Co się właśnie stało? Dlaczego Em wpadła w ramiona Chrisa? Z mojej twarzy spadł uśmiech, a umysł przejęły pytania.
Dziewczyna była uśmiechnięta, powoli zaczęła zmierzać w moją stronę . Szeroki uśmiech na jej twarzy, upiększał to miejsce. Odwzajemniłem uśmiech dziewczyny., i także zacząłem iść w jej stronę. Blondyna przyśpieszyła kroku i rozłożyła swoje ramiona. Przetrzepałem swoje loki i uwodzicielsko spojrzałem na dziewczynę.
Chłopak imieniem Chris, wyminął moją postać i wbiegł w ramiona dziewczyny. Co się właśnie stało? Dlaczego Em wpadła w ramiona Chrisa? Z mojej twarzy spadł uśmiech, a umysł przejęły pytania.
Harremu przypomniał się sen, który kiedyś pojawił się w jego głowie. Racjonalne myślenie teraz nie było na miejscu, nie umiał z niego korzystać.
"Harry Ty pieprzony pesymisto"-pomyślał.
Starał się jechać jak najszybciej to było możliwe, starał się myśleć pozytywnie o całej sytuacji. Jednak czy mógł sobie pozwolić na to? Przecież on ją zranił, a tego nie chciał. Wyjechał dlatego, żeby tego uniknąć.
Harry zatrzymał się przed domem Emily, niepewnie wyszedł z samochodu i stanął na przeciwko drzwi. Bał się zapukać.. Bał się spojrzeć jej ponownie w oczy. Bał się, że będzie szukała pocieszenia u Chrisa a on spojrzy swoimi oczami czule na nią i wycedzi w stronę Harrego słowa pogardy.
Chłopak spuścił wzrok i delikatnie zapukał. Przez dłuższy czas nikt nie otwierał, Harry delikatnie tupał nóżką niecierpliwiąc się.
Po dłuższej chwili drzwi uchyliły się, a w nich pojawiła się postać kobiety, zdecydowanie była to Emily. Harry chciał się uśmiechnąć na jej widok, jednak powstrzymały go łzy spływające po jej policzku.
Dziewczyna milczała, spojrzała tylko spod rzęs na chłopaka, próbowała zahamować potok łez jednak nie dawała rady, łzy same spływały po jej policzku nie pytając o zgodę.
Styles poczuł ukłucie w okolicach serca, nie chciał jej zobaczyć w tym stanie. Tym bardziej nigdy nie chciał by płakała przez niego. Podszedł bliżej niej, dłonią odgarnął jej blond włosy, które opadały na policzek.
-Emily..- zaczął.
Dziewczyna nie chciała słuchać, nie chciała słuchać jego tłumaczeń. Każde słowo mogło zaboleć ją jeszcze bardziej. Podeszła tak blisko jego jak tylko mogła, owinęła swoje ręce dookoła bioder przystojnego chłopaka i wtuliła się w jego tors.
Harry poczuł ulgę, poczuł, że istnieje jakaś szansa na odratowanie ich związku. Liczył, że nadzieja którą właśnie dała mu Em pomoże mu naprawić wszystko. Czuł jak dziewczyna wciąż szlocha w jego ramionach.
Trzymając ją cały czas Harry zaprowadził ją do salonu.
Usiedli razem na kanapie, Emily ułożyła się na ramieniu Stylesa, miała wciąż schowaną twarz.
-Emily..- zaczął ponownie chłopak, tym razem dziewczyna nie przerwała mu.- ja Cię kocham..naprawdę, nie wyobrażam sobie, że mogłaś pomyśleć inaczej. - chłopak czule pocałował czubek jej głowy i kontynuował.- nie wiem, co we mnie wstąpiło. Słowa Chrisa mnie zabolały, pragnąłem dać Ci szczęście nie raniąc się znów, a jak zawsze wszystko popsułem.-jego głos drżał.- nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy, że wciąż pozwalasz mi tutaj być, że pozwalasz mi tulić Cię do swoich ramion. Myślę, że powinniśmy wyjechać, przez chwilę zapomnieć o Chrisie, Austinie, Olivi i Anne. Nacieszyć się swoją obecnością i wszystko wyjaśnić.- chłopak dwoma palcami złapał dziewczyny podbródek i delikatnie podniósł ku górze by móc spojrzeć w jej błękitne tęczówki, które tak bardzo kochał.
-jako przyjaciele?-zapytała Em, odzywając się po raz pierwszy odkąd przyszedł Styles.
-jeśli sobie tego życzysz.-wypowiedział słowa z lekkim zawiedzeniem, jednak nie chciał jej do niczego zmuszać.
-nie chcę..-wypowiedziała cicho, ponownie wtulając się w tors chłopaka.
Harry obejmował Em, trzymał swoją dużą dłoń na jej plecach. Delikatnie zaczął jeździć palcem po jej koszulce. Emily drgnęła, dotyk chłopaka wywołał ciepły dreszcz co wywołało na jej ustach delikatny uśmiech.
Oboje usłyszeli pukanie do drzwi, niechętnie Em wstała by otworzyć je. Buty, które miała na noga stukały na panelach, nie dało się ukryć że kogoś jest w domu.
Dziewczyna spojrzała najpierw w lustro w przedpokoju, poprawiła włosy i rękawem wytarła rozmazany makijaż.
Delikatnie otworzyła drzwi, by przekonać się kto dobija się do drzwi. Ujrzała sylwetkę dobrze jej znanego blondyna.
-Niall?-zapytała zaskoczona. Zgrabnie wyszła za drzwi, zamykając je za sobą. Chciała ukryć fakt, że jego najlepszy przyjaciel siedzi w salonie a teoretycznie nie powinno go tutaj być. - coś się stało?
-nie, dlaczego?- zapytał również zdziwiony Niall.
Emily próbowała wymyślić jakiś idealny plan w którym pozbyła by się chłopaka. Uśmiechnęła się tylko, kiedy chłopak chciał nacisnąć klamkę ktoś go uprzedził.
-kochanie, kto..-Harry zatrzymał się jak wryty przy drzwiach, nie spodziewał się Nialla. Blondyn także nie ukrywał swojego zdziwienia.
-'kochanie'?-Niall zacytował słowa Harrego, udając powagę. Em zmarszczyła brwi przyglądając się chłopakom, ich miny były całkiem zabawne.
- no to nas nakryłeś.- dziewczyna całkiem szczerze się uśmiechnęła i musnęła policzek Harrego dając mu znak, że nic się nie stało.-wejdź.
Trochę krócej niż zawsze, ale więc nie dałam rady. Liczę na kom.
A i jak się podoba nowa perspektywa pisania, lepiej tak jak było czy tak jak ten rozdział?
piątek, 7 czerwca 2013
rozdział 17
-schrzaniłem wszystko.-loczek położył swoje dłonie na moich biodrach i delikatnym ruchem 'odłożył' moje ciało na bok po czym schował swoją twarz w dłoniach.
- nic nie schrzaniłeś, wszystko może być jak wcześniej. Zapomnimy o tej sytuacji.-pogłaskałam Stylesa plecy.
-Em.. Ty nic nie rozumiesz, nie mówię o tej sytuacji.- chłopak spojrzał na mnie swoim smutnym spojrzeniem-zdradziłem Cię.. Poznałem dziewczynę, wszystko działo się pod wpływem emocji, ona nic dla mnie nie znaczy.-słowa, które wypowiadał musiałam dokładnie analizować, jednak kiedy wszystko doszło do mnie, nie myślałam zbyt długo. Poprostu z całej siły uderzałam Stylesa w twarz, w oczach nagromadziło się tysiące łez. Wstałam z kanapy i podeszłam do okna, by chłopak nie dostrzegł mojej słabości. Patrzyłam przez okno, patrzyłam na szczęśliwie zakochanych starszych ludzi. Pierwsza łza spłynęła po moim policzku, a zaraz za nią kolejna. Poczułam jak chłopak obejmuje mnie, nie miałam siły się wyrywać szarpać, bo i tak Styles by nie odpuścił.
-jak mogłeś?!-zapytałam próbując nie łkać.- teraz kiedy wszystko miało się ułożyć. Odwróciłam się by, będąc wciąż w objęciach chłopaka. Patrzyłam w jego piękne oczy w których malował się smutek, żal, zakłopotanie? Być może, być może było mu nawet wstyd za to wszystko aczkolwiek to nie daje powodu to wybaczenia.
Chłopak przeniósł swoje dłonie na moje policzka, patrzył głęboko w oczy. Po chwili namysłu Styles zbliżył się i delikatnie musnął moje wargi, po czym ponownie spojrzał czule w oczy. Wtuliłam się w ciało loczka i zaczęłam szlochać. Sprawił mi wielki ból, moje serce poczuło się naprawdę zdradzone. Styles mocno ściskał mnie, w razie jakbym chciała uciec. Chris miał rację, Harry zawiódł, zawiódł na samym początku co będzie dalej? Tak ma wyglądać nasze życie? Kiedy pozna jakąś piękną dziewczyną zawsze będzie ulegał emocją? A ja? A ja głupia będę mu to wszystko wybaczała ? Wytarłam łzy i spojrzałam znacząco na Harrego a ten wypuścił mnie. Opanowana już usiadłam na kanapie, wpatrując się wciąż w jeden punkt, nie odwracając wzroku powiedziałam:
-mogę Ci wybaczyć, wiesz jaka jestem dlatego powiedziałeś mi prawdę.-przeniosłam swoje spojrzenie na chłopaka stojącego przy kanapie.- daj mi kilka dni.
-ile zechcesz, kochanie.-chłopak uśmiechnął się.
Spacerowałam po parku, deszczowy dzień jak każdy. Mijałam osoby, wszyscy się uśmiechali? Czy tylko ja mam tak popieprzone życie? W oczach nie było już łez, jednak w środku zalewałam się nimi. Kocham Harrego, kocham ponad życie ale może jednak to Chris miał być tym jedynym? Może źle wybrałam? Jestem tak beznadziejna, że wszyscy mnie zdradzają? Odrazu przypomniała mi się sytuacja kiedy jeszcze nie znałam Harrego, chłopak którego kochałam ponad życie zdradził mnie z najlepszą przyjaciółką. Wtedy naprawdę się załamałam. Jednak pomiędzy Harrym a tamtym jest jedna zasadnicza różnica. Kiedy Harry powiedział mi o tym wszystkim czułam, że żałuje a kiedy tamten mi to powiedział na jego twarzy nie można było odczytać żadnej emocji.
Pech chciał, że wpadłam na chłopaka idącego przede mną. Kto okazał się tym chłopakiem? Mój były- Peter.
-uważaj jak..o Em.-chłopak uśmiechnął się na widok mojej postaci.
-heej.-próbowałam wymusić uśmiech.
-wszystko w porządku?-Peter spojrzał na moje napuchnięte od płaczu oczy.
-nie, nic nie jest w porządku. Czy ja jestem aż taka beznadziejna, że wszyscy mnie zdradzacie mnie?-po moich policzkach spłynęły kolejne łzy a ja usiadłam na najbliższej ławce. Chłopak przez chwilę patrzył jak skulona siedziałam na ławce i zatapiałam się w kolejnych łzach. Po dłuższej chwili podszedł i usiadł obok mnie, jedną ręką objął mnie.
- Emily co się stało?-zapytał niepewnie.
-nie ważne.Przepraszam.-wytarłam rękawem łzy tak by się nie rozmazać.
- nie wiem, co się stało dokładnie ale pamiętaj że każdy ma prawo popełnić błąd. Jeśli chodzi o nas, to wiedz że dla nas nie było przyszłości, nigdy się nie dogadywaliśmy. Jeśli Austin Cię zdradził to powiem Ci szczerze nie trać na niego czasu, widać, że chłopak ma w dupie Ciebie i myśli tylko o karierze i skandalach. Widziałem Ciebie szczęśliwą przy jednym z tych wszystkich chłopaków, ale tak naprawdę szczęśliwą. Przy Harrym, kiedy patrzyliście na siebie było widać, że coś pomiędzy Wami jest. On patrzył na Ciebie jakbyś była jedyną osobą na całym świecie a Ty tak samo. Przynajmniej to wszystko wyglądało tak w gazetach. Kiedy widziałem Was razem moje wyrzuty sumienia minęły, wiedziałem że lepiej Ci z nim będzie niż ze mną. Em ja Ciebie zawsze kochałem i nadal kocham, ale bardziej jak siostrę czy przyjaciółkę. Strasznie brakuje mi Twojej obecności, twojego śmiechu, powagi, rad, po prostu bycia.-chłopak kiedy skończył swoją przemowę wytarł łzę spływającą po moim policzku.- będzie dobrze.
-to właśnie Harry mnie zdradził..-wypowiedziałam cicho.
-kretyn..-uśmiechnął się.- Em.. jestem umówiony, obiecasz że zadzwonisz?
-obiecuje.-delikatnie się uśmiechnęłam i równo z chłopakiem wstałam z ławki. Ruszyliśmy w dwie różne strony. Ja zmierzałam w stronę domu, z poprawionym humorem. Wiedziałam już czego chce.
Weszłam do mieszkania, zdecydowana. Postanowiłam, że wybaczę Harremu. Każdy ma prawo popełnić błąd, jeśli ja bym zachowała się jak on jestem pewna że wybaczyłby mi wszystko.
Rozglądałam się po mieszkaniu szukając chłopaka z burzą loków na głowie. Liczyłam, że mogę będzie czekał na mnie i będę mogła mu powiedzieć co zdecydowałam.
Dostrzegłam na stoliku telefon loczka, we mnie odbyła się walka: zajrzeć czy nie zajrzeć?
Ciekawość wygrała, spojrzałam na ekran telefonu i włączyłam wiadomości. Dziewczyna o imieniu Anna pisała bardzo dużo do niego. "Harry daj znać czy wszystko w porządku x" , "Harry tęsknie za Twoim dotykiem x", "Harry tamta noc była wspaniała x", zwątpiłam w swoje przemyślenia, spojrzałam jeszcze na skrzynkę nadawczą. Znajdował się tam tylko jeden sms do tej dziewczyny "Anna jesteś wspaniała, ale mnie dla mnie to nic nie znaczyło. Zrozum ja kocham Em, nie wiem czym się wtedy kierowałem. Naprawdę mi przykro za to co się zdarzyło. Nie chciałem Cię zranić."
W moich oczach pojawiły się łzy. Nie przez treści tych wiadomości, właściwie sms Harrego do tej dziewczyny bardzo mnie ucieszył. Jednak zmartwiło mnie to, że przestałam darzyć go zaufaniem.. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym żeby zaglądnąć w jego osobistą korespondencje a dziś posunęłam się do tego czynu.
Bezradnie usiadłam na kanapie zastanawiając się na tym do dalej. Jak dalej żyć.. Jak załatwić te wszystkie sprawy. Każda dziewczyna marzy by zostać tą jedyną dla Harrego Stylesa a ja dałabym wszystko żeby uwolnić się od uczucia, którym go darzyłam. Pragnęłam choć przez chwilę zostać wolną, wolną od tych wszystkich spraw: zdrady, reporterów, kłamstw, uczucia, pożądania, przywiązania.
Chciałam choć jeden dzień pożyć sama, bez tego wszystko. Odpocząć by móc racjonalnie myśleć. Dusiłam się, każda chwila spędzona w tym okrutnym świecie zabierała mi cząstkę siebie.
Nie chciałam zostawiać Stylesa, potrzebowałam jego ciepła i bliskości. Był dla mnie jak tlen, po prostu był mi potrzebny do życia. Jednak czy to wszystko nie będzie chore jeśli nie będę mu ufała ? Może zaufanie wróci z czasem? Powinnam spróbować? Tysiące myśli krążyło mi po głowie a w nich jedna najważniejsza była : Nie mogę pozwolić mu odejś, musi zostać czy jako chłopak czy jako przyjaciel.MUSI.
~Harry~
Siedziałem na kanapie w domu chłopaków, nikogo nie było. Czułem się jakby odpadła cząstka mnie. Każda chwila spędzona na zastanawianiu się czy Emily mi wybaczy była najgorszą chwilą w moim życiu. Nienawidziłem siebie za to co zrobiłem, i jeśli Em kiedykolwiek mi wybaczy będę ją czcił to końca mojego życia. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu.
Położyłem dłoń na kieszeni, próbując wyczuć posiadanie mojego telefonu. Rozejrzałem się dookoła czy gdzieś w zasięgu ręki nie leży, po chwili odpuściłem.
Wyciągnąłem z drugiej kieszeni telefon służbowy i napisałem sms:
" Przepraszam, kocham, przepraszam, kocham, przepraszam, kocham, przepraszam, kocham. Jesteś dla mnie wszystkim. Proszę wybacz mi. Harry xx"
Rozdział wcześniej niż myślałam, chciałam dodać dopiero w wakacje. Jednak piątkowa nuda naważyła na losach tego rozdziału.
Zapraszam również na mój drugi blog : stole-my-heart-desire.blogspot.com to także opowiadanie o Harrym, narazie tylko prolog i pierwszy rozdział.
sobota, 1 czerwca 2013
rozdział 16.
Opowiedziałem całą historię dziewczynie, spojrzała na mnie tylko spod swojej grzywki delikatnie unosząc swoje kąciki ust.
-Co Ty tutaj jeszcze robisz?-spojrzała na mnie.
-nie rozumiem.
- leć do niej, chcesz ponownie stracić kobietę swojego życia ?-poczochrała moje włosy, wciąż rozświetlała pokój swoim wielkim uśmiechem. Kiedy tak wpatrywałem się w dziewczynę zastanawiałem się skąd ją kojarzę, nie słuchałem co mówi. Moje myśli krążyły wokół jej osoby.
~Em~
Siedziałam na kanapie zastanawiając się gdzie jest Harry i dlaczego się nie odzywa. Nerwowo chodziłam po mieszkaniu, przewracając telefon w rękach. Kusiło mnie by zadzwonić do Nialla, by dowiedzieć się co się dzieje z Harrym, jednak tajemnica mnie powstrzymała.
Po domu rozległ sdię dźwięk dzwonka, uradowana podbiegłam do drzwi licząc że zaraz przedemną stanie wysoki chłopak z burzą loków na głowie. Tak bardzo chciałam się wtulić w jego w ciało.
Uśmiechnięta pociągnęłam za klamkę. Przedemną pojawiła się postać kobiety. Pięknej wysokiej kobiety.
-Anne?-widząc kobietę uśmiech z mojej twarzy delikatnie spadł, lekko się zawiodłam, nie jest osobą której oczekiwałam.
-nie cieszysz się?-matka mojego chłopaka zmierzyła mnie całą.
-cieszę się, pewnie że się cieszę. Tylko spodziewałam się kogoś innego.-podeszłam bliżej i przytuliłam się do niej.-stęskniłam się za Tobą, wiesz?
- aww wiem słoneczko, ja za Tobą.-ucałowała mój policzek, i zmierzyłyśmy w stronę salonu. Zasiadłyśmy razem na kanapie, zapadła niezręczna cisza.
-kogo się spodziewałaś?-przerwała.
-Ymmm.. właściwie to nikogo.-wybrnęłam, nie wiedziałam czy Harry powiedział coś swojej mamie na nasz temat.
Kobieta uśmiechnęła się w moim kierunku uroczo i rozejrzała się po pokoju. Na krześle dojrzała męską bluzkę, wstała i podeszła do niej. Wzięła materiał do rąk i przysunęła do swojego nosa.
- Harrego?-spojrzała na mnie podejrzliwie.
Zakłopotana wzięłam od Anne bluzkę i schowałam w szafie.
- tak.-spojrzałam niepewnie na kobietę.
-naprawdę?- jej oczy przepełniły się szczęściem.-wróciliście do siebie?
-w pewnym sensie...
Kobieta uścisnęła mnie jak najmocniej potrafiła, chyba była bardzo zadowolona z wiadomości o powrocie moim i Stylesa. Jednak najgorsze było w tym wszystkim, że Harry zniknął a ja nie miałam zielonego pojęcia gdzie on jest.
- tak bardzo się cieszę.. Bardzo. ale przyjechałam w innej sprawie. Zostałabyś moją świadkową na ślubie?
-ja ? naprawdę ja?- jej propozycja mnie zaskoczyła. Dlaczego ja?
- jesteś dla mnie bardzo ważna.- położyła dłoń na moim kolanie.- nie wyobrażam sobie, żeby ktoś inny mógł zamiast Ciebie. Jesteś dla mnie jak przyjaciółka, kocham Cię całym sercem. Właściwie to pomyślałam, że na ślubie może byście z Harrym dostrzegli co straciliście, jednak widzę że sobie poradziliście.-uśmiechnęła się znów, wypowiadając te słowa. Naprawdę się cieszyła z naszego powrotu.
~Harry~
Nie mogę wrócić do niej, nie mogę ciągle niszczyć jej życia, mieszkać za każdym razem.- głosy w mojej głowie powtarzały wciąż te słowa. Stałem przy oknie, patrzyłem jak krople deszczu spływają po szybie. Jedna po drugiej. Nie mogę jednak tak się zachowywać się tak.. Muszę jej wyjaśnić to wszystko. Muszę jej powiedzieć co zamierzam.
Odwróciłem się by spojrzeć na dziewczynę, która siedziała na moim łóżku. Uśmiechała się ciągle czarując mnie.
- wrócę do niej i powiem co zamierzam. Nie mogę jej więcej ranić.-skierowałem swoje przemyślenia w stronę brunetki.Dziewczyna wstała i podeszła bliżej mojej osoby. Jej dłoń wylądowała na moim policzku, głaskała je delikatnie.
-Harry to jest Twoja decyzja. Wierzę, że podejmiesz słuszną decyzje. - delikatnie dziewczyna uniosła się na swoich paluszkach, jej usta zbliżały się ku moim.
Przegryzłem dolną wargę i przejąłem inicjatywę. Złączyłem nasze wargi w namiętnym pocałunku, złapałem ją za biodra i podrzuciłem do góry by mogła opleść swoje krótkie nóżki wokół mojego pasa. Nie przerywając pocałunku niosłem dziewczynę na łóżko.
~Em~
Pożegnałam się matką Harrego i wróciłam do salonu. Spojrzałam w stronę okna, było ciemno i padał deszcz. Wciąż nie otrzymałam żadnej wiadomości od Stylesa. Powoli zaczynałam się martwić, to nie było w jego stylu. Nerwowo chodziłam po pokoju, wciąż zastanawiając się czy nie zadzwonić do blondyna. Właściwie on był moim najlepszym przyjacielem, może nawet wiedział że ja i Harry wróciliśmy do siebie. Może Styles mu wszystko powiedział.
Przyłożyłam słuchawkę do ucha. Pierwszy sygnał.. nic... drug sygnał.. nic... trzeci sygnał.. nic.. czwarty... nic...Po usłyszeniu sygnału proszę zostaw wiadomość *piiipp*
-Niall tu Em, zadzwoń do mnie jak będziesz miał czas.-rozłączyłam się i rzuciłam telefon na kanapę.
Usiadłam na ziemi, zakryłam dłońmi twarz. W moich myślach HArreh leżał już gdzieś martwy.. Myśli nie dawały mi spokoju, przewidywały najgorsze.
-Em?-usłyszałam głos dochodzący z przedpokoju, głos należał do chłopaka o którego się tak bardzo martwiłam. Odetchnęłam z ulgą i szybko wstałam by móc wtulić się w tors chłopaka.
Szybkim krokiem podeszłam do chłopaka, który ściągał płaszcz. Wtuliłam się w jego ciało, które przepełnione zmieszanymi perfumami. Połączenie męskich i damskich...
Odsunęłam się i spojrzałam na chłopaka. Na jego ustach nie gościł uśmiech, nawet jego oczy nie pokazywały że cieszy się że mnie widzi. Z mojej twarzy także spadł uśmiech.
- w porządku?-zapytałam niepewnie.
-musimy pogadać..-wymruczał tylko i zmierzył w stronę salonu nie czekając za mną. Usiadł na kanapie i wpatrywał się jeden obiekt.- nie dobrze się stało, że wróciliśmy do siebie.
- jak to?- zapytałam rozbita jego słowami. - nie rozumiem.. Jeszcze niedawno to mnie przekonywałeś jak bardzo mnie kochasz i że powinniśmy być razem. Co z Tobą?!-krzyknęłam przypominając sobie zapach jego ciała.- Chris miał rację..-dopowiedziałam cicho.-nie kochasz mnie.. Starasz się, zdobywasz, porzucasz..
- nie mów tak.-chłopak delikatnie spojrzał w moją stronę. Spojrzał na moją twarz, na oczy z których łzy pragnęły się uwolnić.- ja Cię kocham.. Kocham i kochać nie przestanę. Jesteś naprawdę dla mnie najważniejsza. Nie chce znów Cię ranić. Wiem, że chrzanie..
Spojrzałam na chłopaka, w jego oczach malował się ból i strach. On naprawdę bał się zranienia mnie.
Usiadłam okrakiem na nogach Stylesa, patrzyliśmy sobie w oczy.
- nie będzie Ci brakować mojego dotyku ?-przejechałam palcem po jego policzku. Chłopak drgnął, przeszły go dreszcze. - nie będzie Ci brakować naszych splecionych dłoni?-złapałam dłonie zielonookiego i złączyłam w jedno z moimi.-nie będzie Ci brakować mojego głosu.?-wypowiedziałam te słowa trzymając wargi przy jego uchu, odsunęłam się by ponownie spojrzeć w oczy chłopaka.- nie będzie Ci brakować smaku moich ust?-delikatnie ale czule musnęłam jego wargi.
8 kom następny rozdział <3
-Co Ty tutaj jeszcze robisz?-spojrzała na mnie.
-nie rozumiem.
- leć do niej, chcesz ponownie stracić kobietę swojego życia ?-poczochrała moje włosy, wciąż rozświetlała pokój swoim wielkim uśmiechem. Kiedy tak wpatrywałem się w dziewczynę zastanawiałem się skąd ją kojarzę, nie słuchałem co mówi. Moje myśli krążyły wokół jej osoby.
~Em~
Siedziałam na kanapie zastanawiając się gdzie jest Harry i dlaczego się nie odzywa. Nerwowo chodziłam po mieszkaniu, przewracając telefon w rękach. Kusiło mnie by zadzwonić do Nialla, by dowiedzieć się co się dzieje z Harrym, jednak tajemnica mnie powstrzymała.
Po domu rozległ sdię dźwięk dzwonka, uradowana podbiegłam do drzwi licząc że zaraz przedemną stanie wysoki chłopak z burzą loków na głowie. Tak bardzo chciałam się wtulić w jego w ciało.
Uśmiechnięta pociągnęłam za klamkę. Przedemną pojawiła się postać kobiety. Pięknej wysokiej kobiety.
-Anne?-widząc kobietę uśmiech z mojej twarzy delikatnie spadł, lekko się zawiodłam, nie jest osobą której oczekiwałam.
-nie cieszysz się?-matka mojego chłopaka zmierzyła mnie całą.
-cieszę się, pewnie że się cieszę. Tylko spodziewałam się kogoś innego.-podeszłam bliżej i przytuliłam się do niej.-stęskniłam się za Tobą, wiesz?
- aww wiem słoneczko, ja za Tobą.-ucałowała mój policzek, i zmierzyłyśmy w stronę salonu. Zasiadłyśmy razem na kanapie, zapadła niezręczna cisza.
-kogo się spodziewałaś?-przerwała.
-Ymmm.. właściwie to nikogo.-wybrnęłam, nie wiedziałam czy Harry powiedział coś swojej mamie na nasz temat.
Kobieta uśmiechnęła się w moim kierunku uroczo i rozejrzała się po pokoju. Na krześle dojrzała męską bluzkę, wstała i podeszła do niej. Wzięła materiał do rąk i przysunęła do swojego nosa.
- Harrego?-spojrzała na mnie podejrzliwie.
Zakłopotana wzięłam od Anne bluzkę i schowałam w szafie.
- tak.-spojrzałam niepewnie na kobietę.
-naprawdę?- jej oczy przepełniły się szczęściem.-wróciliście do siebie?
-w pewnym sensie...
Kobieta uścisnęła mnie jak najmocniej potrafiła, chyba była bardzo zadowolona z wiadomości o powrocie moim i Stylesa. Jednak najgorsze było w tym wszystkim, że Harry zniknął a ja nie miałam zielonego pojęcia gdzie on jest.
- tak bardzo się cieszę.. Bardzo. ale przyjechałam w innej sprawie. Zostałabyś moją świadkową na ślubie?
-ja ? naprawdę ja?- jej propozycja mnie zaskoczyła. Dlaczego ja?
- jesteś dla mnie bardzo ważna.- położyła dłoń na moim kolanie.- nie wyobrażam sobie, żeby ktoś inny mógł zamiast Ciebie. Jesteś dla mnie jak przyjaciółka, kocham Cię całym sercem. Właściwie to pomyślałam, że na ślubie może byście z Harrym dostrzegli co straciliście, jednak widzę że sobie poradziliście.-uśmiechnęła się znów, wypowiadając te słowa. Naprawdę się cieszyła z naszego powrotu.
~Harry~
Nie mogę wrócić do niej, nie mogę ciągle niszczyć jej życia, mieszkać za każdym razem.- głosy w mojej głowie powtarzały wciąż te słowa. Stałem przy oknie, patrzyłem jak krople deszczu spływają po szybie. Jedna po drugiej. Nie mogę jednak tak się zachowywać się tak.. Muszę jej wyjaśnić to wszystko. Muszę jej powiedzieć co zamierzam.
Odwróciłem się by spojrzeć na dziewczynę, która siedziała na moim łóżku. Uśmiechała się ciągle czarując mnie.
- wrócę do niej i powiem co zamierzam. Nie mogę jej więcej ranić.-skierowałem swoje przemyślenia w stronę brunetki.Dziewczyna wstała i podeszła bliżej mojej osoby. Jej dłoń wylądowała na moim policzku, głaskała je delikatnie.
-Harry to jest Twoja decyzja. Wierzę, że podejmiesz słuszną decyzje. - delikatnie dziewczyna uniosła się na swoich paluszkach, jej usta zbliżały się ku moim.
Przegryzłem dolną wargę i przejąłem inicjatywę. Złączyłem nasze wargi w namiętnym pocałunku, złapałem ją za biodra i podrzuciłem do góry by mogła opleść swoje krótkie nóżki wokół mojego pasa. Nie przerywając pocałunku niosłem dziewczynę na łóżko.
~Em~
Pożegnałam się matką Harrego i wróciłam do salonu. Spojrzałam w stronę okna, było ciemno i padał deszcz. Wciąż nie otrzymałam żadnej wiadomości od Stylesa. Powoli zaczynałam się martwić, to nie było w jego stylu. Nerwowo chodziłam po pokoju, wciąż zastanawiając się czy nie zadzwonić do blondyna. Właściwie on był moim najlepszym przyjacielem, może nawet wiedział że ja i Harry wróciliśmy do siebie. Może Styles mu wszystko powiedział.
Przyłożyłam słuchawkę do ucha. Pierwszy sygnał.. nic... drug sygnał.. nic... trzeci sygnał.. nic.. czwarty... nic...Po usłyszeniu sygnału proszę zostaw wiadomość *piiipp*
-Niall tu Em, zadzwoń do mnie jak będziesz miał czas.-rozłączyłam się i rzuciłam telefon na kanapę.
Usiadłam na ziemi, zakryłam dłońmi twarz. W moich myślach HArreh leżał już gdzieś martwy.. Myśli nie dawały mi spokoju, przewidywały najgorsze.
-Em?-usłyszałam głos dochodzący z przedpokoju, głos należał do chłopaka o którego się tak bardzo martwiłam. Odetchnęłam z ulgą i szybko wstałam by móc wtulić się w tors chłopaka.
Szybkim krokiem podeszłam do chłopaka, który ściągał płaszcz. Wtuliłam się w jego ciało, które przepełnione zmieszanymi perfumami. Połączenie męskich i damskich...
Odsunęłam się i spojrzałam na chłopaka. Na jego ustach nie gościł uśmiech, nawet jego oczy nie pokazywały że cieszy się że mnie widzi. Z mojej twarzy także spadł uśmiech.
- w porządku?-zapytałam niepewnie.
-musimy pogadać..-wymruczał tylko i zmierzył w stronę salonu nie czekając za mną. Usiadł na kanapie i wpatrywał się jeden obiekt.- nie dobrze się stało, że wróciliśmy do siebie.
- jak to?- zapytałam rozbita jego słowami. - nie rozumiem.. Jeszcze niedawno to mnie przekonywałeś jak bardzo mnie kochasz i że powinniśmy być razem. Co z Tobą?!-krzyknęłam przypominając sobie zapach jego ciała.- Chris miał rację..-dopowiedziałam cicho.-nie kochasz mnie.. Starasz się, zdobywasz, porzucasz..
- nie mów tak.-chłopak delikatnie spojrzał w moją stronę. Spojrzał na moją twarz, na oczy z których łzy pragnęły się uwolnić.- ja Cię kocham.. Kocham i kochać nie przestanę. Jesteś naprawdę dla mnie najważniejsza. Nie chce znów Cię ranić. Wiem, że chrzanie..
Spojrzałam na chłopaka, w jego oczach malował się ból i strach. On naprawdę bał się zranienia mnie.
Usiadłam okrakiem na nogach Stylesa, patrzyliśmy sobie w oczy.
- nie będzie Ci brakować mojego dotyku ?-przejechałam palcem po jego policzku. Chłopak drgnął, przeszły go dreszcze. - nie będzie Ci brakować naszych splecionych dłoni?-złapałam dłonie zielonookiego i złączyłam w jedno z moimi.-nie będzie Ci brakować mojego głosu.?-wypowiedziałam te słowa trzymając wargi przy jego uchu, odsunęłam się by ponownie spojrzeć w oczy chłopaka.- nie będzie Ci brakować smaku moich ust?-delikatnie ale czule musnęłam jego wargi.
8 kom następny rozdział <3
niedziela, 19 maja 2013
rozdział 15.
Piosenka do rozdziału : klik
_____________________________________________________
Jechałem przed siebie, nie miałem pojęcia dokąd zmierzam. Chciałem uciec jak najdalej. Moja głowa była przepełniona myślami, z każdym kilometrem pojawiały się wątpliwości, czy postąpiłem dobrze zostawiając ją samą. Zobaczyłem na poboczu malutki hotelik, było daleko od wszystkiego. Totalne 'zadupie'. Zjechałem na parking, nie wysiadłem, zamknąłem oczy zastanawiając się co ja właśnie robię. Czy tego właśnie chce?
Usłyszałem pukanie do szyby, którą po chwili opuściłem . Spojrzałem na starszą kobietę.
- kochaniutki ten parking jest tylko dla mieszkańców pensjonatu.-uroczo się kobieta uśmiechnęła.
- właśnie miałem zamiar pójść i zapytać się, czy macie wolny pokój.
- oczywiście, zapraszam.-kobieta odeszła kawałek dalej, bym mógł wysiąść. Zgasiłem silnik i wyszedłem z mojego starego czerwonego samochodu.
-tędy.- wskazała mi drogę do recepcji.Stanąłem przed ladą w pensjonacie i czekałem aż kobieta znajdzie jakiś odpowiedni dla mnie pokój. Rozglądałem się dookoła, było tam całkiem przytulnie. Malutki salonik w ciepłych kolorach, chociaż ludzi nie było za dużo. Może to i lepiej.
Na kanapie siedziała młoda dziewczyna, delikatnie uśmiechnąłem się do niej kiedy nasze spojrzenia się spotkały.
- słoneczko podaj mi swoje imie i nazwisko.-momentalnie spojrzałem na staruszkę, która stała przede mną z kartką i długopisem.
-Jestem Harry, Harry Styles.-odpowiedziałem i ponownie chciałem spojrzeć na dziewczynę, która siedziała na kanapie jednak już jej tam nie było, zacząłem się rozglądać czy jest gdzieś niedaleko.
-proszę, pokój 223.-uśmiechnęła się kobieta i położyła klucz na ladzie. Szybkim ruchem wziąłem klucz i szedłem za tabliczkami wskazującymi na jakim piętrze są jakie pokoje.
Spojrzałem na drzwi, na których wisiała tabliczka "Pokój 223". Nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. Malutki pokoik, jednoosobowe łóżko, malutka szafka na ubrania i biurko. Na łóżku leżała czysta pościel i idealnie złożona piżama. Uśmiechnąłem się widząc starą piżamę, dotknąłem jej była lekko zakurzona. Chyba dawno tutaj nikogo nie było.
Jedynie o czym teraz marzyłem to o śnie.Powieki powoli same zamykały się, zdjąłem z siebie koszulkę.
Do pokoju wbiegła mała dziewczynka.
-nigdy mnie nie złapiesz Anno.-krzyczała mała, kiedy wbiegła do mojego pokoju. Dziewczynka schowała się za szafą, śmiejąc się cicho pod nosem. Chyba nie zauważyła mojej obecności. Minutę później wbiegła dziewczyna.
-Lucy wiem, że tu jesteś. Zawsze się tutaj chow..-nie dokończyła, kiedy spojrzała na mnie. -przepraszam. Nie wiedziałam, że babcia wynajęła ten pokój. Najmocniej przepraszam.- i powoli zaczęła się wycofywać z pokoju.
-poczekaj.- zatrzymałem dziewczynę, którą wcześniej widziałem na dole. Brunetka była bardzo ładna, miała w sobie coś no po poprostu COŚ. Dziewczyna spojrzała na moją gołą klatę i spuściła wzrok lekko się rumieniąc. Podszedłem bliżej dziewczyny.-jak masz na imię?
- ona nazywa się Anna.-wyskoczyła dziewczynka, o której już zdążyłem zapomnieć.
- a Ty? A ty jak się nazywasz?-ukucnąłem przy małej. -ja jestem Harry.-podałem dłoń malutkiej istotce, miała może około 6/7 lat.
- Mam na imię Lucy.-dziewczynka wybiegła z pokoju, zostawiając mnie samą z jej siostrą jak się później okazało.
- Miło mi Cię poznać Anno.-uśmiechnąłem się w stronę dziewczyny.
- mi Ciebie również.-odpowiedziała nieśmiało.
Na twarzy dziewczyny wciąż gościł ogromny uśmiech, jakby nie potrafiła przestać się uśmiechać, było to strasznie urocze
~Em~
Obudziło mnie słońce, ktoś odsłonił okna.
-Harry...-wymamrotałam nie otwierając oczu.- daj jeszcze pospać.
-Harry?-zaczęła osoba stojąca już przed moim łóżkiem, słysząc głos przyjaciółki wyskoczyłam jak poparzona z łóżka.
- Demi?co Ty tutaj robisz?-nie ukrywam, że jej wizyta mnie zdziwiła. Co jeśli Harry by tutaj był? I tak się właśnie wystarczająco wkopałam. Dziewczyna mi już nie odpuści, będę musiała jej wszystko powiedzieć.
- Dlaczego nazwałaś mnie Harry.?-dziewczyna lekko się uśmiechnęła..-po za tym, dziś nowy rok i chciałam Ci życzyć wszystkiego dobrego, to źle?
-nie, oczywiście że nie. -przytuliłam się do przyjaciółki. Dziewczyna schowała twarz w moim ramieniu, czułam jak moja koszulka zaczyna robić się mokra.- Dems czy Ty płaczesz?
- tak, nie tzn stęskniłam się za Tobą, dawno się nie widziałyśmy.-wydukała.
-na pewno?-głaskałam jej głowę.
Poszłyśmy do kuchni, kochana Demi przygotowała już wcześniej śniadanie, a właściwie obiad w sumie można to nazwać śniadanio-obiad-kolacja, była już 17. Zawsze uwielbiałam dłuugo spać, a wczoraj była tak niesamowicie długa noc.
-dlaczego Cię wczoraj nie było na festynie? Dlaczego Liam był sam?-zaczęłam jakiś temat, bo panowała niezręczna cisza.
-zerwaliśmy.-wyszeptała.
-jak to?-prawie się zadławiłam kanapką przyrządzoną przed Dems.
-po prostu.. Nie pasujemy do siebie, to nie miało sensu. -po jej policzku spłynęła łza. - Skoro Ty i Harry nie jesteście razem, to ja i Liam też nie możemy być razem. Ty i Harry byliście dla nas przykładem, nigdy nie wiedziałam większej miłości niż u Was, nikt nikogo nie kochał tak mocno jak Ty jego i on Ciebie.
-Dem gadasz głupoty, Ty i Liam jesteście dla siebie stworzeni.-moje serce złapały wyrzuty sumienia. Wszyscy myślą, że ja i Harry to już przeszłość.. Czuje się winna ich zerwaniu. -chodź do salonu, coś Ci powiem.
~Louis~
Siedziałem z Liamem na kanapie, Horan i Malik jeszcze śpią, nieźle wczoraj zabalowali.
-widziałeś ostatnio Harrego?-spojrzałem na przyjaciela, siedział nie obecny, nie słyszał mojego pytania. Pewnie nawet nie zauważył że tutaj siedzę.-LIAM.-krzyknąłem.
- hm?-spojrzał na mnie.
- widziałeś Harrego?
-dzwonił, że gdzieś wyjeżdża czy coś.-chłopak wstał i poszedł w stronę swojego pokoju. Szkoda było mi go, wiem jak bardzo kocha Demi.
~Harry~
Leżałem i wpatrywałem się w sufit. Moje myśli wciąż zajmowała Em, starałem się zapomnieć myśląc o niej? Brawo Styles, brawo.
Po pokoju rozległ się dźwięk pukania.
-proszę.-krzyknąłem, przez drzwi przeszedł Louis. -co Ty tutaj robbisz?
- pytanie co Ty tutaj robisz?-zaczął przyjaciel.
- muszę przemyśleć kilka spraw, jak mnie tu znalazłeś?
-to moja tajemnica, chodzi o Em? Widziałem jak patrzyłeś się na nią na festynie. -chłopak usiadł na łóżku, obok mnie.-przyjechałem tylko na chwilę, powiedz mi tylko prosto w oczy, że wszystko jest w porządku.
Spuściłem wzrok, wiedziałem że go nie okłamie. Dlatego tu przyjechał, przez telefon nie mógłby rozpoznać tego.
-nie mogę tego Ci powiedzieć.
- Harry co się stało?- chłopak objął mnie ramieniem.
- zgadłeś chodzi o Em, proszę Cię nie chce o tym mówić, muszę wszystko przemyśleć. Dajcie mi kilka dni.-chłopak słysząc moją wypowiedź wstał i skierował się ku drzwiom, zatrzymał się łapiąc za klamkę.
- Dobrze, ale nie spieprz tego. Wiesz, że możesz na mnie liczyć?
- Wiem, a i proszę nie mów nikomu gdzie jestem, zwłaszcza Em.
Chłopak tylko się uśmiechnął i wyszedł. Yhh on zawsze wszystko musi wiedzieć, nigdy mu nic nie umknie, ciekawe jak on mnie tutaj odnalazł.
Usłyszałem ponowne pukanie.
-Louis daj mi spokój.-krzyknąłem.
-ale to nie Louis.- nieśmiało otworzyła drzwi brunetka.-pomyślałam, że może Ci się nudzić i moglibyśmy pograć w karty, ale jak chcesz posiedzieć sam to Ci nie przeszkadzam.-wciąż się uśmiechając powiedziała.
- nie przeszkadzasz, cieszę się że przyszłaś. Siadaj.-poklepałem miejsce na łóżku.
Usiadłem na poduszce po turecku, dziewczyna tasowała karty i siedziała na przeciwko mnie. Jej piękne brązowe włosy opadały na jej twarz, zbliżyłem się do niej i odgarnąłem kosmyk włosa. Pogłaskałem policzek zatapiając się jej tęczówkach. Uśmiechałem się patrząc w te piękne oczy.
Nasze czułe spojrzenia przerwał mój telefon, dostałem sms.
" Harry, Dem wie o nas, nie mogłam jej nie powiedzieć.Przepraszam. Gdzie jesteś? Kocham i tęsknie. Em xx"
Z mojej twarzy spadł uśmiech, odsunąłem się od dziewczyny.
-Harry co się stało?-dziewczyna spojrzała z zatroskaniem na mnie.
__________________________________________________________________
9 kom, następny rozdział ;D
_____________________________________________________
Jechałem przed siebie, nie miałem pojęcia dokąd zmierzam. Chciałem uciec jak najdalej. Moja głowa była przepełniona myślami, z każdym kilometrem pojawiały się wątpliwości, czy postąpiłem dobrze zostawiając ją samą. Zobaczyłem na poboczu malutki hotelik, było daleko od wszystkiego. Totalne 'zadupie'. Zjechałem na parking, nie wysiadłem, zamknąłem oczy zastanawiając się co ja właśnie robię. Czy tego właśnie chce?
Usłyszałem pukanie do szyby, którą po chwili opuściłem . Spojrzałem na starszą kobietę.
- kochaniutki ten parking jest tylko dla mieszkańców pensjonatu.-uroczo się kobieta uśmiechnęła.
- właśnie miałem zamiar pójść i zapytać się, czy macie wolny pokój.
- oczywiście, zapraszam.-kobieta odeszła kawałek dalej, bym mógł wysiąść. Zgasiłem silnik i wyszedłem z mojego starego czerwonego samochodu.
-tędy.- wskazała mi drogę do recepcji.Stanąłem przed ladą w pensjonacie i czekałem aż kobieta znajdzie jakiś odpowiedni dla mnie pokój. Rozglądałem się dookoła, było tam całkiem przytulnie. Malutki salonik w ciepłych kolorach, chociaż ludzi nie było za dużo. Może to i lepiej.
Na kanapie siedziała młoda dziewczyna, delikatnie uśmiechnąłem się do niej kiedy nasze spojrzenia się spotkały.
- słoneczko podaj mi swoje imie i nazwisko.-momentalnie spojrzałem na staruszkę, która stała przede mną z kartką i długopisem.
-Jestem Harry, Harry Styles.-odpowiedziałem i ponownie chciałem spojrzeć na dziewczynę, która siedziała na kanapie jednak już jej tam nie było, zacząłem się rozglądać czy jest gdzieś niedaleko.
-proszę, pokój 223.-uśmiechnęła się kobieta i położyła klucz na ladzie. Szybkim ruchem wziąłem klucz i szedłem za tabliczkami wskazującymi na jakim piętrze są jakie pokoje.
Spojrzałem na drzwi, na których wisiała tabliczka "Pokój 223". Nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. Malutki pokoik, jednoosobowe łóżko, malutka szafka na ubrania i biurko. Na łóżku leżała czysta pościel i idealnie złożona piżama. Uśmiechnąłem się widząc starą piżamę, dotknąłem jej była lekko zakurzona. Chyba dawno tutaj nikogo nie było.
Jedynie o czym teraz marzyłem to o śnie.Powieki powoli same zamykały się, zdjąłem z siebie koszulkę.
Do pokoju wbiegła mała dziewczynka.
-nigdy mnie nie złapiesz Anno.-krzyczała mała, kiedy wbiegła do mojego pokoju. Dziewczynka schowała się za szafą, śmiejąc się cicho pod nosem. Chyba nie zauważyła mojej obecności. Minutę później wbiegła dziewczyna.
-Lucy wiem, że tu jesteś. Zawsze się tutaj chow..-nie dokończyła, kiedy spojrzała na mnie. -przepraszam. Nie wiedziałam, że babcia wynajęła ten pokój. Najmocniej przepraszam.- i powoli zaczęła się wycofywać z pokoju.
-poczekaj.- zatrzymałem dziewczynę, którą wcześniej widziałem na dole. Brunetka była bardzo ładna, miała w sobie coś no po poprostu COŚ. Dziewczyna spojrzała na moją gołą klatę i spuściła wzrok lekko się rumieniąc. Podszedłem bliżej dziewczyny.-jak masz na imię?
- ona nazywa się Anna.-wyskoczyła dziewczynka, o której już zdążyłem zapomnieć.
- a Ty? A ty jak się nazywasz?-ukucnąłem przy małej. -ja jestem Harry.-podałem dłoń malutkiej istotce, miała może około 6/7 lat.
- Mam na imię Lucy.-dziewczynka wybiegła z pokoju, zostawiając mnie samą z jej siostrą jak się później okazało.
- Miło mi Cię poznać Anno.-uśmiechnąłem się w stronę dziewczyny.
- mi Ciebie również.-odpowiedziała nieśmiało.
Na twarzy dziewczyny wciąż gościł ogromny uśmiech, jakby nie potrafiła przestać się uśmiechać, było to strasznie urocze
~Em~
Obudziło mnie słońce, ktoś odsłonił okna.
-Harry...-wymamrotałam nie otwierając oczu.- daj jeszcze pospać.
-Harry?-zaczęła osoba stojąca już przed moim łóżkiem, słysząc głos przyjaciółki wyskoczyłam jak poparzona z łóżka.
- Demi?co Ty tutaj robisz?-nie ukrywam, że jej wizyta mnie zdziwiła. Co jeśli Harry by tutaj był? I tak się właśnie wystarczająco wkopałam. Dziewczyna mi już nie odpuści, będę musiała jej wszystko powiedzieć.
- Dlaczego nazwałaś mnie Harry.?-dziewczyna lekko się uśmiechnęła..-po za tym, dziś nowy rok i chciałam Ci życzyć wszystkiego dobrego, to źle?
-nie, oczywiście że nie. -przytuliłam się do przyjaciółki. Dziewczyna schowała twarz w moim ramieniu, czułam jak moja koszulka zaczyna robić się mokra.- Dems czy Ty płaczesz?
- tak, nie tzn stęskniłam się za Tobą, dawno się nie widziałyśmy.-wydukała.
-na pewno?-głaskałam jej głowę.
Poszłyśmy do kuchni, kochana Demi przygotowała już wcześniej śniadanie, a właściwie obiad w sumie można to nazwać śniadanio-obiad-kolacja, była już 17. Zawsze uwielbiałam dłuugo spać, a wczoraj była tak niesamowicie długa noc.
-dlaczego Cię wczoraj nie było na festynie? Dlaczego Liam był sam?-zaczęłam jakiś temat, bo panowała niezręczna cisza.
-zerwaliśmy.-wyszeptała.
-jak to?-prawie się zadławiłam kanapką przyrządzoną przed Dems.
-po prostu.. Nie pasujemy do siebie, to nie miało sensu. -po jej policzku spłynęła łza. - Skoro Ty i Harry nie jesteście razem, to ja i Liam też nie możemy być razem. Ty i Harry byliście dla nas przykładem, nigdy nie wiedziałam większej miłości niż u Was, nikt nikogo nie kochał tak mocno jak Ty jego i on Ciebie.
-Dem gadasz głupoty, Ty i Liam jesteście dla siebie stworzeni.-moje serce złapały wyrzuty sumienia. Wszyscy myślą, że ja i Harry to już przeszłość.. Czuje się winna ich zerwaniu. -chodź do salonu, coś Ci powiem.
~Louis~
Siedziałem z Liamem na kanapie, Horan i Malik jeszcze śpią, nieźle wczoraj zabalowali.
-widziałeś ostatnio Harrego?-spojrzałem na przyjaciela, siedział nie obecny, nie słyszał mojego pytania. Pewnie nawet nie zauważył że tutaj siedzę.-LIAM.-krzyknąłem.
- hm?-spojrzał na mnie.
- widziałeś Harrego?
-dzwonił, że gdzieś wyjeżdża czy coś.-chłopak wstał i poszedł w stronę swojego pokoju. Szkoda było mi go, wiem jak bardzo kocha Demi.
~Harry~
Leżałem i wpatrywałem się w sufit. Moje myśli wciąż zajmowała Em, starałem się zapomnieć myśląc o niej? Brawo Styles, brawo.
Po pokoju rozległ się dźwięk pukania.
-proszę.-krzyknąłem, przez drzwi przeszedł Louis. -co Ty tutaj robbisz?
- pytanie co Ty tutaj robisz?-zaczął przyjaciel.
- muszę przemyśleć kilka spraw, jak mnie tu znalazłeś?
-to moja tajemnica, chodzi o Em? Widziałem jak patrzyłeś się na nią na festynie. -chłopak usiadł na łóżku, obok mnie.-przyjechałem tylko na chwilę, powiedz mi tylko prosto w oczy, że wszystko jest w porządku.
Spuściłem wzrok, wiedziałem że go nie okłamie. Dlatego tu przyjechał, przez telefon nie mógłby rozpoznać tego.
-nie mogę tego Ci powiedzieć.
- Harry co się stało?- chłopak objął mnie ramieniem.
- zgadłeś chodzi o Em, proszę Cię nie chce o tym mówić, muszę wszystko przemyśleć. Dajcie mi kilka dni.-chłopak słysząc moją wypowiedź wstał i skierował się ku drzwiom, zatrzymał się łapiąc za klamkę.
- Dobrze, ale nie spieprz tego. Wiesz, że możesz na mnie liczyć?
- Wiem, a i proszę nie mów nikomu gdzie jestem, zwłaszcza Em.
Chłopak tylko się uśmiechnął i wyszedł. Yhh on zawsze wszystko musi wiedzieć, nigdy mu nic nie umknie, ciekawe jak on mnie tutaj odnalazł.
Usłyszałem ponowne pukanie.
-Louis daj mi spokój.-krzyknąłem.
-ale to nie Louis.- nieśmiało otworzyła drzwi brunetka.-pomyślałam, że może Ci się nudzić i moglibyśmy pograć w karty, ale jak chcesz posiedzieć sam to Ci nie przeszkadzam.-wciąż się uśmiechając powiedziała.
- nie przeszkadzasz, cieszę się że przyszłaś. Siadaj.-poklepałem miejsce na łóżku.
Usiadłem na poduszce po turecku, dziewczyna tasowała karty i siedziała na przeciwko mnie. Jej piękne brązowe włosy opadały na jej twarz, zbliżyłem się do niej i odgarnąłem kosmyk włosa. Pogłaskałem policzek zatapiając się jej tęczówkach. Uśmiechałem się patrząc w te piękne oczy.
Nasze czułe spojrzenia przerwał mój telefon, dostałem sms.
" Harry, Dem wie o nas, nie mogłam jej nie powiedzieć.Przepraszam. Gdzie jesteś? Kocham i tęsknie. Em xx"
Z mojej twarzy spadł uśmiech, odsunąłem się od dziewczyny.
-Harry co się stało?-dziewczyna spojrzała z zatroskaniem na mnie.
__________________________________________________________________
9 kom, następny rozdział ;D
środa, 15 maja 2013
rozdział 14.
~Em~
Harry stał jak słup wpatrując się we mnie, chyba musiała go nieźle zdziwić wizyta Chrisa. Także się go nie spodziewałam, ale gdy tylko zobaczyłam twarz chłopaka byłam przekonana, że ktoś go napadł i chce ode mnie zadzwonić albo coś. Słowa, które wypowiedział zabolały mnie i rozczarowały " Harry jest agresywny, spójrz co zrobił mi, co jeśli mu się sprzeciwisz i Tobie zrobi to samo?"
Nie znałam Harrego z tej strony, nigdy nie był agresywny, jednak nie bałam się go. Nie brałam sobie do serca słów Chrisa, wiedziałam że Styles nie podniesie na mnie ręki. Naprawdę niebieskooki musiał go wytrącić z równowagi,chociaż to go nie tłumaczy.
- Harry.-powiedziałam lekko podniesionym głosem, a chłopak dalej wpatrywał się w moją postać.
-mówiłem Ci, lepiej daj sobie z nim spokój.-wstał z kanapy Chris i objął mnie w talii. Harry drgnął, chyba chciał coś zrobić jednak się powstrzymał.
- Chris zamknij się.-warknęłam. Podeszłam bliżej loczka, stanęłam na przeciwko niego. Dzieliło nas tylko kilka centymetrów.-Harry.- zaczęłam, położyłam dłoń na policzku chłopaka.- co się z Tobą dzieje, kochanie? Nigdy tak się nie zachowywałeś.-moje emocje się uspokoiły, nie chciałam na niego krzyczeć, nic by mi to nie dało. Chciałam dowiedzieć się jedynie dlaczego, dlaczego tak się zachował, dlaczego wg się z nim spotkał.
-niech on wyjdzie, zanim oko mu do kompletu podbije.-szepnął loczek.
-nigdzie się nie ruszam.-odpowiedział stanowczo niebieskooki chłopak.Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka stojącego przy kanapie.
-Chris, proszę wyjdź.-poprosiłam przyjaciela.Chłopak posłusznie ruszył w stronę drzwi, jego mina nie była zadowolona.
-Em..-zaczął Styles.
-Ciii.-przyłożyłam palec do jego ust.- wiesz co? Nie chce wiedzieć, nie chce już wiedzieć jak do tego doszło, to mogłoby pomóc mi Cię stracić a ja tego nie chce. Obiecaj mi tylko, że to się nie powtórzy.
-obiecuje.-odpowiedział tylko. Styles wziął mnie na ręce i szedł w stronę sypialni. Delikatnie odłożył moje ciało na łóżku, i sam zajął miejsce obok mnie. Loczek wtulił się w moją pierś próbując zasnąć. Bawiłam się jego włosami, nie miałam ochoty na sen jednak oczy Harrego szybko zapadły w sen.
~Harry~
Emily stała wpatrując się w moją postać, stała jakieś 100 m przede mną. Nie wiem gdzie byliśmy, nigdy tutaj nie byłem. Z prawej strony była jakaś szopa, a z lewej pusta przestrzeń, chyba byliśmy na jakiejś wsi.
Dziewczyna była uśmiechnięta, powoli zaczęła zmierzać w moją stronę . Szeroki uśmiech na jej twarzy, upiększał to miejsce. Odwzajemniłem uśmiech dziewczyny., i także zacząłem iść w jej stronę. Blondyna przyśpieszyła kroku i rozłożyła swoje ramiona. Przetrzepałem swoje loki i uwodzicielsko spojrzałem na dziewczynę.
Chłopak imieniem Chris, wyminął moją postać i wbiegł w ramiona dziewczyny. Co się właśnie stało? Dlaczego Em wpadła w ramiona Chrisa? Z mojej twarzy spadł uśmiech, a umysł przejęły pytania.
Byłem na tyle blisko by móc usłyszeć ich konwersacje.
- kto to jest Emily?-chłopak zmierzył moją postać, liczyłem że dziewczyna się ocknie i zostawi go.
- Chris, nie mam pojęcia, ale patrzy się strasznie na nas dziwnie. Chodźmy lepiej stąd.-dziewczyna złapała chłopaka za rękę i pociągnęła w stronę szopy obok której stało auto.
Pełen zdziwienia patrzyłem jak para odjeżdża. Emily udawała, że mnie nie zna, dlaczego? Czy ja coś zrobiłem nie tak? i dlaczego ta tutaj wg jestem? Zacząłem się rozglądać, w oddali mogłem dostrzec jakiś festyn. Ludzie co chwilę ludzie przechodzili obok mnie by dojść do namiotu znajdującego się jakieś 2km dalej, a ja wciąż stałem i zastanawiałem się co się dzieje. Po chwili dostrzegłem postać mulata.
-Malik.-krzyknąłem i złapałem go za ramię.- nie uwierzysz co się stało, Em mnie nie zna, udaje że mnie nie zna.
- ej stary weź się odwal.-chłopak zepchnął moją dłoń i poszedł dalej. A jego co ugryzło? Po chwili wszyscy byli już dalej, a ja ponownie zostałem sam obok szopy.
Nie wiadomo skąd przede mną pojawiła się kobieta w białej sukni.
-witaj Harry.- zaczęła brunetka.
-cześć.- spojrzałem na nieznajomą, nigdy wcześniej jej nie widziałem. Pewnie kolejna fanka.
-zauważyłeś jakieś zmiany, Harry?-rozejrzała się.
- tak.-odpowiedziałem szybko
-co takiego?-splotła swoje dłonie.
-nigdy wcześniej tutaj nie byłem, ale dlaczego pytasz?
- wiesz kim jestem?- jej głos był tak niesamowicie spokojny, jakby mówiła do mnie z melodią w głosie.
-nie mam pojęcia.
- jestem aniołem, Twoim aniołem stróżem.
- ha ha ha, dobry żart.-zaśmiałem się ironicznie.
- nie śmiej się, mówię prawdę. Skąd bym wiedziała, że Twoja dziewczyna właśnie Cię zignorowała i odeszła z innym? A Twój przyjaciel Cię olał? Powiem więcej wiem, dlaczego oni się tak zachowują.
-dlaczego?-zacząłem wierzyć jej słowom jednak wydawało się to podejrzanie.
- Nie ma Harrego Stylesa z One Direction. Nie ma One Direction. Jest zwykły Harry. Emily Cię nie zna, Zayn także.
- ale ale dlaczego?
- bo tak jest lepiej, Zayn zawsze miał dość sławy, wykańczała go. Liam pragnął mieć zawsze więcej czasu dla swojej dziewczyny, Niall także dalej jest z swoją dziewczyną za którą tak bardzo tęsknił, a Lou ? A Lou zrobił karierę, tak Louis jest sławną gwiazdą. Jako jedyny przeszedł dalej.
- a co z Emily?
- Emily? Emily nigdy nie była stażystką Waszej stylistki, nie poznała Demi, nie została modelką. Jest zwykłą dziewczyną, właśnie tego pragnęła. Być zwykłą dziewczyną, mieć zwykłego chłopaka. Takiego szczęścia właśnie ona potrzebowała.
Przetarłem dłońmi twarz, za dużo informacji jak na kilka minut. Kiedy ponownie chciałem spojrzeć na kobietę już jej nie było.
Otworzyłem oczy, na moim torsie spoczywała głowa Em, czyli jednak to był jeden wielki koszmar. Ucałowałem głowę dziewczyny i złapałem jej dłoń, bawiąc się pierścionkiem na jej palcu.
Leżałem i rozmyślałem nad historią, którą właśnie zobaczyłem. Może faktycznie lepiej by jej było beze mnie? Gdyby zapomniała o mnie? Gdybym zniknął z jej życia na zawsze. Mogłabym zacząć w końcu normalnie żyć, bez obserwacji na każdym kroku, moje uczucia były na tyle silne że zakrywały mi oczy, zakrywały oczy na jej szczęście. Próbując ją odzyskać nie myślałem o tym, że ona próbuje zapomnieć, że chce być szczęśliwa beze mnie.
Delikatnie odłożyłem jej ciało na drugi bok łóżka i wstałem. Zacząłem się ubierać.
- Harry?-wymamrotała z zamkniętymi oczami.
Spojrzałem na dziewczynę była strasznie zaspana, jej włosy były w totalnym nie ładzie, a buzia lekko uśmiechnięta mamrotała moje imię.
- śpij kochanie, śpij. Idę po bułki na śniadanie.-przykryłem jeszcze dziewczynę i zaraz po tym wyszedłem z pomieszczenia, po chwili opuszczając jej dom.
Wsiadając do samochodu, wyciągnąłem telefon i wybrałem numer Paula.
- Tutaj Paul, po sygnale zostaw wiadomość..*piiiiiiip*
- Paul, potrzebuje kilka dni wolnego, muszę wyjechać. Przepraszam wiem, że zabijesz mnie jak wrócę jednak muszę.- rozłączyłem się, odpaliłem silnik i ruszyłem przed siebie.
______________________________________
dacie radę 10 kom ? Wierzę w Was. To strasznie motywuje <3
Harry stał jak słup wpatrując się we mnie, chyba musiała go nieźle zdziwić wizyta Chrisa. Także się go nie spodziewałam, ale gdy tylko zobaczyłam twarz chłopaka byłam przekonana, że ktoś go napadł i chce ode mnie zadzwonić albo coś. Słowa, które wypowiedział zabolały mnie i rozczarowały " Harry jest agresywny, spójrz co zrobił mi, co jeśli mu się sprzeciwisz i Tobie zrobi to samo?"
Nie znałam Harrego z tej strony, nigdy nie był agresywny, jednak nie bałam się go. Nie brałam sobie do serca słów Chrisa, wiedziałam że Styles nie podniesie na mnie ręki. Naprawdę niebieskooki musiał go wytrącić z równowagi,chociaż to go nie tłumaczy.
- Harry.-powiedziałam lekko podniesionym głosem, a chłopak dalej wpatrywał się w moją postać.
-mówiłem Ci, lepiej daj sobie z nim spokój.-wstał z kanapy Chris i objął mnie w talii. Harry drgnął, chyba chciał coś zrobić jednak się powstrzymał.
- Chris zamknij się.-warknęłam. Podeszłam bliżej loczka, stanęłam na przeciwko niego. Dzieliło nas tylko kilka centymetrów.-Harry.- zaczęłam, położyłam dłoń na policzku chłopaka.- co się z Tobą dzieje, kochanie? Nigdy tak się nie zachowywałeś.-moje emocje się uspokoiły, nie chciałam na niego krzyczeć, nic by mi to nie dało. Chciałam dowiedzieć się jedynie dlaczego, dlaczego tak się zachował, dlaczego wg się z nim spotkał.
-niech on wyjdzie, zanim oko mu do kompletu podbije.-szepnął loczek.
-nigdzie się nie ruszam.-odpowiedział stanowczo niebieskooki chłopak.Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka stojącego przy kanapie.
-Chris, proszę wyjdź.-poprosiłam przyjaciela.Chłopak posłusznie ruszył w stronę drzwi, jego mina nie była zadowolona.
-Em..-zaczął Styles.
-Ciii.-przyłożyłam palec do jego ust.- wiesz co? Nie chce wiedzieć, nie chce już wiedzieć jak do tego doszło, to mogłoby pomóc mi Cię stracić a ja tego nie chce. Obiecaj mi tylko, że to się nie powtórzy.
-obiecuje.-odpowiedział tylko. Styles wziął mnie na ręce i szedł w stronę sypialni. Delikatnie odłożył moje ciało na łóżku, i sam zajął miejsce obok mnie. Loczek wtulił się w moją pierś próbując zasnąć. Bawiłam się jego włosami, nie miałam ochoty na sen jednak oczy Harrego szybko zapadły w sen.
~Harry~
Emily stała wpatrując się w moją postać, stała jakieś 100 m przede mną. Nie wiem gdzie byliśmy, nigdy tutaj nie byłem. Z prawej strony była jakaś szopa, a z lewej pusta przestrzeń, chyba byliśmy na jakiejś wsi.
Dziewczyna była uśmiechnięta, powoli zaczęła zmierzać w moją stronę . Szeroki uśmiech na jej twarzy, upiększał to miejsce. Odwzajemniłem uśmiech dziewczyny., i także zacząłem iść w jej stronę. Blondyna przyśpieszyła kroku i rozłożyła swoje ramiona. Przetrzepałem swoje loki i uwodzicielsko spojrzałem na dziewczynę.
Chłopak imieniem Chris, wyminął moją postać i wbiegł w ramiona dziewczyny. Co się właśnie stało? Dlaczego Em wpadła w ramiona Chrisa? Z mojej twarzy spadł uśmiech, a umysł przejęły pytania.
Byłem na tyle blisko by móc usłyszeć ich konwersacje.
- kto to jest Emily?-chłopak zmierzył moją postać, liczyłem że dziewczyna się ocknie i zostawi go.
- Chris, nie mam pojęcia, ale patrzy się strasznie na nas dziwnie. Chodźmy lepiej stąd.-dziewczyna złapała chłopaka za rękę i pociągnęła w stronę szopy obok której stało auto.
Pełen zdziwienia patrzyłem jak para odjeżdża. Emily udawała, że mnie nie zna, dlaczego? Czy ja coś zrobiłem nie tak? i dlaczego ta tutaj wg jestem? Zacząłem się rozglądać, w oddali mogłem dostrzec jakiś festyn. Ludzie co chwilę ludzie przechodzili obok mnie by dojść do namiotu znajdującego się jakieś 2km dalej, a ja wciąż stałem i zastanawiałem się co się dzieje. Po chwili dostrzegłem postać mulata.
-Malik.-krzyknąłem i złapałem go za ramię.- nie uwierzysz co się stało, Em mnie nie zna, udaje że mnie nie zna.
- ej stary weź się odwal.-chłopak zepchnął moją dłoń i poszedł dalej. A jego co ugryzło? Po chwili wszyscy byli już dalej, a ja ponownie zostałem sam obok szopy.
Nie wiadomo skąd przede mną pojawiła się kobieta w białej sukni.
-witaj Harry.- zaczęła brunetka.
-cześć.- spojrzałem na nieznajomą, nigdy wcześniej jej nie widziałem. Pewnie kolejna fanka.
-zauważyłeś jakieś zmiany, Harry?-rozejrzała się.
- tak.-odpowiedziałem szybko
-co takiego?-splotła swoje dłonie.
-nigdy wcześniej tutaj nie byłem, ale dlaczego pytasz?
- wiesz kim jestem?- jej głos był tak niesamowicie spokojny, jakby mówiła do mnie z melodią w głosie.
-nie mam pojęcia.
- jestem aniołem, Twoim aniołem stróżem.
- ha ha ha, dobry żart.-zaśmiałem się ironicznie.
- nie śmiej się, mówię prawdę. Skąd bym wiedziała, że Twoja dziewczyna właśnie Cię zignorowała i odeszła z innym? A Twój przyjaciel Cię olał? Powiem więcej wiem, dlaczego oni się tak zachowują.
-dlaczego?-zacząłem wierzyć jej słowom jednak wydawało się to podejrzanie.
- Nie ma Harrego Stylesa z One Direction. Nie ma One Direction. Jest zwykły Harry. Emily Cię nie zna, Zayn także.
- ale ale dlaczego?
- bo tak jest lepiej, Zayn zawsze miał dość sławy, wykańczała go. Liam pragnął mieć zawsze więcej czasu dla swojej dziewczyny, Niall także dalej jest z swoją dziewczyną za którą tak bardzo tęsknił, a Lou ? A Lou zrobił karierę, tak Louis jest sławną gwiazdą. Jako jedyny przeszedł dalej.
- a co z Emily?
- Emily? Emily nigdy nie była stażystką Waszej stylistki, nie poznała Demi, nie została modelką. Jest zwykłą dziewczyną, właśnie tego pragnęła. Być zwykłą dziewczyną, mieć zwykłego chłopaka. Takiego szczęścia właśnie ona potrzebowała.
Przetarłem dłońmi twarz, za dużo informacji jak na kilka minut. Kiedy ponownie chciałem spojrzeć na kobietę już jej nie było.
Otworzyłem oczy, na moim torsie spoczywała głowa Em, czyli jednak to był jeden wielki koszmar. Ucałowałem głowę dziewczyny i złapałem jej dłoń, bawiąc się pierścionkiem na jej palcu.
Leżałem i rozmyślałem nad historią, którą właśnie zobaczyłem. Może faktycznie lepiej by jej było beze mnie? Gdyby zapomniała o mnie? Gdybym zniknął z jej życia na zawsze. Mogłabym zacząć w końcu normalnie żyć, bez obserwacji na każdym kroku, moje uczucia były na tyle silne że zakrywały mi oczy, zakrywały oczy na jej szczęście. Próbując ją odzyskać nie myślałem o tym, że ona próbuje zapomnieć, że chce być szczęśliwa beze mnie.
Delikatnie odłożyłem jej ciało na drugi bok łóżka i wstałem. Zacząłem się ubierać.
- Harry?-wymamrotała z zamkniętymi oczami.
Spojrzałem na dziewczynę była strasznie zaspana, jej włosy były w totalnym nie ładzie, a buzia lekko uśmiechnięta mamrotała moje imię.
- śpij kochanie, śpij. Idę po bułki na śniadanie.-przykryłem jeszcze dziewczynę i zaraz po tym wyszedłem z pomieszczenia, po chwili opuszczając jej dom.
Wsiadając do samochodu, wyciągnąłem telefon i wybrałem numer Paula.
- Tutaj Paul, po sygnale zostaw wiadomość..*piiiiiiip*
- Paul, potrzebuje kilka dni wolnego, muszę wyjechać. Przepraszam wiem, że zabijesz mnie jak wrócę jednak muszę.- rozłączyłem się, odpaliłem silnik i ruszyłem przed siebie.
______________________________________
dacie radę 10 kom ? Wierzę w Was. To strasznie motywuje <3
piątek, 10 maja 2013
rozdział 13
-czy to ważne?
-ważne, kochasz go czy nie?-uważnie wpatrywałem się w jej błękitne tęczówki szukając odpowiedzi.
-kocham Ciebie.-dziewczyna wtuliła się w mój tors.
Jej odpowiedź troszkę uspokoiła mnie, jednak wciąż miałem wątpliwości. Chris to dupek, ale jeśli ma racje? Jeśli nie zasługuje na Em?
- co z przesłuchaniem?-zmieniłem temat, by nie zadręczać się tymi myślami.
- nie idę. Mówiłam.
-idziesz, jeszcze znajdę sposób.- pocałowałem jej czoło. - wiesz co jest dzisiaj?
- sylwester.. Zupełnie o nim zapomniałam.. Mam iść z Austinem na festyn.-skrzywiłam się.- Wolałabym zostać z Tobą w domu.
- też bym tak wolał, niestety praca woła. Mamy występ i muszę pokazać się z Olivią. Też będę na tym festynie.-odpowiedziałem.
- kochanie..- zaczęła.- w co się ubierzesz?
-koszula, rurki i trampki.-odpowiedziałem zdecydowanie, wiedziałem że coś się jej nie spodoba.
- oszalałeś?-dziewczyna oderwała się od mojego torsu i spojrzała na mnie.- ubierasz garnitur.
- nie ma mowy.
- nie dyskutuj.-przekonała mnie swoim uroczym uśmiechem.
-obróć się.-pokazałam palcem odruchowo co ma zrobić.
Niechętnie Styles obrócił się. Jego mina mówiła sama za siebie, nie czuł chyba się najlepiej w tym stroju. Ale cóż chłopak nie miał zbyt dużego wyboru. Z resztą wyglądał bosko w garniturze.
- nie zrobisz kariery w modelingu, kochanie.-uśmiechnęłam się patrząc na nadąsanego chłopca.-uśmiech jest potrzebny do tego. - Styles wymusił na swoich kącikach ust lekkie podniesienie, co dało sztuczny efekt.
- dobrry uśmiech?-przymrużył chłopak oczy.
-piękny, uroczy jak zawsze i taaki szczery.
- no no,- chłopak tym razem uśmiechnął się szczerze.- kochanie obiecałem że będę wcześniej u Olivii, więc jadę.
Stałam w drzwiach i patrzyłam jak chłopak odjeżdża. Wiem, że Styles kocha mnie, na Olivi mu nie zależy jednak na myśl o niej ściskał mnie żołądek. Bałam się, że gdy wróci od niej wszystko się zmieni, że ona zmieni nasze życie.
Spojrzałam na zegarek na mojej ręce. Austin miał przyjechać po mnie za godzinę, mało czasu mało. Spokojnym tempem weszłam do sypialni. Ściągnęłam z wieszaka sukienkę klik i założyłam na siebie.
Makijaż zajął mi trochę czasu, kiedy poprawiałam ostatnie niedoskonałości po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
Podeszłam do drewnianych drzwi, złapałam za klamkę i przyciągnęłam do siebie.
-hej.-uśmiechnęłam się szczerze, myśląc że chociaż dziś między nami zapanuje normalna atmosfera.
- cześć, gotowa?-chłopak się skrzywił.
- tak, oczywiście.- zabrałam torebkę i wyszłam za chłopakiem kierując się w stronę czarnej limuzyny. Drogę do samochodu rozświetlały flesze, ciągle za nami jeździli.
Wyszliśmy z limuzyny, znów przywitały nas flesze, jednak teraz zatrzymaliśmy się by dać się sfotografować. Wszyscy krzyczeli jakieś pytania, nic nie dało się zrozumieć jak każdy krzyczał coś innego. Austin objął mnie jedną ręką, uśmiechnęłam się w stronę fanów i reporterów. Zmierzaliśmy w stronę wejścia na ogromną salę pełną gwiazd. Wzrokiem poszukiwałam Harrego. Kątem oka wyłapałam piątkę chłopaków, chyba przygotowywali się do występu.
-chodź, usiądziemy.-Austin pociągnął mnie za rękę. Usiedliśmy przy okrągłym stole z innymi mało znanymi ludźmi.
Obserwowałam scenę czekając aż chłopaki wyjdą. Po 10 minutach doczekałam się. Najpierw wyszedł Louis, za nim Niall, Liam, Zayn i Harry. Uśmiechnęłam się widząc przyjaciół. Chłopcy zaczęli piosenkę WMYB klik . Kiedy głos Stylesa rozległ się po całej sali, poczułam w żołądku miły ucisk, czułam wzrok chłopaka na mojej twarzy. Inni goście także zauważyli to i skierowali wzrok ku osobie na którą patrzy Styles czyli na mnie. Speszony Harry spojrzał w sufit a potem na Liama.
10....9....8...7....6.....5....4....3....2...1....NOWY ROOOK.- zaczęły się krzyki i piski a usta Austina skierowały się ku moim. Połączyliśmy się w namiętny pocałunek, nie wiem dlaczego on to zrobił, ale było całkiem przyjemnie całować Austina. Kiedy oderwaliśmy od siebie nasze wargi, poczułam na swoim ciele wzrok ludzi.
- to było... WOW.-zaczął Austin.- miałbyć zwykły całus a....-nie dokończył, bo ludzie podchodzili składać sobie noworoczne życzenia.
Wszyscy życzyli tego samego, szczęścia, wytrwałości, zdrowia itp. Każdemu odpowiadałam "wzajemnie". Nigdy nie umiem składać życzeń.
Rozglądałam się za osobami z którymi jeszcze nie składałam sobie życzeń, przede mną pojawił się Harry.
- czego by Ci życzyć?-Styles spojrzał na mnie, podając dłoń. Poprzez uścisk dłoni otrzymałam małą karteczkę.
-zdrowia?-uśmiechnęłam się, trzymałam naturalnie dłoń tak by nikt nie zauważył że coś w niej trzymam.
- banalne. No to Emily moja kochana, żebyś zerwała z tym bałwanem i żeby układało się nam jak najlepiej.-cmoknął mój policzek, jednak inaczej niż każdy. Pozostał przy nim dłużej niż dwie sekundy, jego buziak był czuły. Poczułam zapach jego perfum, który spowodował ugięcie się moich nóg.
-ciiii...-szepnęłam mu do ucha kiedy był blisko mojego policzka.
Usiadłam ponownie na krześle, siedziałam sama. Austin zaraz miał występ a resztę gdzieś wywiało. Na scenę wszedł mój partner z gitarą i zaczął swój idealny występ klik . Specjalnie nie zwracałam uwagi na chłopaka, byłam zajęta karteczką, którą otrzymałam od Stylesa. Rozwinęłam ją, jej treść zawierała "Wpadnę do Ciebie po tym całym show. Jeśli wyjdziesz wcześniej daj znać. Kocham Cię. xx " . Uśmiechnęłam się do siebie czytając liścik, podniosłam głowę by spojrzeć na występującego mężczyznę. Myślałam, że będzie wlepiał swój wzrok we mnie. Taki był plan. Miał udawać szaleńczo zakochanego, jego wzrok jednak wędrował ku Olivii, która stała przy samej prawie scenie z innymi pijanymi już na maxa ludźmi.
-ważne, kochasz go czy nie?-uważnie wpatrywałem się w jej błękitne tęczówki szukając odpowiedzi.
-kocham Ciebie.-dziewczyna wtuliła się w mój tors.
Jej odpowiedź troszkę uspokoiła mnie, jednak wciąż miałem wątpliwości. Chris to dupek, ale jeśli ma racje? Jeśli nie zasługuje na Em?
- co z przesłuchaniem?-zmieniłem temat, by nie zadręczać się tymi myślami.
- nie idę. Mówiłam.
-idziesz, jeszcze znajdę sposób.- pocałowałem jej czoło. - wiesz co jest dzisiaj?
- sylwester.. Zupełnie o nim zapomniałam.. Mam iść z Austinem na festyn.-skrzywiłam się.- Wolałabym zostać z Tobą w domu.
- też bym tak wolał, niestety praca woła. Mamy występ i muszę pokazać się z Olivią. Też będę na tym festynie.-odpowiedziałem.
- kochanie..- zaczęła.- w co się ubierzesz?
-koszula, rurki i trampki.-odpowiedziałem zdecydowanie, wiedziałem że coś się jej nie spodoba.
- oszalałeś?-dziewczyna oderwała się od mojego torsu i spojrzała na mnie.- ubierasz garnitur.
- nie ma mowy.
- nie dyskutuj.-przekonała mnie swoim uroczym uśmiechem.
~Em~
Siedziałam i czekałam aż Styles przebierze się w swoją wieczorną kreacje.Chłopak niepewnie przekroczył próg pokoju i z obrażoną miną wszedł.-obróć się.-pokazałam palcem odruchowo co ma zrobić.
Niechętnie Styles obrócił się. Jego mina mówiła sama za siebie, nie czuł chyba się najlepiej w tym stroju. Ale cóż chłopak nie miał zbyt dużego wyboru. Z resztą wyglądał bosko w garniturze.
- nie zrobisz kariery w modelingu, kochanie.-uśmiechnęłam się patrząc na nadąsanego chłopca.-uśmiech jest potrzebny do tego. - Styles wymusił na swoich kącikach ust lekkie podniesienie, co dało sztuczny efekt.
- dobrry uśmiech?-przymrużył chłopak oczy.
-piękny, uroczy jak zawsze i taaki szczery.
- no no,- chłopak tym razem uśmiechnął się szczerze.- kochanie obiecałem że będę wcześniej u Olivii, więc jadę.
Stałam w drzwiach i patrzyłam jak chłopak odjeżdża. Wiem, że Styles kocha mnie, na Olivi mu nie zależy jednak na myśl o niej ściskał mnie żołądek. Bałam się, że gdy wróci od niej wszystko się zmieni, że ona zmieni nasze życie.
Spojrzałam na zegarek na mojej ręce. Austin miał przyjechać po mnie za godzinę, mało czasu mało. Spokojnym tempem weszłam do sypialni. Ściągnęłam z wieszaka sukienkę klik i założyłam na siebie.
Makijaż zajął mi trochę czasu, kiedy poprawiałam ostatnie niedoskonałości po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
Podeszłam do drewnianych drzwi, złapałam za klamkę i przyciągnęłam do siebie.
-hej.-uśmiechnęłam się szczerze, myśląc że chociaż dziś między nami zapanuje normalna atmosfera.
- cześć, gotowa?-chłopak się skrzywił.
- tak, oczywiście.- zabrałam torebkę i wyszłam za chłopakiem kierując się w stronę czarnej limuzyny. Drogę do samochodu rozświetlały flesze, ciągle za nami jeździli.
Wyszliśmy z limuzyny, znów przywitały nas flesze, jednak teraz zatrzymaliśmy się by dać się sfotografować. Wszyscy krzyczeli jakieś pytania, nic nie dało się zrozumieć jak każdy krzyczał coś innego. Austin objął mnie jedną ręką, uśmiechnęłam się w stronę fanów i reporterów. Zmierzaliśmy w stronę wejścia na ogromną salę pełną gwiazd. Wzrokiem poszukiwałam Harrego. Kątem oka wyłapałam piątkę chłopaków, chyba przygotowywali się do występu.
-chodź, usiądziemy.-Austin pociągnął mnie za rękę. Usiedliśmy przy okrągłym stole z innymi mało znanymi ludźmi.
Obserwowałam scenę czekając aż chłopaki wyjdą. Po 10 minutach doczekałam się. Najpierw wyszedł Louis, za nim Niall, Liam, Zayn i Harry. Uśmiechnęłam się widząc przyjaciół. Chłopcy zaczęli piosenkę WMYB klik . Kiedy głos Stylesa rozległ się po całej sali, poczułam w żołądku miły ucisk, czułam wzrok chłopaka na mojej twarzy. Inni goście także zauważyli to i skierowali wzrok ku osobie na którą patrzy Styles czyli na mnie. Speszony Harry spojrzał w sufit a potem na Liama.
10....9....8...7....6.....5....4....3....2...1....NOWY ROOOK.- zaczęły się krzyki i piski a usta Austina skierowały się ku moim. Połączyliśmy się w namiętny pocałunek, nie wiem dlaczego on to zrobił, ale było całkiem przyjemnie całować Austina. Kiedy oderwaliśmy od siebie nasze wargi, poczułam na swoim ciele wzrok ludzi.
- to było... WOW.-zaczął Austin.- miałbyć zwykły całus a....-nie dokończył, bo ludzie podchodzili składać sobie noworoczne życzenia.
Wszyscy życzyli tego samego, szczęścia, wytrwałości, zdrowia itp. Każdemu odpowiadałam "wzajemnie". Nigdy nie umiem składać życzeń.
Rozglądałam się za osobami z którymi jeszcze nie składałam sobie życzeń, przede mną pojawił się Harry.
- czego by Ci życzyć?-Styles spojrzał na mnie, podając dłoń. Poprzez uścisk dłoni otrzymałam małą karteczkę.
-zdrowia?-uśmiechnęłam się, trzymałam naturalnie dłoń tak by nikt nie zauważył że coś w niej trzymam.
- banalne. No to Emily moja kochana, żebyś zerwała z tym bałwanem i żeby układało się nam jak najlepiej.-cmoknął mój policzek, jednak inaczej niż każdy. Pozostał przy nim dłużej niż dwie sekundy, jego buziak był czuły. Poczułam zapach jego perfum, który spowodował ugięcie się moich nóg.
-ciiii...-szepnęłam mu do ucha kiedy był blisko mojego policzka.
Usiadłam ponownie na krześle, siedziałam sama. Austin zaraz miał występ a resztę gdzieś wywiało. Na scenę wszedł mój partner z gitarą i zaczął swój idealny występ klik . Specjalnie nie zwracałam uwagi na chłopaka, byłam zajęta karteczką, którą otrzymałam od Stylesa. Rozwinęłam ją, jej treść zawierała "Wpadnę do Ciebie po tym całym show. Jeśli wyjdziesz wcześniej daj znać. Kocham Cię. xx " . Uśmiechnęłam się do siebie czytając liścik, podniosłam głowę by spojrzeć na występującego mężczyznę. Myślałam, że będzie wlepiał swój wzrok we mnie. Taki był plan. Miał udawać szaleńczo zakochanego, jego wzrok jednak wędrował ku Olivii, która stała przy samej prawie scenie z innymi pijanymi już na maxa ludźmi.
~Harry~
Staliśmy z Olivią przy barku, niezręczna cisza panowała już od godziny. Spojrzałem ku wyjściu. Em z Austinem wychodziła. Dziewczyna stojąca obok mnie także to zauważyła.
-chodź się pożegnamy.-złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła w stronę Emily.
Przeszliśmy całą wielką sale szybkim krokiem by zdążyć się pożegnać. Właściwie nie chciałem tam podchodzić, Olivia jakoś bardzo mnie tam ciągnęła.
-heeej Austin.- zaczęła dziewczyna.- świetny występ.
- hej dzięki.-chłopak uśmiechnął się w stronę mojej partnerki. Dwójka ludzi zaczęła konwersacje a ja z Em stałem i przyglądałem się im.
-Austin musimy już iść..-Em przerwała pogaduszkę gołąbków.
Spojrzałem na Em i w niemym języku powiedziałem " Kocham Cię", dziewczyna odwzajemniła to uśmiechem.
Padnięty stałem przed drzwiami Emily domu, impreza była wyczerpująca. Marzyłem teraz o tym by przytulić się do mojej dziewczyny i zasnąć razem z nią. Przekroczyłem próg domu. Wszędzie było ciemno, tylko w salonie świeciła się mała lampka.
-ale jestem zmęczony.- powiedziałem kiedy wszedłem do salonu. Jednak to co tam ujrzałem nie było tym czego się spodziewałem. Na kanapie siedziała Emily, a obok niej Chris. Kiedy chłopak spojrzał na mnie, mogłem zauważyć jego rozwaloną wargę.
- coś Ty narobił?-dziewczyna wstała i spojrzała na mnie.
______________________________________________________
nie wyszło mi;/
8 kom następny rozdział
______________________________________________________
nie wyszło mi;/
8 kom następny rozdział
wtorek, 7 maja 2013
rozdział 12.
-Harry.. Harry..-szeptałam loczkowi pochylając się nad śpiącą postacią. Moje długie blond włosy opadały na policzek przystojniaka.
-hm?-wymamrotał chłopak.
- jest ranek, śpisz już tak od wczorajszego popołudnia kochanie.-uśmiechnęłam się wciąż szepcząc Stylesowi do ucha. Chłopak złapał mój nadgarstek i zgrabnym ruchem przyciągnął mnie do siebie.
- matko Harry kiedy Ty się kąpałeś i myłeś zęby?-zatkałam sobie ręką nos, by stracić zapach potu.
-eeeeeeeej.-odpowiedział głosem obrażonego dzieciątka.
- idź się wykąp misiek.-musnęłam szybko jego nosek i wstałam. Zauważyłam na ławie list od jurorów x factora. Wzięłam go do ręki z nadzieją że Styles go nie widział.
Harry posłusznie wstał z kanapy i zmierzył w stronę łazienki, po drodze zdejmując wszystkie swoje ubrania. Położyłam się na miejsce loczka, wpatrywałam się w sufit.
~Harry~
Kąpiel zajęła mi dłużej niż się spodziewałem, straciłem rachubę czasu. Wyszedłem z wanny słysząc dzwonek mojego telefonu, który leżał na pralce. Spojrzałem na wyświetlacz, numer nieznany. Nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- halo?-zapytałem niepewnie.
-Harry? -usłyszałem męski głos.-tutaj Chris, musimy się spotkać.
- po co?-zdziwiła mnie propozycja chłopaka.
- to nie jest sprawa na telefon, spotkamy się ?
- no dobrze, gdzie i kiedy?
-bar Grill, o 16? Tylko nie mów Em o spotkaniu.
Rozłączyłem się, zastanawiało mnie dlaczego chce się ze mną spotkać. Owinąłem ręcznik dookoła pasa, i wyszedłem z łazienki.
Emily leżała, a ja zbierałem swoje rzeczy z ziemi i zakładałem po kolei na siebie. Dziewczyna chyba nawet nie zauważyła, że wróciłem, Spojrzałem na stolik, nie było już na nim listu.
- Em gdzie jest list?-spojrzałem na blondynkę.
- jaki list?-skierowała swój wzrok również na mnie, udając że nie wie o co chodzi. Podniosłem brew by pokazać jej, że nie jest najlepszą aktorką.- nie pójdę na przesłuchanie.-dodała widząc moją minę.
-dlaczego??
- dobrze wiesz dlaczego, nie pójdę i już. Mówiłam Ci to od początku.-dziewczyna się skrzywiła.
- pogadamy później o tym, nie ma opcji że nie idziesz. Jestem umówiony muszę iść.-musnąłem jej policzek i pośpiesznym krokiem zmierzałem ku drzwiom.
W przedpokoju Em złapała mnie za rękę.
-Harry, poczekaj.-zaczęła, odwróciłem się by spojrzeć na dziewczynę. Stała w nocnej koszulce, spoglądała na mnie nieśmiało przez lekko uśmiechnięte usta. Na jej twarzy nie gościł żaden makijaż, wyglądała tak pięknie.
-hm?-wymamrotałem tylko.
-nie mów nikomu o nas póki co, nie mogę rozstać się Austinem a Ty Olivią, będzie lepiej jeśli nawet nie powiesz chłopakom o nas.
-dobrze, to wszystko?
- nie, chyba się ze mną nie pożegnałeś za dobrze.-uśmiechnęła się, przegryzając dolną wargę. Zgrabnym ruchem przyciągnąłem ją do siebie, złapałem za biodra i lekko podrzuciłem do góry, by mogła swoje nogi opleść wokół mojego ciała zostając na moich rękach. Dziewczyna objęła mnie dłońmi dookoła szyi. Delikatnie musnąłem jej wargi.
- i jak?-zapytałem odgarniając kosmyk blond włosa z jej policzka.
-tragedii nie było, ale popracuj nad tym.-dziewczyna musnęła mój nos i zeskoczyła z moich rąk.
Wyszedłem przez duże drewniane drzwi.
Wsiadłem do samochodu, mój humor był nijaki. Przekręciłem kluczyk i ruszyłem w umówione miejsce. Daleko nie było, jednak jechałem około 30 min przez olbrzymie korki.
Wysiadłem, zmierzałem ku barowi. W środku było ciemno, półki były obładowane mnóstwem różnego alkoholu. Ludzi nie było dużo, przy barze siedziały dwie dziewczyny i przy stoliku Chris popijający piwo.
-heej.-usiadłem na przeciwko niebieskookiego chłopaka.
-cześć, piwa?-podniósł szklankę do góry.
-nie, dzięki. Prowadzę. Chciałeś się widzieć, ponieważ...?
-nie będę owijał w bawełnę.. Zostaw Em. -powiedział z pokerową miną.
- śmieszny jesteś.-zaśmiałem się ironicznie.
-mówię poważnie, nie zasługujesz na nią. Znów ją zranisz, znów będzie cierpiała. Lepiej jej będzie zemną.
-idealny plan, tylko wiesz co? Ona Cię nie kocha. Gdyby uważała, że jej jest z Tobą lepiej byłaby teraz zemną ? Nie sądzę, więc sobie chłopie odpuść.-wstałem, Chris również. Staliśmy twarzą w twarz, nasze miny były jak z kamienia.
-mało wycierpiała przez Ciebie?
-to nie jest Twoja sprawa.-warknąłem.
-prędzej czy później się przekona jaki z Ciebie gnój, jak w końcu nie wytrzymasz i polecisz na dziwki.
Chłopak przegiął, z całej siły uderzyłem pięścią w jego twarz, Chris stracił równowagę i upadł na ziemie. Spojrzałem ostatni raz na chłopaka i ruszyłem wściekły w stronę wyjścia.
Z piskiem opon odjechałem. Szybkim tempem jechałem przez miasto, nie zwracałem uwagi na nikogo.
Zmierzałem w stronę studia, w którym miałem mieć zebranie grupy. Po co te zebrania? Nie rozumiem, siedzieliśmy i słuchaliśmy co Paul do nas mówi. Zawsze powtarzał to samo, że mam dawać z siebie wszystko, że fanki najważniejsze są, że mamy skupić się na swojej karierze a nie na dziewczynach, nie wywoływać skandali itp. Żałosne.
Wszedłem do pomieszczania w którym siedziało już czterech chłopaków, trzasnąłem drzwiami więc nie dało się ukryć że się spóźniłem. Naburmuszony usiadłem na oparciu kanapy. Wszyscy spojrzeli na mnie z zdziwionymi minami.
- no co?-burknąłem.- zaczynamy ? Czy bez sensu przyjechałem i mogę już wracać?
Paul oderwał ode mnie swój wzrok i spojrzał na kartkę którą trzymał w ręce. Nie mam pojęcia o czym oni rozmawiali, nie odezwałem się słowem. Moje myśli krążyły wokół słów Chrisa, "nie zasługujesz na Em", powtarzał to wciąż w mojej głowie. Powoli stawało się to nie do wytrzymania. Nawet nie zauważyłem kiedy wszyscy wyszli z pomieszczenia. Po chwili ponownie do pokoju wszedł Malik.
- co z Tobą Styles?-zapytał siadając obok mnie i obejmując mnie jedną ręką.- zawsze odpływasz jak każdy przy przemowie Paula, ale dzisiaj całkowicie byłeś nie obecny. Co się stało?
-yhhh..nie mogę o tym mówić, nawet jakbym chciał.
- coś z Olivią ?-dopytywał się chłopak.
-Em.-podpowiedziałem mu.
- z Em?-spojrzał na mnie.- myślałem, że skończyliście z sobą..
- to źle myślałeś.
-no to powodzenia chłopie, będzie dobrze.- Malik poklepał mnie po plecach i wyszedł.
Stałem przed drzwiami domu Em, zadzwoniłem dzwonkiem ale nikt nie otwierał. Zdecydowałem się nacisnąć na klamkę. Drzwi były otwarte, niepewnym krokiem szedłem przez mieszkanie, zatrzymując się w kuchni.
Stała tam Em z słuchawkami w uszach, a właściwie to chyba próbowała tańczyć.
Widok dziewczyny przyprawił mnie o uśmiech. Zdecydowanie śpiew wychodził jej lepiej niż taniec.
Moja kochana tancereczka.-pomyślałem.
Po chwili blondynka zauważyła moją postać i zatrzymała swój dziki taniec, wyciągnęła słuchawki z uszu.
-długo tak tu stoisz?-skrzywiła się.
-wystarczająco długo.-uśmiechnąłem się.
Oboje bez słowa poszliśmy w stronę salonu, po dotarciu usiedliśmy na kanapie. Milczenie przerwałem ja.
-kochasz go?-patrzyłem na swoje dłonie, bawiłem się bransoletką.
- kogo?- Em spojrzała na mnie.
- Chrisa.- swój wzrok skierowałem na jej piękne błękitne oczy.
_______________________________________________________
8 kom następny rozdział !<3
-hm?-wymamrotał chłopak.
- jest ranek, śpisz już tak od wczorajszego popołudnia kochanie.-uśmiechnęłam się wciąż szepcząc Stylesowi do ucha. Chłopak złapał mój nadgarstek i zgrabnym ruchem przyciągnął mnie do siebie.
- matko Harry kiedy Ty się kąpałeś i myłeś zęby?-zatkałam sobie ręką nos, by stracić zapach potu.
-eeeeeeeej.-odpowiedział głosem obrażonego dzieciątka.
- idź się wykąp misiek.-musnęłam szybko jego nosek i wstałam. Zauważyłam na ławie list od jurorów x factora. Wzięłam go do ręki z nadzieją że Styles go nie widział.
Harry posłusznie wstał z kanapy i zmierzył w stronę łazienki, po drodze zdejmując wszystkie swoje ubrania. Położyłam się na miejsce loczka, wpatrywałam się w sufit.
~Harry~
Kąpiel zajęła mi dłużej niż się spodziewałem, straciłem rachubę czasu. Wyszedłem z wanny słysząc dzwonek mojego telefonu, który leżał na pralce. Spojrzałem na wyświetlacz, numer nieznany. Nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- halo?-zapytałem niepewnie.
-Harry? -usłyszałem męski głos.-tutaj Chris, musimy się spotkać.
- po co?-zdziwiła mnie propozycja chłopaka.
- to nie jest sprawa na telefon, spotkamy się ?
- no dobrze, gdzie i kiedy?
-bar Grill, o 16? Tylko nie mów Em o spotkaniu.
Rozłączyłem się, zastanawiało mnie dlaczego chce się ze mną spotkać. Owinąłem ręcznik dookoła pasa, i wyszedłem z łazienki.
Emily leżała, a ja zbierałem swoje rzeczy z ziemi i zakładałem po kolei na siebie. Dziewczyna chyba nawet nie zauważyła, że wróciłem, Spojrzałem na stolik, nie było już na nim listu.
- Em gdzie jest list?-spojrzałem na blondynkę.
- jaki list?-skierowała swój wzrok również na mnie, udając że nie wie o co chodzi. Podniosłem brew by pokazać jej, że nie jest najlepszą aktorką.- nie pójdę na przesłuchanie.-dodała widząc moją minę.
-dlaczego??
- dobrze wiesz dlaczego, nie pójdę i już. Mówiłam Ci to od początku.-dziewczyna się skrzywiła.
- pogadamy później o tym, nie ma opcji że nie idziesz. Jestem umówiony muszę iść.-musnąłem jej policzek i pośpiesznym krokiem zmierzałem ku drzwiom.
W przedpokoju Em złapała mnie za rękę.
-Harry, poczekaj.-zaczęła, odwróciłem się by spojrzeć na dziewczynę. Stała w nocnej koszulce, spoglądała na mnie nieśmiało przez lekko uśmiechnięte usta. Na jej twarzy nie gościł żaden makijaż, wyglądała tak pięknie.
-hm?-wymamrotałem tylko.
-nie mów nikomu o nas póki co, nie mogę rozstać się Austinem a Ty Olivią, będzie lepiej jeśli nawet nie powiesz chłopakom o nas.
-dobrze, to wszystko?
- nie, chyba się ze mną nie pożegnałeś za dobrze.-uśmiechnęła się, przegryzając dolną wargę. Zgrabnym ruchem przyciągnąłem ją do siebie, złapałem za biodra i lekko podrzuciłem do góry, by mogła swoje nogi opleść wokół mojego ciała zostając na moich rękach. Dziewczyna objęła mnie dłońmi dookoła szyi. Delikatnie musnąłem jej wargi.
- i jak?-zapytałem odgarniając kosmyk blond włosa z jej policzka.
-tragedii nie było, ale popracuj nad tym.-dziewczyna musnęła mój nos i zeskoczyła z moich rąk.
Wyszedłem przez duże drewniane drzwi.
Wsiadłem do samochodu, mój humor był nijaki. Przekręciłem kluczyk i ruszyłem w umówione miejsce. Daleko nie było, jednak jechałem około 30 min przez olbrzymie korki.
Wysiadłem, zmierzałem ku barowi. W środku było ciemno, półki były obładowane mnóstwem różnego alkoholu. Ludzi nie było dużo, przy barze siedziały dwie dziewczyny i przy stoliku Chris popijający piwo.
-heej.-usiadłem na przeciwko niebieskookiego chłopaka.
-cześć, piwa?-podniósł szklankę do góry.
-nie, dzięki. Prowadzę. Chciałeś się widzieć, ponieważ...?
-nie będę owijał w bawełnę.. Zostaw Em. -powiedział z pokerową miną.
- śmieszny jesteś.-zaśmiałem się ironicznie.
-mówię poważnie, nie zasługujesz na nią. Znów ją zranisz, znów będzie cierpiała. Lepiej jej będzie zemną.
-idealny plan, tylko wiesz co? Ona Cię nie kocha. Gdyby uważała, że jej jest z Tobą lepiej byłaby teraz zemną ? Nie sądzę, więc sobie chłopie odpuść.-wstałem, Chris również. Staliśmy twarzą w twarz, nasze miny były jak z kamienia.
-mało wycierpiała przez Ciebie?
-to nie jest Twoja sprawa.-warknąłem.
-prędzej czy później się przekona jaki z Ciebie gnój, jak w końcu nie wytrzymasz i polecisz na dziwki.
Chłopak przegiął, z całej siły uderzyłem pięścią w jego twarz, Chris stracił równowagę i upadł na ziemie. Spojrzałem ostatni raz na chłopaka i ruszyłem wściekły w stronę wyjścia.
Z piskiem opon odjechałem. Szybkim tempem jechałem przez miasto, nie zwracałem uwagi na nikogo.
Zmierzałem w stronę studia, w którym miałem mieć zebranie grupy. Po co te zebrania? Nie rozumiem, siedzieliśmy i słuchaliśmy co Paul do nas mówi. Zawsze powtarzał to samo, że mam dawać z siebie wszystko, że fanki najważniejsze są, że mamy skupić się na swojej karierze a nie na dziewczynach, nie wywoływać skandali itp. Żałosne.
Wszedłem do pomieszczania w którym siedziało już czterech chłopaków, trzasnąłem drzwiami więc nie dało się ukryć że się spóźniłem. Naburmuszony usiadłem na oparciu kanapy. Wszyscy spojrzeli na mnie z zdziwionymi minami.
- no co?-burknąłem.- zaczynamy ? Czy bez sensu przyjechałem i mogę już wracać?
Paul oderwał ode mnie swój wzrok i spojrzał na kartkę którą trzymał w ręce. Nie mam pojęcia o czym oni rozmawiali, nie odezwałem się słowem. Moje myśli krążyły wokół słów Chrisa, "nie zasługujesz na Em", powtarzał to wciąż w mojej głowie. Powoli stawało się to nie do wytrzymania. Nawet nie zauważyłem kiedy wszyscy wyszli z pomieszczenia. Po chwili ponownie do pokoju wszedł Malik.
- co z Tobą Styles?-zapytał siadając obok mnie i obejmując mnie jedną ręką.- zawsze odpływasz jak każdy przy przemowie Paula, ale dzisiaj całkowicie byłeś nie obecny. Co się stało?
-yhhh..nie mogę o tym mówić, nawet jakbym chciał.
- coś z Olivią ?-dopytywał się chłopak.
-Em.-podpowiedziałem mu.
- z Em?-spojrzał na mnie.- myślałem, że skończyliście z sobą..
- to źle myślałeś.
-no to powodzenia chłopie, będzie dobrze.- Malik poklepał mnie po plecach i wyszedł.
Stałem przed drzwiami domu Em, zadzwoniłem dzwonkiem ale nikt nie otwierał. Zdecydowałem się nacisnąć na klamkę. Drzwi były otwarte, niepewnym krokiem szedłem przez mieszkanie, zatrzymując się w kuchni.
Stała tam Em z słuchawkami w uszach, a właściwie to chyba próbowała tańczyć.
Widok dziewczyny przyprawił mnie o uśmiech. Zdecydowanie śpiew wychodził jej lepiej niż taniec.
Moja kochana tancereczka.-pomyślałem.
Po chwili blondynka zauważyła moją postać i zatrzymała swój dziki taniec, wyciągnęła słuchawki z uszu.
-długo tak tu stoisz?-skrzywiła się.
-wystarczająco długo.-uśmiechnąłem się.
Oboje bez słowa poszliśmy w stronę salonu, po dotarciu usiedliśmy na kanapie. Milczenie przerwałem ja.
-kochasz go?-patrzyłem na swoje dłonie, bawiłem się bransoletką.
- kogo?- Em spojrzała na mnie.
- Chrisa.- swój wzrok skierowałem na jej piękne błękitne oczy.
_______________________________________________________
8 kom następny rozdział !<3
niedziela, 5 maja 2013
rozdział 11
-kocham Cię..-wyszeptałem jej do ucha, będąc wciąż blisko jej ciała.
Spojrzała na mnie jakby chciała odpowiedzieć to samo, zbliżyła się i
złożyła na moich ustach teraz bardziej gorący, namiętny i dłuższy
pocałunek. Wszystko przestało istnieć, kiedy ponownie zasmakowałem jej
popękanych warg. Czułem jak jej dłoń w mojej drży, uspokoiłem ją
ściskając jej ciało mocniej do siebie. Mocny uścisk wywołał ból, jednak
to był przyjemny ból w którym chciałem trwać. Dziewczyna przerywając
pocałunek spojrzała w moje oczy i wyszeptała: " Harry, też Cię
kocham..alee..", przyłożyłem palec do jej warg, przybliżyłem swoje usta
do jej ucha i wyszeptałem:
- nie ma ale, liczy się ta chwila.- musnąłem płatek jej ucha.
~Em~
Styles puścił mnie z objęć i odszedł kawałek dalej. Moje serce stanęło, poczułam jakbym straciła cząstkę siebie, czy to jest to co powinnam czuć do przyjaciela? Moje uczucia nie słuchały mnie, żyły własnym życiem. Uspokoiłam się gdy chłopak posłał mi ciepłe spojrzenie i dał znak że nie wychodzi tylko szuka czegoś. Harry ponownie usiadł obok mnie, na swoich kolanach ułożył gitarę.
- może to pomoże Ci zrozumieć moje uczucia.-chłopak zaczął grać klik i śpiewać. Pamiętam jak wieczorem siadaliśmy przed kominkiem, w ręku trzymałam kieliszek wina a Styles śpiewał dla mnie, tylko dla mnie. Dawał mi prywatny koncert. Tak samo jak teraz, jego oczy były wpatrzone w moje, tonęłam w jego zielonych tęczówkach. Magiczna chwila trwała, i nie chciałam jej przerywać. Chciałam by trwała wiecznie.
W jego oczach malował się płomyk nadziei, nie chciałam go ugaszać.
Chłopak po skończeniu melodii odłożył gitarę na bok, ponownie się zbliżył i pocałował czule.
Wtuliłam się w tors Stylesa, czułam się bezpiecznie. W tym momencie wiedziałam, że ta rozłąka była nam potrzeba, żebyśmy mogli sobie uświadomić ile dla siebie znaczymy. Harry jest tym jedynym, ale teraz sprawy się skomplikowały. Harry jest z Olivią, ja z Austinem i do tego mam Chrisa. Media obserwują każdy nasz krok.
Nawet nie pamiętam kiedy usnęłam w ramionach chłopaka.
*ranek*
Obudziło mnie słońce przebijające się przez firankę w mojej sypialni. Takie zjawisko zimną rzadko się zdarza, jednak dzisiejszy dzień zapowiada się idealnie. Obudziłam się obok mężczyzny mojego życia, do tego piękna pogoda.
Spojrzałam na Stylesa, nie spał już, uśmiechnięty wpatrywał się we mnie.
-długo już nie śpisz?- spytałam zaspanym głosem, z poranną chrypką.
- nie spałem wcale.-cmoknął mój nosem.
- dlaczego?- uśmiechnęłam się ciepło w stronę chłopaka i ponownie wtuliłam się w jego tors.
- nie mogłem zasnąć, nie mogę w to uwierzyć, że mam Ciebie, nic nie jest teraz w stanie opisać mojego szczęścia.
Nie odpowiedziałam, leżałam i delektowałam się chwilą, nauczyłam się że jeśli coś trwa i jest wspaniale to zaraz to wszystko się rozsypie. Moje doświadczenie mnie nie zawiodło, do sypialni wszedł Chris.
- co tu....?- chłopak nie dokończył po prostu wyszedł, wyskoczyłam z łóżka jak oparzona. Nie chciałam go ranić, nie chciałam żeby to zobaczył. Jestem głupia, nie pomyślałam że próbując być szczęśliwa mogę zranić innych.
- Chris..proszę poczekaj..- złapałam chłopaka za rękę by nie odszedł. - porozmawiajmy.
- o czym?- zmarszczył czoło.
-proszę...- spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
- dobrze, spotkajmy się w parku..tam gdzie zawsze, o 14?-ciężko było wyczytać z jego oczu jakiekolwiek emocje, nie wiem czy był zły czy zraniony czy wgl się tym przyjął.
-okey..-puściłam dłoń Chrisa a on szybkim krokiem wyszedł.
Zamknęłam oczy.. To wszystko nie tak miało się potoczyć. Za mną stanął Styles i objął mnie. Odchyliłam głowę do tyłu i stałam oparła się o tors chłopaka.
-przepraszam Cię za tą sytuacje.-spojrzałam na niego.
- nie masz za co przepraszać, spotkasz się z nim?-Styles oparł głowę o moje ramię i kątem oka zerkał na mój wyraz twarzy.
-muszę, muszę wyjaśnić sobie z kim kilka spraw.-odwróciłam się w stronę chłopaka, nasze czoła stykały się.
- obiecaj mi, że nie zrezygnujesz...-spojrzał na mnie zmartwieniem w oczach.\
- z czego miałabym zrezygnować?\
- z nas.- chłopak spuścił wzrok. Delikatnie podniosłam jego podbródek tak bym mogła spojrzeć w jego oczy.
-nigdy.-uśmiechnęłam się ciepło do chłopaka a on odwzajemnił gest.
Siedziałam w parku na ławce czekając na Chrisa, mój nos był czerwony przez mróz który otulał moje ciało. Chłopak spóźniał się, pomyślałam że nie chce mnie widzieć, że rozmyślił się. W momencie kiedy miałam odchodzić w umówionym miejscu zjawił się oczekiwany przeze mnie mężczyzna. Spojrzał na moją lekko trzęsącą się sylwetkę i zaproponował pójście do najbliższej kawiarni.
Drogę przebyliśmy w milczeniu. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, jak wytłumaczyć to wszystko. Chłopak zapewniał mnie jeszcze kilka dni temu, że mnie kocha a dziś mam mu powiedzieć, że traktuje go tylko jak przyjaciela, bałam się. Bałam się, że go zranię i stracę.
Zawiesiłam płaszcz na oparciu krzesła.
-Chris..-zaczęłam niepewnie.
-poczekaj..-spojrzał chłopak na mnie i złapał moją dłoń, która spoczywała na stoliku.- wiem, że Harry wiele dla Ciebie znaczy, wiem że sentyment Cię do niego przyciąga dlatego jestem skłonny Ci to wszystko wybaczyć.
-Chris..-zaczęłam ponownie.- to nie sentyment mnie do niego przyciąga, a uczucie które wciąż do niego żywię.
- kochasz go?-niebieskooki puścił moją dłoń.
-kocham, i to bardzo mocno. Nie potrafię przestać, próbowałam jednak na marne. Próbowałam pokochać Ciebie, jednak w mojej głowie wciąż był on. Okłamałam Cię mówiąc, że Harry to przeszłość. Przepraszam.-uważnie obserwowałam reakcje chłopaka, kąciki ust automatycznie spadły w dół.
-rozumiem. Kochasz go tak jak kocham Ciebie. Doskonale wiem co czujesz, nie mogę zatrzymywać Cię na siłę. Chce Twojego szczęścia.- Chris delikatnie uśmiechnął się.- przyjaciele?
-oczywiście.
Spacerowym tempem wracałam do mieszkania, idąc parkiem mijałam zakochane pary, które zmierzały ku światu w swoich ramionach. Ich życie było beztroskie, wszystko bym dała żeby spotkać zwykłego chłopaka na swojej drodze. Zapomnieć o Stylesie, Austinie i Chrisie. Pragnę wieść normalne życie, jak kiedyś. Nie byłam rozpoznawalna, nikt nie zwracał na mnie większej uwagi. Miałam najbliższych przyjaciół, którym ufałam bezgranicznie. Byłam najzwyczajniej w świecie szczęśliwa.
Moją uwagę przykuła jedna para, która wychodziła z sklepu. Trzymali się za ręce. Już wiem skąd ich kojarzyłam, dlaczego przykuli moją uwagę. Był to mój były chłopak i była najlepsza przyjaciółka. Liczyłam, że mnie nie zauważą, schowałam połowę twarzy w szalu, włożyłam ręce do kieszeni i przyśpieszyłam tempo.
- Emily?-poczułam dłoń dziewczyny na moim ramieniu, obróciłam się by spojrzeć na znajomych których starałam się uniknąć.
- o hej. kupę lat.-uśmiechnęłam się w miare naturalnie, spojrzałam na ich splecione dłonie.
- co u Ciebie słychać?-zapytał chłopak.
- dobrze, dziękuje a jak u Was?
- dobrze, spodziewamy się dziecka.
- ooo, gratulacje.-uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegarek na mojej dłoni.-muszę już iść, jestem umówiona- ucałowałam policzki przyjaciół i szybkim krokiem odeszłam od nich.
Stanęłam przed drzwiami, nacisnęłam klamkę. No tak wejście otwarte, wyszłam jak Harry był w domu a on nie miał jak zamknąć ich.
Wyczerpana zdjęłam traperki z nóg,płaszcz odwiesiłam na wieszak i z zamiarem położenia się poszłam w stronę salonu.
Na kanapie spał skulony Styles, chyba na mnie czekał. Biedaczek nie spał całą noc. Sięgnęłam po koc z fotela i okryłam chłopaka. Uśmiechnęłam się i przyglądałam się śpiącemu królewiczowi.
______________________________________________________________
7 kom następny rozdział! <3
dziękuje za kom w poprzednim.
- nie ma ale, liczy się ta chwila.- musnąłem płatek jej ucha.
~Em~
Styles puścił mnie z objęć i odszedł kawałek dalej. Moje serce stanęło, poczułam jakbym straciła cząstkę siebie, czy to jest to co powinnam czuć do przyjaciela? Moje uczucia nie słuchały mnie, żyły własnym życiem. Uspokoiłam się gdy chłopak posłał mi ciepłe spojrzenie i dał znak że nie wychodzi tylko szuka czegoś. Harry ponownie usiadł obok mnie, na swoich kolanach ułożył gitarę.
- może to pomoże Ci zrozumieć moje uczucia.-chłopak zaczął grać klik i śpiewać. Pamiętam jak wieczorem siadaliśmy przed kominkiem, w ręku trzymałam kieliszek wina a Styles śpiewał dla mnie, tylko dla mnie. Dawał mi prywatny koncert. Tak samo jak teraz, jego oczy były wpatrzone w moje, tonęłam w jego zielonych tęczówkach. Magiczna chwila trwała, i nie chciałam jej przerywać. Chciałam by trwała wiecznie.
W jego oczach malował się płomyk nadziei, nie chciałam go ugaszać.
Chłopak po skończeniu melodii odłożył gitarę na bok, ponownie się zbliżył i pocałował czule.
Wtuliłam się w tors Stylesa, czułam się bezpiecznie. W tym momencie wiedziałam, że ta rozłąka była nam potrzeba, żebyśmy mogli sobie uświadomić ile dla siebie znaczymy. Harry jest tym jedynym, ale teraz sprawy się skomplikowały. Harry jest z Olivią, ja z Austinem i do tego mam Chrisa. Media obserwują każdy nasz krok.
Nawet nie pamiętam kiedy usnęłam w ramionach chłopaka.
*ranek*
Obudziło mnie słońce przebijające się przez firankę w mojej sypialni. Takie zjawisko zimną rzadko się zdarza, jednak dzisiejszy dzień zapowiada się idealnie. Obudziłam się obok mężczyzny mojego życia, do tego piękna pogoda.
Spojrzałam na Stylesa, nie spał już, uśmiechnięty wpatrywał się we mnie.
-długo już nie śpisz?- spytałam zaspanym głosem, z poranną chrypką.
- nie spałem wcale.-cmoknął mój nosem.
- dlaczego?- uśmiechnęłam się ciepło w stronę chłopaka i ponownie wtuliłam się w jego tors.
- nie mogłem zasnąć, nie mogę w to uwierzyć, że mam Ciebie, nic nie jest teraz w stanie opisać mojego szczęścia.
Nie odpowiedziałam, leżałam i delektowałam się chwilą, nauczyłam się że jeśli coś trwa i jest wspaniale to zaraz to wszystko się rozsypie. Moje doświadczenie mnie nie zawiodło, do sypialni wszedł Chris.
- co tu....?- chłopak nie dokończył po prostu wyszedł, wyskoczyłam z łóżka jak oparzona. Nie chciałam go ranić, nie chciałam żeby to zobaczył. Jestem głupia, nie pomyślałam że próbując być szczęśliwa mogę zranić innych.
- Chris..proszę poczekaj..- złapałam chłopaka za rękę by nie odszedł. - porozmawiajmy.
- o czym?- zmarszczył czoło.
-proszę...- spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
- dobrze, spotkajmy się w parku..tam gdzie zawsze, o 14?-ciężko było wyczytać z jego oczu jakiekolwiek emocje, nie wiem czy był zły czy zraniony czy wgl się tym przyjął.
-okey..-puściłam dłoń Chrisa a on szybkim krokiem wyszedł.
Zamknęłam oczy.. To wszystko nie tak miało się potoczyć. Za mną stanął Styles i objął mnie. Odchyliłam głowę do tyłu i stałam oparła się o tors chłopaka.
-przepraszam Cię za tą sytuacje.-spojrzałam na niego.
- nie masz za co przepraszać, spotkasz się z nim?-Styles oparł głowę o moje ramię i kątem oka zerkał na mój wyraz twarzy.
-muszę, muszę wyjaśnić sobie z kim kilka spraw.-odwróciłam się w stronę chłopaka, nasze czoła stykały się.
- obiecaj mi, że nie zrezygnujesz...-spojrzał na mnie zmartwieniem w oczach.\
- z czego miałabym zrezygnować?\
- z nas.- chłopak spuścił wzrok. Delikatnie podniosłam jego podbródek tak bym mogła spojrzeć w jego oczy.
-nigdy.-uśmiechnęłam się ciepło do chłopaka a on odwzajemnił gest.
Siedziałam w parku na ławce czekając na Chrisa, mój nos był czerwony przez mróz który otulał moje ciało. Chłopak spóźniał się, pomyślałam że nie chce mnie widzieć, że rozmyślił się. W momencie kiedy miałam odchodzić w umówionym miejscu zjawił się oczekiwany przeze mnie mężczyzna. Spojrzał na moją lekko trzęsącą się sylwetkę i zaproponował pójście do najbliższej kawiarni.
Drogę przebyliśmy w milczeniu. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, jak wytłumaczyć to wszystko. Chłopak zapewniał mnie jeszcze kilka dni temu, że mnie kocha a dziś mam mu powiedzieć, że traktuje go tylko jak przyjaciela, bałam się. Bałam się, że go zranię i stracę.
Zawiesiłam płaszcz na oparciu krzesła.
-Chris..-zaczęłam niepewnie.
-poczekaj..-spojrzał chłopak na mnie i złapał moją dłoń, która spoczywała na stoliku.- wiem, że Harry wiele dla Ciebie znaczy, wiem że sentyment Cię do niego przyciąga dlatego jestem skłonny Ci to wszystko wybaczyć.
-Chris..-zaczęłam ponownie.- to nie sentyment mnie do niego przyciąga, a uczucie które wciąż do niego żywię.
- kochasz go?-niebieskooki puścił moją dłoń.
-kocham, i to bardzo mocno. Nie potrafię przestać, próbowałam jednak na marne. Próbowałam pokochać Ciebie, jednak w mojej głowie wciąż był on. Okłamałam Cię mówiąc, że Harry to przeszłość. Przepraszam.-uważnie obserwowałam reakcje chłopaka, kąciki ust automatycznie spadły w dół.
-rozumiem. Kochasz go tak jak kocham Ciebie. Doskonale wiem co czujesz, nie mogę zatrzymywać Cię na siłę. Chce Twojego szczęścia.- Chris delikatnie uśmiechnął się.- przyjaciele?
-oczywiście.
Spacerowym tempem wracałam do mieszkania, idąc parkiem mijałam zakochane pary, które zmierzały ku światu w swoich ramionach. Ich życie było beztroskie, wszystko bym dała żeby spotkać zwykłego chłopaka na swojej drodze. Zapomnieć o Stylesie, Austinie i Chrisie. Pragnę wieść normalne życie, jak kiedyś. Nie byłam rozpoznawalna, nikt nie zwracał na mnie większej uwagi. Miałam najbliższych przyjaciół, którym ufałam bezgranicznie. Byłam najzwyczajniej w świecie szczęśliwa.
Moją uwagę przykuła jedna para, która wychodziła z sklepu. Trzymali się za ręce. Już wiem skąd ich kojarzyłam, dlaczego przykuli moją uwagę. Był to mój były chłopak i była najlepsza przyjaciółka. Liczyłam, że mnie nie zauważą, schowałam połowę twarzy w szalu, włożyłam ręce do kieszeni i przyśpieszyłam tempo.
- Emily?-poczułam dłoń dziewczyny na moim ramieniu, obróciłam się by spojrzeć na znajomych których starałam się uniknąć.
- o hej. kupę lat.-uśmiechnęłam się w miare naturalnie, spojrzałam na ich splecione dłonie.
- co u Ciebie słychać?-zapytał chłopak.
- dobrze, dziękuje a jak u Was?
- dobrze, spodziewamy się dziecka.
- ooo, gratulacje.-uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegarek na mojej dłoni.-muszę już iść, jestem umówiona- ucałowałam policzki przyjaciół i szybkim krokiem odeszłam od nich.
Stanęłam przed drzwiami, nacisnęłam klamkę. No tak wejście otwarte, wyszłam jak Harry był w domu a on nie miał jak zamknąć ich.
Wyczerpana zdjęłam traperki z nóg,płaszcz odwiesiłam na wieszak i z zamiarem położenia się poszłam w stronę salonu.
Na kanapie spał skulony Styles, chyba na mnie czekał. Biedaczek nie spał całą noc. Sięgnęłam po koc z fotela i okryłam chłopaka. Uśmiechnęłam się i przyglądałam się śpiącemu królewiczowi.
______________________________________________________________
7 kom następny rozdział! <3
dziękuje za kom w poprzednim.
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
rozdział dziesiąty
Siedziałam na kanapie, delektując się ciepłą herbatką. Rozmyślałam o pobycie w studiu, o pytaniach które zadała mi kobieta.. Czy odpowiadałam jej dobrze.. Sama nie wiem.
Spojrzałam na szklany stolik znajdujący się na przeciwko mnie, leżała na nim poczta. Moją uwagę przykuła koperta z znaczkiem "x factor". Odłożyłam gorący napój i sięgnęłam po list.
"Szanowna Pani Emily,
Dotarło do nas pani nagranie, osoba zgłaszająca pani kandydaturę do programu chce pozostać anonimowa. Mamy zaszczyt zaprosić Panią na sobotnie przesłuchanie. Jest pani z nielicznych osób, które decydujemy się zaprosić sami. Czekamy.
Jurorzy x factor"
Doskonale wiedziałam, kto odważył się na zapisanie mnie na przesłuchanie. Harry zawsze powtarzał mi że powinniśmy nagrać duet. Nie chciałam się lansować na nich, dlatego Styles namawiał mnie na x factora. Pewnie list z prośbą o przyjęcie mnie wysłał jeszcze przed naszym rozstaniem.
Nie musiałam długo myśleć nad decyzją czy pójdę tam. Nie chciałam występować przed publiką, może inaczej... nie potrafiłam przed publiką występować.
Nie wiem co Harold sobie myślał, dobrze wie o tym. Drzwi mojego mieszkania otworzyły się, słysząc kroki Chrisa zgniotłam list w ręku i schowałam dłoń za plecami.
- cześć kochanie.- chłopak ucałował mój policzek, po chwili spojrzał za moje plecy.- co tam chowasz?
- nic.- zacisnęłam jeszcze bardziej kartkę.Chłopak jednak nie odpuścił, chwilę się podroczył ze mną i kartka wylądowała w jego rękach.
- Ty śpiewasz?- uśmiechnięty chłopak spojrzał na mnie.
- nie, tzn trochę.. nie ważne.-odpowiedziałam zakłopotana.
-kto to zgłosił.?-chłopak przyglądał się kartce papieru.
- Harry..-spuściłam wzrok, wiedziałam że Chris się wkurzy.
- Harry..- powtórzył, z jego ust faktycznie spadł uśmiech. -ten Harry co był z Tobą wczoraj?
- Chris przysięgam ja nie wiedziałam, że on tam będzie naprawdę.
- jak mogłaś nie wiedzieć? Musiałaś wiedzieć. Wiesz co? Nie mam ochoty słuchać Twoich głupich tłumaczeń. - chłopak rzucił papier na ziemie i szybkim krokiem ruszył w stronę drzwi.
- Yhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh.-krzyknęłam chowając twarz w poduszce.
Po domu rozległ się dzwonek do drzwi, niechętnie wstałam i otworzyłam drewniane drzwi. Wyjrzałam z lekko uchylonych drzwi, ukazała mi się postać mojego byłego chłopaka.
-Harry?- spojrzałam pytająco.- co Ty tutaj robisz? Jest prawie..-spojrzałam na zegarek, który znajdował się na moim nadgarstku.- prawie 22..
-muszę z kimś pogadać..Przepraszam nie powinienem Cię nachodzić, przepraszam.- chłopak odwrócił się i zaczął iść w stronę w swojego samochodu.
- ej.. poczekaj..-wybiegłam za chłopakiem.- skoro już tu jesteś, to wejdź.-uśmiechnęłam się i złapałam Stylesa za nadgarstek. Zaprowadziłam go do salonu. - mów co się stało.- teraz mogłam zauważyć na jego twarzy lekko napuchniętą wargę. - znów spięcie z Lou? Oj Styles Styles.- chłopak cały czas milczał, jego wzrok był spuszczony a jego wyraz twarz był taki niewinny. Na pierwszy rzut oka można zauważyć że jest totalnie dobity.
Okładałam lodem wargę zielonookiego, wpatrywałam się w to co robię. Zerknęłam w oczy chłopaka, namalowany był w nich ból.. Było mi go szkoda. On i Louis są najlepszymi przyjaciółmi jednak czasem mają siebie się dość i dochodzi do nie potrzebnych sytuacji.
- nie smuć się, słonko.-pogłaskałam policzek chłopaka.- pogodzicie się.
- to wiem, nie smucę się z tego powodu.-chłopak pierwszy raz odkąd przyszedł spojrzał na mnie.- jestem smutny, bo moje serce zostało złamane.
- jak to?- przypomniało mi się pudełeczkom które miesiąc temu chłopakowi wypadło z kieszeni.Może Olivia odrzuciła jego zaręczyny?
- Ty mi je złamałaś.- chłopak ponownie spuścił wzrok.
- jak to?-powtórzyłam swoje pytanie, myślałam że już dawno o mnie zapomniał i ruszył dalej.
-widząc Ciebie z Austinem moje serce stanęło.. Przestało bić..Ostatnie tygodnie żyłem nadzieją, że myślisz o mnie, że kochasz mnie.. a Ty najzwyczajniej w świecie ruszyłaś dalej. - z jego oczu zrobiły się szklanki, które natychmiastowo chłopak wytarł.
- Harry.. nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłeś mnie.
Chłopak wyciągnął z kieszeni dobrze znane mi czerwone pudełeczko.
- wiesz co to jest?- spojrzał na mnie kątem oka, chłopak otworzył pudełeczko, znajdował się tam pierścionek, który widziałam ostatnim razem. - Należał do mojej babci..Mama podarowała mi go pół roku temu, planowałem Ci go dać dziś.
- dlaczego dziś?- wzięłam pierścionek do ręki i oglądałam go.
- dzisiaj jest dokładnie trzy lata od kiedy powiedziałem Ci, że Cię kocham... Dzisiaj planowałem umocnić moje słowa zaręczynami, jednak między nami potoczyło się jak się potoczyło..- chłopak mówił z spokojem, właściwie szeptał.
Zamurowało mnie, jego słowa złapały mnie za serce. Nie wiedziałam, że pamięta ten dzień. Wydawało mi się, że wielu osobą powtarzał te dwa nic nie znaczące słowa.
- Em.. Kocham Cię, i nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafił przestać.- mówił dalej z spokojem, bez emocji. Jego chrypka dodawała wyjątkowości tym słowom.
Sięgnęłam po torebkę, wyciągnęłam z niej fotografie.
- noszę to zdjęcie ze sobą wszędzie. Wiesz co na nim widzę ?Widzę Dwójkę najlepszych przyjaciół, bez problemów, bez miłości.. Wtedy było inaczej.-podałam zdjęcie loczkowi. Chłopak uważnie przyglądał się fotografii.
- wtedy już wiedziałem, że zmienisz moje życie..- odpowiedział Styles. - wszyscy mi powtarzali, że będziemy idealną parą.
- mi zazwyczaj powtarzali, że powinnam dać Ci spokój, że nie zasługuje na Ciebie..
- i Ty ich posłuchałaś? Uwierzyłaś w ich słowa?- chłopak złapał moje dłonie, splot je z swoim. Spojrzałam najpierw na nasze ręce a potem na usta loczka. Powoli zbliżyłam się do napuchniętej wargi
Spojrzałam na szklany stolik znajdujący się na przeciwko mnie, leżała na nim poczta. Moją uwagę przykuła koperta z znaczkiem "x factor". Odłożyłam gorący napój i sięgnęłam po list.
"Szanowna Pani Emily,
Dotarło do nas pani nagranie, osoba zgłaszająca pani kandydaturę do programu chce pozostać anonimowa. Mamy zaszczyt zaprosić Panią na sobotnie przesłuchanie. Jest pani z nielicznych osób, które decydujemy się zaprosić sami. Czekamy.
Jurorzy x factor"
Doskonale wiedziałam, kto odważył się na zapisanie mnie na przesłuchanie. Harry zawsze powtarzał mi że powinniśmy nagrać duet. Nie chciałam się lansować na nich, dlatego Styles namawiał mnie na x factora. Pewnie list z prośbą o przyjęcie mnie wysłał jeszcze przed naszym rozstaniem.
Nie musiałam długo myśleć nad decyzją czy pójdę tam. Nie chciałam występować przed publiką, może inaczej... nie potrafiłam przed publiką występować.
Nie wiem co Harold sobie myślał, dobrze wie o tym. Drzwi mojego mieszkania otworzyły się, słysząc kroki Chrisa zgniotłam list w ręku i schowałam dłoń za plecami.
- cześć kochanie.- chłopak ucałował mój policzek, po chwili spojrzał za moje plecy.- co tam chowasz?
- nic.- zacisnęłam jeszcze bardziej kartkę.Chłopak jednak nie odpuścił, chwilę się podroczył ze mną i kartka wylądowała w jego rękach.
- Ty śpiewasz?- uśmiechnięty chłopak spojrzał na mnie.
- nie, tzn trochę.. nie ważne.-odpowiedziałam zakłopotana.
-kto to zgłosił.?-chłopak przyglądał się kartce papieru.
- Harry..-spuściłam wzrok, wiedziałam że Chris się wkurzy.
- Harry..- powtórzył, z jego ust faktycznie spadł uśmiech. -ten Harry co był z Tobą wczoraj?
- Chris przysięgam ja nie wiedziałam, że on tam będzie naprawdę.
- jak mogłaś nie wiedzieć? Musiałaś wiedzieć. Wiesz co? Nie mam ochoty słuchać Twoich głupich tłumaczeń. - chłopak rzucił papier na ziemie i szybkim krokiem ruszył w stronę drzwi.
- Yhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh.-krzyknęłam chowając twarz w poduszce.
Po domu rozległ się dzwonek do drzwi, niechętnie wstałam i otworzyłam drewniane drzwi. Wyjrzałam z lekko uchylonych drzwi, ukazała mi się postać mojego byłego chłopaka.
-Harry?- spojrzałam pytająco.- co Ty tutaj robisz? Jest prawie..-spojrzałam na zegarek, który znajdował się na moim nadgarstku.- prawie 22..
-muszę z kimś pogadać..Przepraszam nie powinienem Cię nachodzić, przepraszam.- chłopak odwrócił się i zaczął iść w stronę w swojego samochodu.
- ej.. poczekaj..-wybiegłam za chłopakiem.- skoro już tu jesteś, to wejdź.-uśmiechnęłam się i złapałam Stylesa za nadgarstek. Zaprowadziłam go do salonu. - mów co się stało.- teraz mogłam zauważyć na jego twarzy lekko napuchniętą wargę. - znów spięcie z Lou? Oj Styles Styles.- chłopak cały czas milczał, jego wzrok był spuszczony a jego wyraz twarz był taki niewinny. Na pierwszy rzut oka można zauważyć że jest totalnie dobity.
Okładałam lodem wargę zielonookiego, wpatrywałam się w to co robię. Zerknęłam w oczy chłopaka, namalowany był w nich ból.. Było mi go szkoda. On i Louis są najlepszymi przyjaciółmi jednak czasem mają siebie się dość i dochodzi do nie potrzebnych sytuacji.
- nie smuć się, słonko.-pogłaskałam policzek chłopaka.- pogodzicie się.
- to wiem, nie smucę się z tego powodu.-chłopak pierwszy raz odkąd przyszedł spojrzał na mnie.- jestem smutny, bo moje serce zostało złamane.
- jak to?- przypomniało mi się pudełeczkom które miesiąc temu chłopakowi wypadło z kieszeni.Może Olivia odrzuciła jego zaręczyny?
- Ty mi je złamałaś.- chłopak ponownie spuścił wzrok.
- jak to?-powtórzyłam swoje pytanie, myślałam że już dawno o mnie zapomniał i ruszył dalej.
-widząc Ciebie z Austinem moje serce stanęło.. Przestało bić..Ostatnie tygodnie żyłem nadzieją, że myślisz o mnie, że kochasz mnie.. a Ty najzwyczajniej w świecie ruszyłaś dalej. - z jego oczu zrobiły się szklanki, które natychmiastowo chłopak wytarł.
- Harry.. nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłeś mnie.
Chłopak wyciągnął z kieszeni dobrze znane mi czerwone pudełeczko.
- wiesz co to jest?- spojrzał na mnie kątem oka, chłopak otworzył pudełeczko, znajdował się tam pierścionek, który widziałam ostatnim razem. - Należał do mojej babci..Mama podarowała mi go pół roku temu, planowałem Ci go dać dziś.
- dlaczego dziś?- wzięłam pierścionek do ręki i oglądałam go.
- dzisiaj jest dokładnie trzy lata od kiedy powiedziałem Ci, że Cię kocham... Dzisiaj planowałem umocnić moje słowa zaręczynami, jednak między nami potoczyło się jak się potoczyło..- chłopak mówił z spokojem, właściwie szeptał.
Zamurowało mnie, jego słowa złapały mnie za serce. Nie wiedziałam, że pamięta ten dzień. Wydawało mi się, że wielu osobą powtarzał te dwa nic nie znaczące słowa.
- Em.. Kocham Cię, i nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafił przestać.- mówił dalej z spokojem, bez emocji. Jego chrypka dodawała wyjątkowości tym słowom.
Sięgnęłam po torebkę, wyciągnęłam z niej fotografie.
- noszę to zdjęcie ze sobą wszędzie. Wiesz co na nim widzę ?Widzę Dwójkę najlepszych przyjaciół, bez problemów, bez miłości.. Wtedy było inaczej.-podałam zdjęcie loczkowi. Chłopak uważnie przyglądał się fotografii.
- wtedy już wiedziałem, że zmienisz moje życie..- odpowiedział Styles. - wszyscy mi powtarzali, że będziemy idealną parą.
- mi zazwyczaj powtarzali, że powinnam dać Ci spokój, że nie zasługuje na Ciebie..
- i Ty ich posłuchałaś? Uwierzyłaś w ich słowa?- chłopak złapał moje dłonie, splot je z swoim. Spojrzałam najpierw na nasze ręce a potem na usta loczka. Powoli zbliżyłam się do napuchniętej wargi
~Harry~
Przysunąłem się do niej czując słodki zapach jej perfum.Milczeliśmy, delikatnie odsunąłem dłonią włosy, które zakrywały jej oczy aby zagłębić się w jej spojrzeniu. Była taka piękna. Objąłem ją w talii i dotknąłem jej ciała swoim. Czułem jak drży. Powoli zbliżyłem swoje usta do jej warg. Były takie ciepłe i słodkie. Powoli zacząłem pieścić je swoim językiem. Em gubiła się co wydawało mi się takie urocze. Na tę chwilę czekałem długo i nic nie mogłoby jej zniszczyć. Nie chciałem przestać jej całować ale odsunąłem swoje wargi od jej aby mogła złapać oddech. Ku mojemu zdziwieniu czule przytuliła się do mnie i przyłożyła głowę na moim ramieniu.
________________________________________________________
Chyba na to czekaliście :D
7 kom następny rozdział :D
niedziela, 28 kwietnia 2013
rozdział dziewiąty
*kilka dni później*
Dzisiaj mam poznać Austina, dziś mamy pierwszy raz pojawić się razem na mieście. W gazetach dalej huczy o rozstaniu Emily Clark i Harrego Stylesa.
Co do Harrego, odkąd spakował swoje rzeczy nie widziałam go, żadnego z chłopaków nie widziałam. Czasami tylko Demi mówiła coś o Liamie ale i tak bardzo mało. Nie miałam pojęcia co się u nich dzieje.
Chris wiedział, że mam zacząć randkować z Austinem, nie podobało mu się to jednak zaakceptował .
Ubrana klik siedziałam przed toaletką i kończyłam malowanie się. Zaraz miał przyjść Austin a ja chciałam zrobić na nim jak najlepsze wrażenie. Po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi wejściowych.
Skocznym krokiem podbiegłam do drzwi, złapałam za klamkę i przyciągnęłam drzwi do siebie.
- cześć, Ty pewnie jesteś Austin. Jestem Em, miło mi Cię widzieć.- powiedziałam z rogalem na twarzy, odchylając drzwi by chłopak wszedł.
- taaa, mi Ciebie też.- odpowiedział z obojętnością w głosie.
Austin nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia, totalnie mnie olał. Wydawał się sympatycznym gościem jednak chyba pozory mylą.
- lala, dzisiaj wieczorem na imprezkę idziemy.-oznajmił mi.
- nie mów tak do mnie, a po drugie na wieczór mam plany nigdzie nie idę. Mieliśmy iść teraz na miasto.
- dobrze dobrze już nie denerwuj się słodka tak, gotowa?-chłopak otworzył drzwi.
- tak.- burknęłam, nie polubiłam go. Nie wiem jak miałam z nim wytrzymać kilka następnych miesięcy.
*miesiąc później, dzień przed wywiadem.*
-skarbie, dziękuje Ci za wspaniałe święta. -uśmiechnęłam się do Chrisa, staliśmy przed drzwiami mojego domu. Nasze czoła stykały się, a płatki śniegu otulały nasze ciała.
-pójdę już.-wyszeptał mi do ucha chłopak.
- muszę się wyspać przed jutrzejszym wywiadem, nigdy nie udzielałam wywiadu na żywo w telewizji. Denerwuje się, będziesz za mnie trzymał kciuki?
- oczywiście że będę.- uśmiechnął się ciepło.- Austin będzie?-zapytał niepewnie.
- tak.. Dopiero niedawno się dowiedziałam, że mam z nim tam iść. Chris.. mam nadzieje że się nie gniewasz.
-nie.-musnął delikatnie moje wargi.- Kocham Cię.- jego słowa speszyły mnie, musnęłam jego wargi i weszłam szybko do domu by uniknąć powiedzenia mu o moich uczuciach. Nie wiem co do niego czuje, wiem że przy nim czuje się bezpieczna i szczęśliwa ale czy to miłość? Jedynie co przychodziło mi na myśl, to to że nie chce go stracić jest zbyt ważny dla mnie, dlatego nie chce tego popsuć.
Zapaliłam małą lampkę, która stała przy kanapie. Zwinnie zdjęłam z siebie niewygodną sukienkę, i założyłam dresy leżące na kanapie.
Mój budzik dzwoni od kilku minut, nie mogę otworzyć oczu. Lenistwo jest odemnie silniejsze, jednak budzik nie dawał za wygraną nie pozwalał ponownie pogrążyć mi się w śnie.
Niechętnie wstałam, chciałam żeby ten dzień się już skończył. Miałam ogromną tremę.
Przygotowania nie zajęły mi długo. Od kilku dni miałam zaplanowane co ubiorę, jak się uczeszę i jak się pomaluje. Szkoda, że nie ma przy mnie mojej najlepszej przyjaciółki. Ostatnio przestałyśmy ze sobą rozmawiać, kiedy ja mam czas to ona nie ma, jak ona ma czas to ja nie mam. Oddaliłyśmy się od siebie, właściwie teraz miałam już tylko Chrisa a on nie mógł iść tam ze mną i wspierać. Cholernie się bałam.
Z Austinem miałam spotkać się na miejscu.
Staliśmy za kulisami, nie zamieniłam ani jednego słowa z chłopakiem. Zaraz mieliśmy wejść, reporterka właśnie nas zapowiadała, moje ręce pociły się a serce waliło jak oszalałe. Nie wiedziałam jakich pytań mam się spodziewać, nie przygotowałam się. Chciałam stamtąd uciec.
- Przed państwem Emily Clark i Austin Green!!- wykrzyczała kobieta, a tle leciała muzyka. - siadajcie siadajcie.
Posłusznie usiedliśmy na czerwonej kanapie w kształcie ust, trzymaliśmy się za ręce i udawaliśmy zakochaną parę.
- no. jesteście idealni. Jak Wam się układa?- uśmiechnęła się blondynka w naszą stronę.
- jest wspaniale, każdego dnia zakochuje się w niej od nowa. Jest niesamowita. - odpowiedział Austin, spojrzał na mnie czułym wzrokiem. Był doskonałym aktorem.
- Emily, jak rozwija się Twoja kariera ? Z kim pracuje twoja agencja ?
- pracujemy z wieloma gazetami z modą, sesji mam mnóstwo. Czasami jak wracam do domu to nie mam sił już na nic.
- interesująco. Jak minęły Wam święta ? - kobieta zadawała pytanie za pytaniem, chyba nie bardzo była zainteresowana naszą agencją, bardziej interesowało ją nasze życie prywatne.
- świetnie, spędziliśmy je razem. Rodzina Austina jest naprawdę miła. Myślę że jego mama mnie polubiła.
- dokładnie, moja mama jest zachwycona Emily, uważa że jest to idealna dziewczyna dla mnie.- dodał chłopak.
- a Tobie jak minęły święta ? - zapytałam prowadzącej.
- dobrze, dziękuje. -odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Atmosfera nie co się rozluźniła, nie czułam się aż tak bardzo spięta. - jakieś plany na sylwestra ?
- narazie żadnych, pewnie znów spędzimy razem.- spojrzałam na chłopaka.
- Emily, ostatnio było strasznie o Tobie głośno, zdradziłaś Harrego Stylesa z..- spojrzała na kartkę, którą trzymała w ręku.- z Chrisem, dobrze mówię tak?
- nie nie, to nie było tak. Z Harrym od dawna mi się nie układało, rozstaliśmy się ale pozostaliśmy współlokatorami, dlatego nikt nie wiedział o naszym rozstaniu.-uśmiechnęłam się chociaż przeraziło mnie to pytanie.
- dlaczego nie mieszkacie już razem?- spojrzała na mnie podejrzliwie.
- wyobraża sobie Pani mieszkać z byłym chłopakiem pod jednym dachem? Rozstaliśmy się w przyjaznej atmosferze jednak przyjaźń nie mogła się udać ze względu na naszą przeszłość.
- byliście razem dwa lata, nie było Ci ciężko zostawić tego tak ?
- było, było strasznie ciężko zostawić, wspomnienia często powracały.
- czy Harry dalej coś dla Ciebie znaczy? Myślisz czasem o nim?
- chyba każdego dopadają sentymenty, czasami zdarzy mi się myśleć jakby to było gdybyśmy nie zerwali, jednak to nic szczególnego. Harry znaczy wiele dla mnie, życzę mu jak najlepiej.
- czyli nie czujesz już tych motylków w brzuchu kiedy widzisz go ?
- zdecydowanie nie.- uśmiechnęłam się, dość łatwo przechodziło mi to przez gardło. Bałam się że padnie rozmowa na temat Stylesa jednak nie było źle.
- to mam nadzieje, że nie masz mi za złe że go tutaj zaprosiłam.- kobieta puściła oczko w moją stronę.
- co?-spojrzałam przerażona na prowadzącą, nie widziałam Harrego od czasu naszego zerwania. W tle zaczęła lecieć piosenka klik a zza kulis wyszedł chłopak z burzą loków na głowie. Natychmiastowo odwróciłam głowę by spojrzeć na chłopaka, moje ciało zaczęło wariować. W brzuchu jakby skakały mi krasnoludki a serce waliło jak nienormalne.
Harry podał dłoń Austinowi, po czym zajął miejsce obok niego.
Kobieta zaczęła zadawać pytania Stylesowi dotyczące zespołu, kiedy trasa, kiedy nowy album itp. Zupełnie się wyłączyłam i nie słucham o czym rozmawiają.
- wracamy po przerwie.- kobieta spojrzała w kamerę.
- 15 minut przerwy.-krzyknął ktoś z obsady.
Austin zaciągnął mnie za kulisy.
- mówiłem Ci żebyś siadała z mojej prawej strony!- krzyknął oburzony moim zachowaniem chłopak.
- ojej, tak mi przykro że twoja mordka pokazała się z złej strony.- odpowiedziałam ironicznie. Po chwili doszedł do nas Harry, Austin z swoją fochniętą miną odszedł.
- jak Ci się układa?- spojrzał na mnie Styles, mierząc każdą część mojego ciała.
- jak widać, jest idealnie. -skrzywiłam się. - a u Ciebie jak?- próbowałam się delikatnie uśmiechnąć, jednak moje emocje było ciężko opisać w tamtym momencie.
- jest dobrze. -uśmiechnął się chłopak, a na jego twarzy pojawiły się dołeczki. Były takie urocze.
- kocham ten Twój uśmiech. - lekko się rozmarzyłam.- czy ja to powiedziałam na głos?- po chwili dopiero się zorientowałam, że wypowiedziałam te słowa na głos.
- taak.- chłopak jeszcze szerzej się uśmiechnął.
____________________________________________________
NASTĘPNY ROZDZIAŁ PO 7 KOM!
Mam nadzieje, że się podoba <3
Dzisiaj mam poznać Austina, dziś mamy pierwszy raz pojawić się razem na mieście. W gazetach dalej huczy o rozstaniu Emily Clark i Harrego Stylesa.
Co do Harrego, odkąd spakował swoje rzeczy nie widziałam go, żadnego z chłopaków nie widziałam. Czasami tylko Demi mówiła coś o Liamie ale i tak bardzo mało. Nie miałam pojęcia co się u nich dzieje.
Chris wiedział, że mam zacząć randkować z Austinem, nie podobało mu się to jednak zaakceptował .
Ubrana klik siedziałam przed toaletką i kończyłam malowanie się. Zaraz miał przyjść Austin a ja chciałam zrobić na nim jak najlepsze wrażenie. Po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi wejściowych.
Skocznym krokiem podbiegłam do drzwi, złapałam za klamkę i przyciągnęłam drzwi do siebie.
- cześć, Ty pewnie jesteś Austin. Jestem Em, miło mi Cię widzieć.- powiedziałam z rogalem na twarzy, odchylając drzwi by chłopak wszedł.
- taaa, mi Ciebie też.- odpowiedział z obojętnością w głosie.
Austin nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia, totalnie mnie olał. Wydawał się sympatycznym gościem jednak chyba pozory mylą.
- lala, dzisiaj wieczorem na imprezkę idziemy.-oznajmił mi.
- nie mów tak do mnie, a po drugie na wieczór mam plany nigdzie nie idę. Mieliśmy iść teraz na miasto.
- dobrze dobrze już nie denerwuj się słodka tak, gotowa?-chłopak otworzył drzwi.
- tak.- burknęłam, nie polubiłam go. Nie wiem jak miałam z nim wytrzymać kilka następnych miesięcy.
*miesiąc później, dzień przed wywiadem.*
-skarbie, dziękuje Ci za wspaniałe święta. -uśmiechnęłam się do Chrisa, staliśmy przed drzwiami mojego domu. Nasze czoła stykały się, a płatki śniegu otulały nasze ciała.
-pójdę już.-wyszeptał mi do ucha chłopak.
- muszę się wyspać przed jutrzejszym wywiadem, nigdy nie udzielałam wywiadu na żywo w telewizji. Denerwuje się, będziesz za mnie trzymał kciuki?
- oczywiście że będę.- uśmiechnął się ciepło.- Austin będzie?-zapytał niepewnie.
- tak.. Dopiero niedawno się dowiedziałam, że mam z nim tam iść. Chris.. mam nadzieje że się nie gniewasz.
-nie.-musnął delikatnie moje wargi.- Kocham Cię.- jego słowa speszyły mnie, musnęłam jego wargi i weszłam szybko do domu by uniknąć powiedzenia mu o moich uczuciach. Nie wiem co do niego czuje, wiem że przy nim czuje się bezpieczna i szczęśliwa ale czy to miłość? Jedynie co przychodziło mi na myśl, to to że nie chce go stracić jest zbyt ważny dla mnie, dlatego nie chce tego popsuć.
Zapaliłam małą lampkę, która stała przy kanapie. Zwinnie zdjęłam z siebie niewygodną sukienkę, i założyłam dresy leżące na kanapie.
Mój budzik dzwoni od kilku minut, nie mogę otworzyć oczu. Lenistwo jest odemnie silniejsze, jednak budzik nie dawał za wygraną nie pozwalał ponownie pogrążyć mi się w śnie.
Niechętnie wstałam, chciałam żeby ten dzień się już skończył. Miałam ogromną tremę.
Przygotowania nie zajęły mi długo. Od kilku dni miałam zaplanowane co ubiorę, jak się uczeszę i jak się pomaluje. Szkoda, że nie ma przy mnie mojej najlepszej przyjaciółki. Ostatnio przestałyśmy ze sobą rozmawiać, kiedy ja mam czas to ona nie ma, jak ona ma czas to ja nie mam. Oddaliłyśmy się od siebie, właściwie teraz miałam już tylko Chrisa a on nie mógł iść tam ze mną i wspierać. Cholernie się bałam.
Z Austinem miałam spotkać się na miejscu.
Staliśmy za kulisami, nie zamieniłam ani jednego słowa z chłopakiem. Zaraz mieliśmy wejść, reporterka właśnie nas zapowiadała, moje ręce pociły się a serce waliło jak oszalałe. Nie wiedziałam jakich pytań mam się spodziewać, nie przygotowałam się. Chciałam stamtąd uciec.
- Przed państwem Emily Clark i Austin Green!!- wykrzyczała kobieta, a tle leciała muzyka. - siadajcie siadajcie.
Posłusznie usiedliśmy na czerwonej kanapie w kształcie ust, trzymaliśmy się za ręce i udawaliśmy zakochaną parę.
- no. jesteście idealni. Jak Wam się układa?- uśmiechnęła się blondynka w naszą stronę.
- jest wspaniale, każdego dnia zakochuje się w niej od nowa. Jest niesamowita. - odpowiedział Austin, spojrzał na mnie czułym wzrokiem. Był doskonałym aktorem.
- Emily, jak rozwija się Twoja kariera ? Z kim pracuje twoja agencja ?
- pracujemy z wieloma gazetami z modą, sesji mam mnóstwo. Czasami jak wracam do domu to nie mam sił już na nic.
- interesująco. Jak minęły Wam święta ? - kobieta zadawała pytanie za pytaniem, chyba nie bardzo była zainteresowana naszą agencją, bardziej interesowało ją nasze życie prywatne.
- świetnie, spędziliśmy je razem. Rodzina Austina jest naprawdę miła. Myślę że jego mama mnie polubiła.
- dokładnie, moja mama jest zachwycona Emily, uważa że jest to idealna dziewczyna dla mnie.- dodał chłopak.
- a Tobie jak minęły święta ? - zapytałam prowadzącej.
- dobrze, dziękuje. -odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Atmosfera nie co się rozluźniła, nie czułam się aż tak bardzo spięta. - jakieś plany na sylwestra ?
- narazie żadnych, pewnie znów spędzimy razem.- spojrzałam na chłopaka.
- Emily, ostatnio było strasznie o Tobie głośno, zdradziłaś Harrego Stylesa z..- spojrzała na kartkę, którą trzymała w ręku.- z Chrisem, dobrze mówię tak?
- nie nie, to nie było tak. Z Harrym od dawna mi się nie układało, rozstaliśmy się ale pozostaliśmy współlokatorami, dlatego nikt nie wiedział o naszym rozstaniu.-uśmiechnęłam się chociaż przeraziło mnie to pytanie.
- dlaczego nie mieszkacie już razem?- spojrzała na mnie podejrzliwie.
- wyobraża sobie Pani mieszkać z byłym chłopakiem pod jednym dachem? Rozstaliśmy się w przyjaznej atmosferze jednak przyjaźń nie mogła się udać ze względu na naszą przeszłość.
- byliście razem dwa lata, nie było Ci ciężko zostawić tego tak ?
- było, było strasznie ciężko zostawić, wspomnienia często powracały.
- czy Harry dalej coś dla Ciebie znaczy? Myślisz czasem o nim?
- chyba każdego dopadają sentymenty, czasami zdarzy mi się myśleć jakby to było gdybyśmy nie zerwali, jednak to nic szczególnego. Harry znaczy wiele dla mnie, życzę mu jak najlepiej.
- czyli nie czujesz już tych motylków w brzuchu kiedy widzisz go ?
- zdecydowanie nie.- uśmiechnęłam się, dość łatwo przechodziło mi to przez gardło. Bałam się że padnie rozmowa na temat Stylesa jednak nie było źle.
- to mam nadzieje, że nie masz mi za złe że go tutaj zaprosiłam.- kobieta puściła oczko w moją stronę.
- co?-spojrzałam przerażona na prowadzącą, nie widziałam Harrego od czasu naszego zerwania. W tle zaczęła lecieć piosenka klik a zza kulis wyszedł chłopak z burzą loków na głowie. Natychmiastowo odwróciłam głowę by spojrzeć na chłopaka, moje ciało zaczęło wariować. W brzuchu jakby skakały mi krasnoludki a serce waliło jak nienormalne.
Harry podał dłoń Austinowi, po czym zajął miejsce obok niego.
Kobieta zaczęła zadawać pytania Stylesowi dotyczące zespołu, kiedy trasa, kiedy nowy album itp. Zupełnie się wyłączyłam i nie słucham o czym rozmawiają.
- wracamy po przerwie.- kobieta spojrzała w kamerę.
- 15 minut przerwy.-krzyknął ktoś z obsady.
Austin zaciągnął mnie za kulisy.
- mówiłem Ci żebyś siadała z mojej prawej strony!- krzyknął oburzony moim zachowaniem chłopak.
- ojej, tak mi przykro że twoja mordka pokazała się z złej strony.- odpowiedziałam ironicznie. Po chwili doszedł do nas Harry, Austin z swoją fochniętą miną odszedł.
- jak Ci się układa?- spojrzał na mnie Styles, mierząc każdą część mojego ciała.
- jak widać, jest idealnie. -skrzywiłam się. - a u Ciebie jak?- próbowałam się delikatnie uśmiechnąć, jednak moje emocje było ciężko opisać w tamtym momencie.
- jest dobrze. -uśmiechnął się chłopak, a na jego twarzy pojawiły się dołeczki. Były takie urocze.
- kocham ten Twój uśmiech. - lekko się rozmarzyłam.- czy ja to powiedziałam na głos?- po chwili dopiero się zorientowałam, że wypowiedziałam te słowa na głos.
- taak.- chłopak jeszcze szerzej się uśmiechnął.
____________________________________________________
NASTĘPNY ROZDZIAŁ PO 7 KOM!
Mam nadzieje, że się podoba <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)













