niedziela, 19 maja 2013

rozdział 15.

Piosenka do rozdziału : klik

_____________________________________________________
Jechałem przed siebie, nie miałem pojęcia dokąd zmierzam. Chciałem uciec jak najdalej. Moja głowa była przepełniona myślami, z każdym kilometrem pojawiały się wątpliwości, czy postąpiłem dobrze zostawiając ją samą. Zobaczyłem na poboczu malutki hotelik, było daleko od wszystkiego. Totalne 'zadupie'.  Zjechałem na parking, nie wysiadłem, zamknąłem oczy zastanawiając się co ja właśnie robię. Czy tego właśnie chce?
Usłyszałem pukanie do szyby, którą po chwili opuściłem . Spojrzałem na starszą kobietę.
- kochaniutki ten parking jest tylko dla mieszkańców pensjonatu.-uroczo się kobieta uśmiechnęła.
- właśnie miałem zamiar pójść i zapytać się, czy macie wolny pokój.
- oczywiście, zapraszam.-kobieta odeszła kawałek dalej, bym mógł wysiąść. Zgasiłem silnik i wyszedłem z mojego starego czerwonego samochodu.
-tędy.- wskazała mi drogę do recepcji.Stanąłem przed ladą w pensjonacie i czekałem aż kobieta znajdzie jakiś odpowiedni dla mnie pokój. Rozglądałem się dookoła, było tam całkiem przytulnie. Malutki salonik w ciepłych kolorach, chociaż ludzi nie było za dużo. Może to i lepiej.
Na kanapie siedziała młoda dziewczyna, delikatnie uśmiechnąłem się do niej kiedy nasze spojrzenia się spotkały.
- słoneczko podaj mi swoje imie i nazwisko.-momentalnie spojrzałem na staruszkę, która stała przede mną z kartką i długopisem.
-Jestem Harry, Harry Styles.-odpowiedziałem i ponownie chciałem spojrzeć na dziewczynę, która siedziała na kanapie jednak już jej tam nie było, zacząłem się rozglądać czy jest gdzieś niedaleko.
-proszę, pokój 223.-uśmiechnęła się kobieta i położyła klucz na ladzie. Szybkim ruchem wziąłem klucz i szedłem za tabliczkami wskazującymi na jakim piętrze są jakie pokoje.
Spojrzałem na drzwi, na których wisiała tabliczka "Pokój 223". Nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. Malutki pokoik, jednoosobowe łóżko, malutka szafka na ubrania i biurko. Na łóżku leżała czysta pościel i idealnie złożona piżama. Uśmiechnąłem się widząc starą piżamę, dotknąłem jej była lekko zakurzona. Chyba dawno tutaj nikogo nie było.
Jedynie o czym teraz marzyłem to o śnie.Powieki powoli same zamykały się, zdjąłem z siebie koszulkę.
Do pokoju wbiegła mała dziewczynka.
-nigdy mnie nie złapiesz Anno.-krzyczała mała, kiedy wbiegła do mojego pokoju. Dziewczynka schowała się za szafą, śmiejąc się cicho pod nosem. Chyba nie zauważyła mojej obecności.  Minutę później wbiegła dziewczyna.
-Lucy wiem, że tu jesteś. Zawsze się tutaj chow..-nie dokończyła, kiedy spojrzała na mnie. -przepraszam. Nie wiedziałam, że babcia wynajęła ten pokój. Najmocniej przepraszam.- i powoli zaczęła się wycofywać z pokoju.
-poczekaj.- zatrzymałem dziewczynę, którą wcześniej widziałem na dole. Brunetka była bardzo ładna, miała w sobie coś no po poprostu COŚ. Dziewczyna spojrzała na moją gołą klatę i spuściła wzrok lekko się rumieniąc. Podszedłem bliżej dziewczyny.-jak masz na imię?
- ona nazywa się Anna.-wyskoczyła dziewczynka, o której już zdążyłem zapomnieć.
- a Ty? A ty jak się nazywasz?-ukucnąłem przy małej. -ja jestem Harry.-podałem dłoń malutkiej istotce, miała może około 6/7 lat.
- Mam na imię Lucy.-dziewczynka wybiegła z pokoju, zostawiając mnie samą z jej siostrą jak się później okazało.
- Miło mi Cię poznać Anno.-uśmiechnąłem się w stronę dziewczyny.
- mi Ciebie również.-odpowiedziała nieśmiało.
Na twarzy dziewczyny wciąż gościł ogromny uśmiech, jakby nie potrafiła przestać się uśmiechać, było to strasznie urocze

~Em~
Obudziło mnie słońce, ktoś odsłonił okna.
-Harry...-wymamrotałam nie otwierając oczu.- daj jeszcze pospać.
-Harry?-zaczęła osoba stojąca już przed moim łóżkiem, słysząc głos przyjaciółki wyskoczyłam jak poparzona z łóżka.
- Demi?co Ty tutaj robisz?-nie ukrywam, że jej wizyta mnie zdziwiła. Co jeśli Harry by tutaj był? I tak się właśnie wystarczająco wkopałam. Dziewczyna mi już nie odpuści, będę musiała jej wszystko powiedzieć.
- Dlaczego nazwałaś mnie Harry.?-dziewczyna lekko się uśmiechnęła..-po za tym, dziś nowy rok i chciałam Ci życzyć wszystkiego dobrego, to źle?
-nie, oczywiście że nie. -przytuliłam się do przyjaciółki. Dziewczyna schowała twarz w moim ramieniu, czułam jak moja koszulka zaczyna robić się mokra.- Dems czy Ty płaczesz?
- tak, nie tzn stęskniłam się za Tobą, dawno się nie widziałyśmy.-wydukała.
-na pewno?-głaskałam jej głowę.

Poszłyśmy do kuchni, kochana Demi przygotowała już wcześniej śniadanie, a właściwie obiad w sumie można to nazwać śniadanio-obiad-kolacja, była już 17. Zawsze uwielbiałam dłuugo spać, a wczoraj była tak niesamowicie długa noc.
-dlaczego Cię wczoraj nie było na festynie? Dlaczego Liam był sam?-zaczęłam jakiś temat, bo panowała niezręczna cisza.
-zerwaliśmy.-wyszeptała.
-jak to?-prawie się zadławiłam kanapką przyrządzoną przed Dems.
-po prostu.. Nie pasujemy do siebie, to nie miało sensu. -po jej policzku spłynęła łza. - Skoro Ty i Harry nie jesteście razem, to ja i Liam też nie możemy być razem. Ty i Harry byliście dla nas przykładem, nigdy nie wiedziałam większej miłości niż u Was, nikt nikogo nie kochał tak mocno jak Ty jego i on Ciebie.
-Dem gadasz głupoty, Ty i Liam jesteście dla siebie stworzeni.-moje serce złapały wyrzuty sumienia. Wszyscy myślą, że ja i Harry to już przeszłość.. Czuje się winna ich zerwaniu. -chodź do salonu, coś Ci powiem.

~Louis~
Siedziałem z Liamem na kanapie, Horan i Malik jeszcze śpią, nieźle wczoraj zabalowali.
-widziałeś ostatnio Harrego?-spojrzałem na przyjaciela, siedział nie obecny, nie słyszał mojego pytania. Pewnie nawet nie zauważył że tutaj siedzę.-LIAM.-krzyknąłem.
- hm?-spojrzał na mnie.
- widziałeś Harrego?
-dzwonił, że gdzieś wyjeżdża czy coś.-chłopak wstał i poszedł w stronę swojego pokoju. Szkoda było mi go, wiem jak bardzo kocha Demi.

~Harry~
Leżałem i wpatrywałem się w sufit.  Moje myśli wciąż zajmowała Em, starałem się  zapomnieć myśląc o niej? Brawo Styles, brawo.
Po pokoju rozległ się dźwięk pukania.
-proszę.-krzyknąłem, przez drzwi przeszedł Louis. -co Ty tutaj robbisz?
- pytanie co Ty tutaj robisz?-zaczął przyjaciel.
- muszę przemyśleć kilka spraw, jak mnie tu znalazłeś?
-to moja tajemnica, chodzi o Em? Widziałem jak patrzyłeś się na nią na festynie. -chłopak usiadł na łóżku, obok mnie.-przyjechałem tylko na chwilę, powiedz mi tylko prosto w oczy, że wszystko jest w porządku.
Spuściłem wzrok, wiedziałem że go nie okłamie. Dlatego tu przyjechał, przez telefon nie mógłby rozpoznać tego.
-nie mogę tego Ci powiedzieć.
- Harry co się stało?- chłopak objął mnie ramieniem.
- zgadłeś chodzi o Em, proszę Cię nie chce o tym mówić, muszę wszystko przemyśleć. Dajcie mi kilka dni.-chłopak słysząc moją wypowiedź wstał i skierował się ku drzwiom, zatrzymał się łapiąc za klamkę.
- Dobrze, ale nie spieprz tego. Wiesz, że możesz na mnie liczyć?
- Wiem, a i proszę nie mów nikomu gdzie jestem, zwłaszcza Em.
Chłopak tylko się uśmiechnął i wyszedł. Yhh on zawsze wszystko musi wiedzieć, nigdy mu nic nie umknie, ciekawe jak on mnie tutaj odnalazł.
Usłyszałem ponowne pukanie.
-Louis daj mi spokój.-krzyknąłem.
-ale to nie Louis.- nieśmiało otworzyła drzwi brunetka.-pomyślałam, że może Ci się nudzić i moglibyśmy pograć w karty, ale jak chcesz posiedzieć sam to Ci nie przeszkadzam.-wciąż się uśmiechając powiedziała.
- nie przeszkadzasz, cieszę się że przyszłaś. Siadaj.-poklepałem miejsce na łóżku.
Usiadłem na poduszce po turecku, dziewczyna tasowała karty i siedziała na przeciwko mnie. Jej piękne brązowe włosy opadały na jej twarz, zbliżyłem się do niej i odgarnąłem kosmyk włosa. Pogłaskałem policzek zatapiając się jej tęczówkach. Uśmiechałem się patrząc w te piękne oczy.
Nasze czułe spojrzenia przerwał mój telefon, dostałem sms.
" Harry, Dem wie o nas, nie mogłam jej nie powiedzieć.Przepraszam. Gdzie jesteś? Kocham i tęsknie. Em xx"
Z mojej twarzy spadł uśmiech, odsunąłem się od dziewczyny.
-Harry co się stało?-dziewczyna spojrzała z zatroskaniem na mnie.



__________________________________________________________________
9 kom, następny rozdział ;D



środa, 15 maja 2013

rozdział 14.

~Em~
Harry stał jak słup wpatrując się we mnie, chyba musiała go nieźle zdziwić wizyta Chrisa. Także się go nie spodziewałam, ale gdy tylko zobaczyłam twarz chłopaka byłam przekonana, że ktoś go napadł i chce ode mnie zadzwonić albo coś. Słowa, które wypowiedział zabolały mnie i rozczarowały " Harry jest agresywny, spójrz co zrobił mi, co jeśli mu się sprzeciwisz i Tobie zrobi to samo?"
Nie znałam Harrego z tej strony, nigdy nie był agresywny, jednak nie bałam się go. Nie brałam sobie do serca słów Chrisa, wiedziałam że Styles nie podniesie na mnie ręki. Naprawdę niebieskooki musiał go wytrącić z równowagi,chociaż to go nie tłumaczy.
- Harry.-powiedziałam lekko podniesionym głosem, a chłopak dalej wpatrywał się w moją postać.
-mówiłem Ci, lepiej daj sobie z nim spokój.-wstał z kanapy Chris i objął mnie w talii. Harry drgnął, chyba chciał coś zrobić jednak się powstrzymał.
- Chris zamknij się.-warknęłam. Podeszłam bliżej loczka, stanęłam na przeciwko niego. Dzieliło nas tylko kilka centymetrów.-Harry.- zaczęłam, położyłam dłoń na policzku chłopaka.- co się z Tobą dzieje, kochanie? Nigdy tak się nie zachowywałeś.-moje emocje się uspokoiły, nie chciałam na niego krzyczeć, nic by mi to nie dało. Chciałam dowiedzieć się jedynie dlaczego, dlaczego tak się zachował, dlaczego wg się z nim spotkał.
-niech on wyjdzie, zanim oko mu do kompletu podbije.-szepnął loczek.
-nigdzie się nie ruszam.-odpowiedział stanowczo niebieskooki chłopak.Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka stojącego przy kanapie.
-Chris, proszę wyjdź.-poprosiłam przyjaciela.Chłopak posłusznie ruszył w stronę drzwi, jego mina nie była zadowolona.
-Em..-zaczął Styles.
-Ciii.-przyłożyłam palec do jego ust.- wiesz co? Nie chce wiedzieć, nie chce już wiedzieć jak do tego doszło, to mogłoby pomóc mi Cię stracić a ja tego nie chce. Obiecaj mi tylko, że to się nie powtórzy.
-obiecuje.-odpowiedział tylko. Styles wziął mnie na ręce i szedł w stronę sypialni. Delikatnie odłożył moje ciało na łóżku, i sam zajął miejsce obok mnie. Loczek wtulił się w moją pierś próbując zasnąć. Bawiłam się jego włosami, nie miałam ochoty na sen jednak oczy Harrego szybko zapadły w sen.
 ~Harry~
Emily stała wpatrując się w moją postać, stała jakieś 100 m przede mną. Nie wiem gdzie byliśmy, nigdy tutaj nie byłem.  Z prawej strony była jakaś szopa, a z lewej pusta przestrzeń, chyba byliśmy na jakiejś wsi. 
Dziewczyna była uśmiechnięta, powoli zaczęła zmierzać w moją stronę . Szeroki uśmiech na jej twarzy, upiększał to miejsce. Odwzajemniłem uśmiech dziewczyny., i także zacząłem iść w jej stronę. Blondyna przyśpieszyła kroku i rozłożyła swoje ramiona. Przetrzepałem swoje loki i uwodzicielsko spojrzałem na dziewczynę. 
Chłopak imieniem Chris, wyminął moją postać i wbiegł w ramiona dziewczyny. Co się właśnie stało? Dlaczego Em wpadła w ramiona Chrisa? Z mojej twarzy spadł uśmiech, a umysł przejęły pytania. 
Byłem na tyle blisko by móc usłyszeć ich konwersacje. 
- kto to jest Emily?-chłopak zmierzył moją postać, liczyłem że dziewczyna się ocknie i zostawi go. 
- Chris, nie mam pojęcia, ale patrzy się strasznie na nas dziwnie. Chodźmy lepiej stąd.-dziewczyna złapała chłopaka za rękę i pociągnęła w stronę szopy obok której stało auto.
 Pełen zdziwienia patrzyłem jak para odjeżdża. Emily udawała, że mnie nie zna, dlaczego? Czy ja coś zrobiłem nie tak? i dlaczego ta tutaj wg jestem? Zacząłem się rozglądać, w oddali mogłem dostrzec jakiś festyn. Ludzie co chwilę ludzie przechodzili obok mnie by dojść do namiotu znajdującego się jakieś 2km dalej, a ja wciąż stałem i zastanawiałem się co się dzieje. Po chwili dostrzegłem postać mulata.
-Malik.-krzyknąłem i złapałem go za ramię.- nie uwierzysz co się stało, Em mnie nie zna, udaje że mnie nie zna.
- ej stary weź się odwal.-chłopak zepchnął moją dłoń i poszedł dalej. A jego co ugryzło? Po chwili wszyscy byli już dalej, a ja ponownie zostałem sam obok szopy. 
Nie wiadomo skąd przede mną pojawiła się kobieta w białej sukni.
-witaj Harry.- zaczęła brunetka.
-cześć.- spojrzałem na nieznajomą, nigdy wcześniej jej nie widziałem. Pewnie kolejna fanka.
-zauważyłeś jakieś zmiany, Harry?-rozejrzała się.
- tak.-odpowiedziałem szybko
-co takiego?-splotła swoje dłonie.
-nigdy wcześniej tutaj nie byłem, ale dlaczego pytasz?
- wiesz kim jestem?- jej głos był tak niesamowicie spokojny, jakby mówiła do mnie z melodią w głosie.
-nie mam pojęcia.
- jestem aniołem, Twoim aniołem stróżem.
- ha ha ha, dobry żart.-zaśmiałem się ironicznie.
- nie śmiej się, mówię prawdę. Skąd bym wiedziała, że Twoja dziewczyna właśnie Cię zignorowała i odeszła z innym? A Twój przyjaciel Cię olał? Powiem więcej wiem, dlaczego oni się tak zachowują.
-dlaczego?-zacząłem wierzyć jej słowom jednak wydawało się to podejrzanie.
- Nie ma Harrego Stylesa z One Direction. Nie ma One Direction. Jest zwykły Harry. Emily Cię nie zna, Zayn także. 
- ale ale dlaczego?
- bo tak jest lepiej, Zayn zawsze miał dość sławy, wykańczała go. Liam pragnął mieć zawsze więcej czasu dla swojej dziewczyny, Niall także dalej jest z swoją dziewczyną za którą tak bardzo tęsknił, a Lou ? A Lou zrobił karierę, tak Louis jest sławną gwiazdą. Jako jedyny przeszedł dalej. 
- a co z Emily?
- Emily? Emily nigdy nie była stażystką Waszej stylistki, nie poznała Demi, nie została modelką. Jest zwykłą dziewczyną, właśnie tego pragnęła. Być zwykłą dziewczyną, mieć zwykłego chłopaka. Takiego szczęścia właśnie ona potrzebowała.
Przetarłem dłońmi twarz, za dużo informacji jak na kilka minut. Kiedy ponownie chciałem spojrzeć na kobietę już jej nie było. 

Otworzyłem oczy, na moim torsie spoczywała głowa Em, czyli jednak to był jeden wielki koszmar. Ucałowałem głowę dziewczyny i złapałem jej dłoń, bawiąc się pierścionkiem na jej palcu.
Leżałem i rozmyślałem nad historią, którą właśnie zobaczyłem. Może faktycznie lepiej by jej było beze mnie? Gdyby zapomniała o mnie? Gdybym zniknął z jej życia na zawsze. Mogłabym zacząć w końcu normalnie żyć, bez obserwacji na każdym kroku, moje uczucia były na tyle silne że zakrywały mi oczy, zakrywały oczy na jej szczęście. Próbując ją odzyskać nie myślałem o tym, że ona próbuje zapomnieć, że chce być szczęśliwa beze mnie.
 Delikatnie odłożyłem jej ciało na drugi bok łóżka i wstałem. Zacząłem się ubierać.
- Harry?-wymamrotała z zamkniętymi oczami.
Spojrzałem na dziewczynę była strasznie zaspana, jej włosy były w totalnym nie ładzie, a buzia lekko uśmiechnięta mamrotała moje imię.
- śpij kochanie, śpij. Idę po bułki na śniadanie.-przykryłem jeszcze dziewczynę i zaraz po tym wyszedłem z pomieszczenia, po chwili opuszczając jej dom.
Wsiadając do samochodu, wyciągnąłem telefon i wybrałem numer Paula.
- Tutaj Paul, po sygnale zostaw wiadomość..*piiiiiiip*
- Paul, potrzebuje kilka dni wolnego, muszę wyjechać. Przepraszam wiem, że zabijesz mnie jak wrócę jednak muszę.- rozłączyłem się, odpaliłem silnik i ruszyłem przed siebie.



______________________________________

dacie radę 10 kom ? Wierzę w Was. To strasznie motywuje <3

piątek, 10 maja 2013

rozdział 13

-czy to ważne?
-ważne, kochasz go czy nie?-uważnie wpatrywałem się w jej błękitne tęczówki szukając odpowiedzi.
-kocham Ciebie.-dziewczyna wtuliła się w mój tors.
Jej odpowiedź troszkę uspokoiła mnie, jednak wciąż miałem wątpliwości. Chris to dupek, ale jeśli ma racje? Jeśli nie zasługuje na Em?
- co z przesłuchaniem?-zmieniłem temat, by nie zadręczać się tymi myślami.
- nie idę. Mówiłam.
-idziesz, jeszcze znajdę sposób.- pocałowałem jej czoło. - wiesz co jest dzisiaj?
- sylwester.. Zupełnie o nim zapomniałam.. Mam iść z Austinem na festyn.-skrzywiłam się.- Wolałabym zostać z Tobą w domu.
- też bym tak wolał, niestety praca woła. Mamy występ i muszę pokazać się z Olivią. Też będę na tym festynie.-odpowiedziałem.
- kochanie..- zaczęła.- w co się ubierzesz?
-koszula, rurki i trampki.-odpowiedziałem zdecydowanie, wiedziałem że coś się jej nie spodoba.
- oszalałeś?-dziewczyna oderwała się od mojego torsu i spojrzała na mnie.- ubierasz garnitur.
- nie ma mowy.
- nie dyskutuj.-przekonała mnie swoim uroczym uśmiechem.
~Em~
Siedziałam i czekałam aż Styles przebierze się w swoją wieczorną kreacje.Chłopak niepewnie przekroczył próg pokoju i z obrażoną miną wszedł.
-obróć się.-pokazałam palcem odruchowo co ma zrobić.
Niechętnie Styles obrócił się. Jego mina mówiła sama za siebie, nie czuł chyba się najlepiej w tym stroju. Ale cóż chłopak nie miał zbyt dużego wyboru. Z resztą wyglądał bosko w garniturze.
- nie zrobisz kariery w modelingu, kochanie.-uśmiechnęłam się patrząc na nadąsanego chłopca.-uśmiech jest potrzebny do tego. - Styles wymusił na swoich kącikach ust lekkie podniesienie, co dało sztuczny efekt.
- dobrry uśmiech?-przymrużył chłopak oczy.
-piękny, uroczy jak zawsze i taaki szczery.
- no no,- chłopak tym razem uśmiechnął się szczerze.- kochanie obiecałem że będę wcześniej u Olivii, więc jadę.
Stałam w drzwiach i patrzyłam jak chłopak odjeżdża. Wiem, że Styles kocha mnie, na Olivi mu nie zależy jednak na myśl o niej ściskał mnie żołądek. Bałam się, że gdy wróci od niej wszystko się zmieni, że ona zmieni nasze życie.
Spojrzałam na zegarek na mojej ręce. Austin miał przyjechać po mnie za godzinę, mało czasu mało. Spokojnym tempem weszłam do sypialni. Ściągnęłam z wieszaka sukienkę klik i założyłam na siebie.
Makijaż zajął mi trochę czasu, kiedy poprawiałam ostatnie niedoskonałości po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
Podeszłam do drewnianych drzwi, złapałam za klamkę i przyciągnęłam do siebie.
-hej.-uśmiechnęłam się szczerze, myśląc że chociaż dziś między nami zapanuje normalna atmosfera.
- cześć, gotowa?-chłopak się skrzywił.
- tak, oczywiście.- zabrałam torebkę i wyszłam za chłopakiem kierując się w stronę czarnej limuzyny. Drogę do samochodu rozświetlały flesze, ciągle za nami jeździli.

Wyszliśmy z limuzyny, znów przywitały nas flesze, jednak teraz zatrzymaliśmy się by dać się sfotografować. Wszyscy krzyczeli jakieś pytania, nic nie dało się zrozumieć jak każdy krzyczał coś innego. Austin objął mnie jedną ręką, uśmiechnęłam się w stronę fanów i reporterów. Zmierzaliśmy w stronę wejścia na ogromną salę pełną gwiazd. Wzrokiem poszukiwałam Harrego. Kątem oka wyłapałam piątkę chłopaków, chyba przygotowywali się do występu.
-chodź, usiądziemy.-Austin pociągnął mnie za rękę. Usiedliśmy przy okrągłym stole z innymi mało znanymi ludźmi.
Obserwowałam scenę czekając aż chłopaki wyjdą. Po 10 minutach doczekałam się. Najpierw wyszedł Louis, za nim Niall, Liam, Zayn i Harry. Uśmiechnęłam się widząc przyjaciół. Chłopcy zaczęli piosenkę WMYB klik . Kiedy głos Stylesa rozległ się po całej sali, poczułam w żołądku miły ucisk, czułam wzrok chłopaka na mojej twarzy. Inni goście także zauważyli to i skierowali wzrok ku osobie na którą patrzy Styles czyli na mnie. Speszony Harry spojrzał w sufit a potem na Liama.

10....9....8...7....6.....5....4....3....2...1....NOWY ROOOK.- zaczęły się krzyki i piski a usta Austina skierowały się ku moim. Połączyliśmy się w namiętny pocałunek, nie wiem dlaczego on to zrobił, ale było całkiem przyjemnie całować Austina. Kiedy oderwaliśmy od siebie nasze wargi, poczułam na swoim ciele wzrok ludzi.
- to było... WOW.-zaczął Austin.- miałbyć zwykły całus a....-nie dokończył, bo ludzie podchodzili składać sobie noworoczne życzenia.
Wszyscy życzyli tego samego, szczęścia, wytrwałości, zdrowia itp. Każdemu odpowiadałam "wzajemnie". Nigdy nie umiem składać życzeń.
Rozglądałam się za osobami z którymi jeszcze nie składałam sobie życzeń, przede mną pojawił się Harry.
- czego by Ci życzyć?-Styles spojrzał na mnie, podając dłoń. Poprzez uścisk dłoni otrzymałam małą karteczkę.
-zdrowia?-uśmiechnęłam się, trzymałam naturalnie dłoń tak by nikt nie zauważył że coś w niej trzymam.
- banalne. No to Emily moja kochana, żebyś zerwała z tym bałwanem i żeby układało się nam jak najlepiej.-cmoknął mój policzek, jednak inaczej niż każdy. Pozostał przy nim dłużej niż dwie sekundy, jego buziak był czuły. Poczułam zapach jego perfum, który spowodował ugięcie się moich nóg.
-ciiii...-szepnęłam mu do ucha kiedy był blisko mojego policzka.

Usiadłam ponownie na krześle, siedziałam sama. Austin zaraz miał występ a resztę gdzieś wywiało. Na scenę wszedł mój partner z gitarą i zaczął swój idealny występ klik . Specjalnie nie zwracałam uwagi na chłopaka, byłam zajęta karteczką, którą otrzymałam od Stylesa. Rozwinęłam ją, jej treść zawierała "Wpadnę do Ciebie po tym całym show. Jeśli wyjdziesz wcześniej daj znać. Kocham Cię. xx " . Uśmiechnęłam się do siebie czytając liścik, podniosłam głowę by spojrzeć na występującego mężczyznę. Myślałam, że będzie wlepiał swój wzrok we mnie. Taki był plan. Miał udawać szaleńczo zakochanego, jego wzrok jednak wędrował ku Olivii, która stała przy samej prawie scenie  z innymi pijanymi już na maxa ludźmi.
~Harry~
Staliśmy z Olivią przy barku, niezręczna cisza panowała już od godziny. Spojrzałem ku wyjściu. Em z Austinem wychodziła. Dziewczyna stojąca obok mnie także to zauważyła.
-chodź się pożegnamy.-złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła w stronę Emily.
Przeszliśmy całą wielką sale szybkim krokiem by zdążyć się pożegnać. Właściwie nie chciałem tam podchodzić, Olivia jakoś bardzo mnie tam ciągnęła. 
-heeej Austin.- zaczęła dziewczyna.- świetny występ. 
- hej dzięki.-chłopak uśmiechnął się w stronę mojej partnerki. Dwójka ludzi zaczęła konwersacje a ja z Em stałem i przyglądałem się im.
-Austin musimy już iść..-Em przerwała pogaduszkę gołąbków.
Spojrzałem na Em i w niemym języku powiedziałem " Kocham Cię", dziewczyna odwzajemniła to uśmiechem. 

Padnięty stałem przed drzwiami Emily domu, impreza była wyczerpująca. Marzyłem teraz o tym by przytulić się do mojej dziewczyny i zasnąć razem z nią. Przekroczyłem próg domu. Wszędzie było ciemno, tylko w salonie świeciła się mała lampka. 
-ale jestem zmęczony.- powiedziałem kiedy wszedłem do salonu. Jednak to co tam ujrzałem nie było tym czego się spodziewałem. Na kanapie siedziała Emily, a obok niej Chris. Kiedy chłopak spojrzał na mnie, mogłem zauważyć jego rozwaloną wargę.
- coś Ty narobił?-dziewczyna wstała i spojrzała na mnie.









______________________________________________________
nie wyszło mi;/
8 kom następny rozdział 

wtorek, 7 maja 2013

rozdział 12.

-Harry.. Harry..-szeptałam loczkowi pochylając się nad śpiącą postacią. Moje długie blond włosy opadały  na policzek przystojniaka.
-hm?-wymamrotał chłopak.
- jest ranek, śpisz już tak od wczorajszego popołudnia kochanie.-uśmiechnęłam się wciąż szepcząc Stylesowi do ucha. Chłopak złapał mój nadgarstek i zgrabnym ruchem przyciągnął mnie do siebie.
- matko Harry kiedy Ty się kąpałeś i myłeś zęby?-zatkałam sobie ręką nos, by stracić zapach potu.
-eeeeeeeej.-odpowiedział głosem obrażonego dzieciątka.
- idź się wykąp misiek.-musnęłam szybko jego nosek i wstałam. Zauważyłam na ławie list od jurorów x factora. Wzięłam go do ręki z nadzieją że Styles go nie widział.
Harry posłusznie wstał z kanapy i zmierzył w stronę łazienki, po drodze zdejmując wszystkie swoje ubrania. Położyłam się na miejsce loczka, wpatrywałam się w sufit.
~Harry~
Kąpiel zajęła mi dłużej niż się spodziewałem, straciłem rachubę czasu. Wyszedłem z wanny słysząc dzwonek mojego telefonu, który leżał na pralce. Spojrzałem na wyświetlacz, numer nieznany. Nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- halo?-zapytałem niepewnie.
-Harry? -usłyszałem męski głos.-tutaj Chris, musimy się spotkać.
- po co?-zdziwiła mnie propozycja chłopaka.
- to nie jest sprawa na telefon, spotkamy się ?
- no dobrze, gdzie i kiedy?
-bar Grill, o 16? Tylko nie mów Em o spotkaniu.
Rozłączyłem się, zastanawiało mnie dlaczego chce się ze mną spotkać. Owinąłem ręcznik dookoła pasa, i wyszedłem z łazienki.
Emily leżała, a ja zbierałem swoje rzeczy z ziemi i zakładałem po kolei na siebie. Dziewczyna chyba nawet nie zauważyła, że wróciłem, Spojrzałem na stolik, nie było już na nim listu.
- Em gdzie jest list?-spojrzałem na blondynkę.
- jaki list?-skierowała swój wzrok również na mnie, udając że nie wie o co chodzi. Podniosłem brew by pokazać jej, że nie jest najlepszą aktorką.- nie pójdę na przesłuchanie.-dodała widząc moją minę.
-dlaczego??
- dobrze wiesz dlaczego, nie pójdę i już. Mówiłam Ci to od początku.-dziewczyna się skrzywiła.
- pogadamy później o tym, nie ma opcji że nie idziesz. Jestem umówiony muszę iść.-musnąłem jej policzek i pośpiesznym krokiem zmierzałem ku drzwiom.
W przedpokoju Em złapała mnie za rękę.
-Harry, poczekaj.-zaczęła, odwróciłem się by spojrzeć na dziewczynę. Stała w nocnej koszulce, spoglądała na mnie nieśmiało przez lekko uśmiechnięte usta. Na jej twarzy nie gościł żaden makijaż, wyglądała tak pięknie.
-hm?-wymamrotałem tylko.
-nie mów nikomu o nas póki co, nie mogę rozstać się Austinem a Ty Olivią, będzie lepiej jeśli nawet nie powiesz chłopakom o nas.
-dobrze, to wszystko?
- nie, chyba się ze mną nie pożegnałeś za dobrze.-uśmiechnęła się, przegryzając dolną wargę. Zgrabnym ruchem przyciągnąłem ją do siebie, złapałem za biodra i lekko podrzuciłem do góry, by mogła swoje nogi opleść wokół mojego ciała zostając na moich rękach. Dziewczyna objęła mnie dłońmi dookoła szyi. Delikatnie musnąłem jej wargi.
- i jak?-zapytałem odgarniając kosmyk blond włosa z jej policzka.
-tragedii nie było, ale popracuj nad tym.-dziewczyna musnęła mój nos i zeskoczyła z moich rąk.
Wyszedłem przez duże drewniane drzwi.
Wsiadłem do samochodu, mój humor był nijaki. Przekręciłem kluczyk i ruszyłem w umówione miejsce. Daleko nie było, jednak jechałem około 30 min przez olbrzymie korki.
Wysiadłem, zmierzałem ku barowi. W środku było ciemno, półki były obładowane mnóstwem różnego alkoholu. Ludzi nie było dużo, przy barze siedziały dwie dziewczyny i przy stoliku Chris popijający piwo.
-heej.-usiadłem na przeciwko niebieskookiego chłopaka.
-cześć, piwa?-podniósł szklankę do góry.
-nie, dzięki. Prowadzę. Chciałeś się widzieć, ponieważ...?
-nie będę owijał w bawełnę.. Zostaw Em. -powiedział z pokerową miną.
- śmieszny jesteś.-zaśmiałem się ironicznie.
-mówię poważnie, nie zasługujesz na nią. Znów ją zranisz, znów będzie cierpiała. Lepiej jej będzie zemną.
-idealny plan, tylko wiesz co? Ona Cię nie kocha. Gdyby uważała, że jej jest z Tobą lepiej byłaby teraz zemną ? Nie sądzę, więc sobie chłopie odpuść.-wstałem, Chris również. Staliśmy twarzą w twarz, nasze miny były jak z kamienia.
-mało wycierpiała przez Ciebie?
-to nie jest Twoja sprawa.-warknąłem.
-prędzej czy później się przekona jaki z Ciebie gnój, jak w końcu nie wytrzymasz i polecisz na dziwki.
Chłopak przegiął, z całej siły uderzyłem pięścią w jego twarz, Chris stracił równowagę i upadł na ziemie. Spojrzałem ostatni raz na chłopaka i ruszyłem wściekły w stronę wyjścia.
Z piskiem opon odjechałem. Szybkim tempem jechałem przez miasto, nie zwracałem uwagi na nikogo.
Zmierzałem w stronę studia, w którym miałem mieć zebranie grupy. Po co te zebrania? Nie rozumiem, siedzieliśmy i słuchaliśmy co Paul do nas mówi. Zawsze powtarzał to samo, że mam dawać z siebie wszystko, że fanki najważniejsze są, że mamy skupić się na swojej karierze a nie na dziewczynach, nie wywoływać skandali itp. Żałosne.
Wszedłem do pomieszczania w którym siedziało już czterech chłopaków, trzasnąłem drzwiami więc nie dało się ukryć że się spóźniłem. Naburmuszony usiadłem na oparciu kanapy. Wszyscy spojrzeli na mnie z zdziwionymi minami.
- no co?-burknąłem.- zaczynamy ? Czy bez sensu przyjechałem i mogę już wracać?
Paul oderwał ode mnie swój wzrok i spojrzał na kartkę którą trzymał w ręce. Nie mam pojęcia o czym oni rozmawiali, nie odezwałem się słowem. Moje myśli krążyły wokół słów Chrisa, "nie zasługujesz na Em", powtarzał to wciąż w mojej głowie. Powoli stawało się to nie do wytrzymania. Nawet nie zauważyłem kiedy wszyscy wyszli z pomieszczenia. Po chwili ponownie do pokoju wszedł Malik.
- co z Tobą Styles?-zapytał siadając obok mnie i obejmując mnie jedną ręką.- zawsze odpływasz jak każdy przy przemowie Paula, ale dzisiaj całkowicie byłeś nie obecny. Co się stało?
-yhhh..nie mogę o tym mówić, nawet jakbym chciał.
- coś z Olivią ?-dopytywał się chłopak.
-Em.-podpowiedziałem mu.
- z Em?-spojrzał na mnie.- myślałem, że skończyliście z sobą..
- to źle myślałeś.
-no to powodzenia chłopie, będzie dobrze.- Malik poklepał mnie po plecach i wyszedł.

Stałem przed drzwiami domu Em, zadzwoniłem dzwonkiem ale nikt nie otwierał. Zdecydowałem się nacisnąć na klamkę. Drzwi były otwarte, niepewnym krokiem szedłem przez mieszkanie, zatrzymując się w kuchni.
Stała tam Em z słuchawkami w uszach, a właściwie to chyba próbowała tańczyć.
Widok dziewczyny przyprawił mnie o uśmiech. Zdecydowanie śpiew wychodził jej lepiej niż taniec.
Moja kochana tancereczka.-pomyślałem.
Po chwili blondynka zauważyła moją postać i zatrzymała swój dziki taniec, wyciągnęła słuchawki z uszu.
-długo tak tu stoisz?-skrzywiła się.
-wystarczająco długo.-uśmiechnąłem się.
Oboje bez słowa poszliśmy w stronę salonu, po dotarciu usiedliśmy na kanapie. Milczenie przerwałem ja.
-kochasz go?-patrzyłem na swoje dłonie, bawiłem się bransoletką.
- kogo?- Em spojrzała na mnie.
- Chrisa.- swój wzrok skierowałem na jej piękne błękitne oczy.


_______________________________________________________
8 kom następny rozdział !<3


niedziela, 5 maja 2013

rozdział 11

-kocham Cię..-wyszeptałem jej do ucha, będąc wciąż blisko jej ciała. Spojrzała na mnie jakby chciała odpowiedzieć to samo, zbliżyła się i złożyła na moich ustach teraz bardziej gorący, namiętny i dłuższy pocałunek. Wszystko przestało istnieć, kiedy ponownie zasmakowałem jej popękanych warg. Czułem jak jej dłoń w mojej drży, uspokoiłem ją ściskając jej ciało mocniej do siebie. Mocny uścisk wywołał ból, jednak to był przyjemny ból w którym chciałem trwać. Dziewczyna przerywając pocałunek spojrzała w moje oczy i wyszeptała: " Harry, też Cię kocham..alee..",  przyłożyłem palec do jej warg, przybliżyłem swoje usta do jej ucha i wyszeptałem:
- nie ma ale, liczy się ta chwila.- musnąłem płatek jej ucha.

~Em~
Styles puścił mnie z objęć i odszedł kawałek dalej. Moje serce stanęło, poczułam jakbym straciła cząstkę siebie, czy to jest to co powinnam czuć do przyjaciela? Moje uczucia nie słuchały mnie, żyły własnym życiem. Uspokoiłam się gdy chłopak posłał mi ciepłe spojrzenie i dał znak że nie wychodzi tylko szuka czegoś. Harry ponownie usiadł obok mnie, na swoich kolanach ułożył gitarę.
- może to pomoże Ci zrozumieć moje uczucia.-chłopak zaczął grać klik  i śpiewać. Pamiętam jak wieczorem siadaliśmy przed kominkiem, w ręku trzymałam kieliszek wina a Styles śpiewał dla mnie, tylko dla mnie. Dawał mi prywatny koncert. Tak samo jak teraz, jego oczy były wpatrzone w moje, tonęłam w jego zielonych tęczówkach. Magiczna chwila trwała, i nie chciałam jej przerywać. Chciałam by trwała wiecznie.
W jego oczach malował się płomyk nadziei, nie chciałam go ugaszać.
Chłopak po skończeniu melodii odłożył gitarę na bok, ponownie się zbliżył i pocałował czule.
Wtuliłam się w tors Stylesa, czułam się bezpiecznie. W tym momencie wiedziałam, że ta rozłąka była nam potrzeba, żebyśmy mogli sobie uświadomić ile dla siebie znaczymy. Harry jest tym jedynym, ale teraz sprawy się skomplikowały. Harry jest z Olivią, ja z Austinem i do tego mam Chrisa. Media obserwują każdy nasz krok.
Nawet nie pamiętam kiedy usnęłam w ramionach chłopaka.

*ranek*
Obudziło mnie słońce przebijające się przez firankę w mojej sypialni. Takie zjawisko zimną rzadko się zdarza, jednak dzisiejszy dzień zapowiada się idealnie. Obudziłam się obok mężczyzny mojego życia, do tego piękna pogoda.
Spojrzałam na Stylesa, nie spał już, uśmiechnięty wpatrywał się we mnie.
-długo już nie śpisz?- spytałam zaspanym głosem, z poranną chrypką.
- nie spałem wcale.-cmoknął mój nosem.
- dlaczego?- uśmiechnęłam się ciepło w stronę chłopaka i ponownie wtuliłam się w jego tors.
- nie mogłem zasnąć, nie mogę w to uwierzyć, że mam Ciebie, nic nie jest teraz w stanie opisać mojego szczęścia.
Nie odpowiedziałam, leżałam i delektowałam się chwilą, nauczyłam się że jeśli coś trwa i jest wspaniale to zaraz to wszystko się rozsypie. Moje doświadczenie mnie nie zawiodło, do sypialni wszedł Chris.
- co tu....?- chłopak nie dokończył po prostu wyszedł, wyskoczyłam z łóżka jak oparzona. Nie chciałam go ranić, nie chciałam żeby to zobaczył. Jestem głupia, nie pomyślałam że próbując być szczęśliwa mogę zranić innych.
- Chris..proszę poczekaj..- złapałam chłopaka za rękę by nie odszedł. - porozmawiajmy.
- o czym?- zmarszczył czoło.
-proszę...- spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
- dobrze, spotkajmy się w parku..tam gdzie zawsze, o 14?-ciężko było wyczytać z jego oczu jakiekolwiek emocje, nie wiem czy był zły czy zraniony czy wgl się tym przyjął.
-okey..-puściłam dłoń Chrisa a on szybkim krokiem wyszedł.
Zamknęłam oczy.. To wszystko nie tak miało się potoczyć. Za mną stanął Styles i objął mnie. Odchyliłam głowę do tyłu i stałam oparła się o tors chłopaka.
-przepraszam Cię za tą sytuacje.-spojrzałam na niego.
- nie masz za co przepraszać, spotkasz się z nim?-Styles oparł głowę o moje ramię i kątem oka zerkał na mój wyraz twarzy.
-muszę, muszę wyjaśnić sobie z kim kilka spraw.-odwróciłam się w stronę chłopaka, nasze czoła stykały się.
- obiecaj mi, że nie zrezygnujesz...-spojrzał na mnie zmartwieniem w oczach.\
- z czego miałabym zrezygnować?\
- z nas.- chłopak spuścił wzrok. Delikatnie podniosłam jego podbródek tak bym mogła spojrzeć w jego oczy.
-nigdy.-uśmiechnęłam się ciepło do chłopaka a on odwzajemnił gest.

Siedziałam w parku na ławce czekając na Chrisa, mój nos był czerwony przez mróz który otulał moje ciało. Chłopak spóźniał się, pomyślałam że nie chce mnie widzieć, że rozmyślił się. W momencie kiedy miałam odchodzić w umówionym miejscu zjawił się oczekiwany przeze mnie mężczyzna. Spojrzał na moją lekko trzęsącą się sylwetkę i zaproponował pójście do najbliższej  kawiarni.
Drogę przebyliśmy w milczeniu. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, jak wytłumaczyć to wszystko. Chłopak zapewniał mnie jeszcze kilka dni temu, że mnie kocha a dziś mam mu powiedzieć, że traktuje go tylko jak przyjaciela, bałam się. Bałam się, że go zranię i stracę.
Zawiesiłam płaszcz na oparciu krzesła.
-Chris..-zaczęłam niepewnie.
-poczekaj..-spojrzał chłopak na mnie i złapał moją dłoń, która spoczywała na stoliku.- wiem, że Harry wiele dla Ciebie znaczy, wiem że sentyment Cię do niego przyciąga dlatego jestem skłonny Ci to wszystko wybaczyć.
-Chris..-zaczęłam ponownie.- to nie sentyment mnie do niego przyciąga, a uczucie które wciąż do niego żywię.
- kochasz go?-niebieskooki puścił moją dłoń.
-kocham, i to bardzo mocno. Nie potrafię przestać, próbowałam jednak na marne. Próbowałam pokochać Ciebie, jednak w mojej głowie wciąż był on. Okłamałam Cię mówiąc, że Harry to przeszłość. Przepraszam.-uważnie obserwowałam reakcje chłopaka, kąciki ust automatycznie spadły w dół.
-rozumiem. Kochasz go tak jak kocham Ciebie. Doskonale wiem co czujesz, nie mogę zatrzymywać Cię na siłę. Chce Twojego szczęścia.- Chris delikatnie uśmiechnął się.- przyjaciele?
-oczywiście.

Spacerowym tempem wracałam do mieszkania, idąc parkiem mijałam zakochane pary, które zmierzały ku światu w swoich ramionach. Ich życie było beztroskie, wszystko bym dała żeby spotkać zwykłego chłopaka na swojej drodze. Zapomnieć o Stylesie, Austinie i Chrisie. Pragnę wieść normalne życie, jak kiedyś. Nie byłam rozpoznawalna, nikt nie zwracał na mnie większej uwagi. Miałam najbliższych przyjaciół, którym ufałam bezgranicznie. Byłam najzwyczajniej w świecie szczęśliwa. 
Moją uwagę przykuła jedna para, która wychodziła z sklepu. Trzymali się za ręce. Już wiem skąd ich kojarzyłam, dlaczego przykuli moją uwagę. Był to mój były chłopak i była najlepsza przyjaciółka. Liczyłam, że mnie nie zauważą, schowałam połowę twarzy w szalu, włożyłam ręce do kieszeni i przyśpieszyłam tempo. 
- Emily?-poczułam dłoń dziewczyny na moim ramieniu, obróciłam się by spojrzeć na znajomych których starałam się uniknąć. 
- o hej. kupę lat.-uśmiechnęłam się w miare naturalnie, spojrzałam na ich splecione dłonie.
- co u Ciebie słychać?-zapytał chłopak.
- dobrze, dziękuje a jak u Was?
- dobrze, spodziewamy się dziecka.
- ooo, gratulacje.-uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegarek na mojej dłoni.-muszę już iść, jestem umówiona- ucałowałam policzki przyjaciół i szybkim krokiem odeszłam od nich. 
Stanęłam przed drzwiami, nacisnęłam klamkę. No tak wejście otwarte, wyszłam jak Harry był w domu a on nie miał jak zamknąć ich. 
Wyczerpana zdjęłam traperki z nóg,płaszcz odwiesiłam na wieszak i z zamiarem położenia się poszłam w stronę salonu. 
Na kanapie spał skulony Styles, chyba na mnie czekał. Biedaczek nie spał całą noc. Sięgnęłam po koc z fotela i okryłam chłopaka. Uśmiechnęłam się i przyglądałam się śpiącemu królewiczowi.






______________________________________________________________
7 kom następny rozdział! <3
dziękuje za kom w poprzednim.