piątek, 7 czerwca 2013

rozdział 17


Delikatnie odsunęłam podkoszulek chłopaka, musnęłam jego umięśniony brzuszek a po chwili wtuliłam się w niego.- nie będzie Ci brakowało bycia dla mnie całym światem, dawania mi poczucia bezpieczeństwa?-kontynuowałam swój monolog jadą głową wyżej w stronę serca Stylesa.- Harry..-zawahałam się, nie wiem czy chce słyszeć odpowiedź.- Harry..a to serce bije jeszcze dla mnie?-podniosłam glowe i spojrzałam w zielone tęczówki chłopaka, które wydawały się być zagubione. Przerażał mnie w tym momencie, bałam się cholernie się bałam jego odpowiedzi, wyczuć można było że się waha. -Harry...-ponownie wypowiedziałam chłopaka imie, by nakłonić go do odpowiedzi.

-schrzaniłem wszystko.-loczek położył swoje dłonie na moich biodrach i delikatnym ruchem 'odłożył' moje ciało na bok po czym schował swoją twarz w dłoniach.
- nic nie schrzaniłeś, wszystko może być jak wcześniej. Zapomnimy o tej sytuacji.-pogłaskałam Stylesa plecy.
-Em.. Ty nic nie rozumiesz, nie mówię o tej sytuacji.- chłopak spojrzał na mnie swoim smutnym spojrzeniem-zdradziłem Cię.. Poznałem dziewczynę, wszystko działo się pod wpływem emocji, ona nic dla mnie nie znaczy.-słowa, które wypowiadał musiałam dokładnie analizować, jednak kiedy wszystko doszło do mnie, nie myślałam zbyt długo. Poprostu z całej siły uderzałam Stylesa w twarz, w oczach nagromadziło się tysiące łez. Wstałam z kanapy i podeszłam do okna, by chłopak nie dostrzegł mojej słabości. Patrzyłam przez okno,  patrzyłam na szczęśliwie zakochanych starszych ludzi. Pierwsza łza spłynęła po moim policzku, a zaraz za nią kolejna. Poczułam jak chłopak obejmuje mnie, nie miałam siły się wyrywać szarpać, bo i tak Styles by nie odpuścił.
-jak mogłeś?!-zapytałam próbując nie łkać.- teraz kiedy wszystko miało się ułożyć. Odwróciłam się by, będąc wciąż w objęciach chłopaka. Patrzyłam w jego piękne oczy w których malował się smutek, żal, zakłopotanie? Być może, być może było mu nawet wstyd za to wszystko aczkolwiek to nie daje powodu to wybaczenia.
Chłopak przeniósł swoje dłonie na moje policzka, patrzył głęboko w oczy. Po chwili namysłu Styles zbliżył się i delikatnie musnął moje wargi, po czym ponownie spojrzał czule w oczy. Wtuliłam się w ciało loczka i zaczęłam szlochać. Sprawił mi wielki ból, moje serce poczuło się naprawdę zdradzone. Styles mocno ściskał  mnie, w razie jakbym chciała uciec. Chris miał rację, Harry zawiódł, zawiódł na samym początku co będzie dalej? Tak ma wyglądać nasze życie? Kiedy pozna jakąś piękną dziewczyną zawsze będzie ulegał emocją? A ja? A ja głupia będę mu to wszystko wybaczała ? Wytarłam łzy i spojrzałam znacząco na Harrego a ten wypuścił mnie. Opanowana już usiadłam na kanapie, wpatrując się wciąż w jeden punkt, nie odwracając wzroku powiedziałam:
-mogę Ci wybaczyć, wiesz jaka jestem dlatego powiedziałeś mi prawdę.-przeniosłam swoje spojrzenie na chłopaka stojącego przy kanapie.- daj mi kilka dni.
-ile zechcesz, kochanie.-chłopak uśmiechnął się.

Spacerowałam po parku, deszczowy dzień jak każdy. Mijałam osoby, wszyscy się uśmiechali? Czy tylko ja mam tak popieprzone życie? W oczach nie było już łez, jednak w środku zalewałam się nimi. Kocham Harrego, kocham ponad życie ale może jednak to Chris miał być tym jedynym? Może źle wybrałam? Jestem tak beznadziejna, że wszyscy mnie zdradzają? Odrazu przypomniała mi się sytuacja kiedy jeszcze nie znałam Harrego, chłopak którego kochałam ponad życie zdradził mnie z najlepszą przyjaciółką. Wtedy naprawdę się załamałam. Jednak pomiędzy Harrym a tamtym jest jedna zasadnicza różnica. Kiedy Harry powiedział mi o tym wszystkim czułam, że żałuje a kiedy tamten mi to powiedział na jego twarzy nie można było odczytać żadnej emocji.
Pech chciał, że wpadłam na chłopaka idącego przede mną. Kto okazał się tym chłopakiem? Mój były- Peter.
-uważaj jak..o Em.-chłopak uśmiechnął się na widok mojej postaci.
-heej.-próbowałam wymusić uśmiech.
-wszystko w porządku?-Peter spojrzał na moje napuchnięte od płaczu oczy.
-nie, nic nie jest w porządku. Czy ja jestem aż taka beznadziejna, że wszyscy mnie zdradzacie mnie?-po moich policzkach spłynęły kolejne łzy a ja usiadłam na najbliższej ławce. Chłopak przez chwilę patrzył jak skulona siedziałam na ławce i zatapiałam się w kolejnych łzach. Po dłuższej chwili podszedł i usiadł obok mnie, jedną ręką objął mnie.
- Emily co się stało?-zapytał niepewnie.
-nie ważne.Przepraszam.-wytarłam rękawem łzy tak by się nie rozmazać.
- nie wiem, co się stało dokładnie ale pamiętaj że każdy ma prawo popełnić błąd. Jeśli chodzi o nas, to wiedz że dla nas nie było przyszłości, nigdy się nie dogadywaliśmy. Jeśli Austin Cię zdradził to powiem Ci szczerze nie trać na niego czasu, widać, że chłopak ma w dupie Ciebie i myśli tylko o karierze i skandalach. Widziałem Ciebie szczęśliwą przy jednym z tych wszystkich chłopaków, ale tak naprawdę szczęśliwą. Przy Harrym, kiedy patrzyliście na siebie było widać, że coś pomiędzy Wami jest. On patrzył na Ciebie jakbyś była jedyną osobą na całym świecie a Ty tak samo. Przynajmniej to wszystko wyglądało tak w gazetach. Kiedy widziałem Was razem moje wyrzuty sumienia minęły, wiedziałem że lepiej Ci z nim będzie niż ze mną. Em ja Ciebie zawsze kochałem i nadal kocham, ale bardziej jak siostrę czy przyjaciółkę. Strasznie brakuje mi Twojej obecności, twojego śmiechu, powagi, rad, po prostu bycia.-chłopak kiedy skończył swoją przemowę wytarł łzę spływającą po moim policzku.- będzie dobrze.
-to właśnie Harry mnie zdradził..-wypowiedziałam cicho.
-kretyn..-uśmiechnął się.- Em.. jestem umówiony, obiecasz że zadzwonisz?
-obiecuje.-delikatnie się uśmiechnęłam i równo z chłopakiem wstałam z ławki. Ruszyliśmy w dwie różne strony. Ja zmierzałam w stronę domu, z poprawionym humorem. Wiedziałam już czego chce.

Weszłam do mieszkania, zdecydowana. Postanowiłam, że wybaczę Harremu. Każdy ma prawo popełnić błąd, jeśli ja bym zachowała się jak on jestem pewna że wybaczyłby mi wszystko.
Rozglądałam się po mieszkaniu szukając chłopaka z burzą loków na głowie. Liczyłam, że mogę będzie czekał na mnie i będę mogła mu powiedzieć co zdecydowałam.
Dostrzegłam na stoliku telefon loczka, we mnie odbyła się walka: zajrzeć czy nie zajrzeć?
Ciekawość wygrała, spojrzałam na ekran telefonu i włączyłam wiadomości. Dziewczyna o imieniu Anna pisała bardzo dużo do niego. "Harry daj znać czy wszystko w porządku x" , "Harry tęsknie za Twoim dotykiem x", "Harry tamta noc była wspaniała x", zwątpiłam w swoje przemyślenia, spojrzałam jeszcze na skrzynkę nadawczą. Znajdował się tam tylko jeden sms do tej dziewczyny "Anna jesteś wspaniała, ale mnie dla mnie to nic nie znaczyło. Zrozum ja kocham Em, nie wiem czym się wtedy kierowałem. Naprawdę mi przykro za to co się zdarzyło. Nie chciałem Cię zranić."
W moich oczach pojawiły się łzy. Nie przez treści tych wiadomości, właściwie sms Harrego do tej dziewczyny bardzo mnie ucieszył. Jednak zmartwiło mnie to, że przestałam darzyć go zaufaniem.. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym żeby zaglądnąć w jego osobistą korespondencje a dziś posunęłam się do tego  czynu.
Bezradnie usiadłam na kanapie zastanawiając się na tym do dalej. Jak dalej żyć.. Jak załatwić te wszystkie sprawy. Każda dziewczyna marzy by zostać tą jedyną dla Harrego Stylesa a ja dałabym wszystko żeby uwolnić się od uczucia, którym go darzyłam. Pragnęłam choć przez chwilę zostać wolną, wolną od tych wszystkich spraw: zdrady, reporterów, kłamstw, uczucia, pożądania, przywiązania.
Chciałam choć jeden dzień pożyć sama, bez tego wszystko. Odpocząć by móc racjonalnie myśleć. Dusiłam się, każda chwila spędzona w tym okrutnym świecie zabierała mi cząstkę siebie.
Nie chciałam zostawiać Stylesa, potrzebowałam jego ciepła i bliskości. Był dla mnie jak tlen, po prostu był mi potrzebny do życia. Jednak czy to wszystko nie będzie chore jeśli nie będę mu ufała ? Może zaufanie wróci z czasem? Powinnam spróbować? Tysiące myśli krążyło mi po głowie a w nich jedna najważniejsza była : Nie mogę pozwolić mu odejś, musi zostać czy jako chłopak czy jako przyjaciel.MUSI.

~Harry~
Siedziałem na kanapie w domu chłopaków, nikogo nie było. Czułem się jakby odpadła cząstka mnie. Każda chwila spędzona na zastanawianiu się czy Emily mi wybaczy była najgorszą chwilą w moim życiu. Nienawidziłem siebie za to co zrobiłem, i jeśli Em kiedykolwiek mi wybaczy będę ją czcił to końca mojego życia. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu.
Położyłem dłoń na kieszeni, próbując wyczuć posiadanie mojego telefonu. Rozejrzałem się dookoła czy gdzieś w zasięgu ręki nie leży, po chwili odpuściłem.
Wyciągnąłem z drugiej kieszeni telefon służbowy i napisałem sms:
" Przepraszam, kocham, przepraszam, kocham, przepraszam, kocham, przepraszam, kocham. Jesteś dla mnie wszystkim. Proszę wybacz mi. Harry xx"


Rozdział wcześniej niż myślałam, chciałam dodać dopiero w wakacje. Jednak piątkowa nuda naważyła na losach tego rozdziału.
Zapraszam również na mój drugi blog : stole-my-heart-desire.blogspot.com  to także opowiadanie o Harrym, narazie tylko prolog i pierwszy rozdział.

6 komentarzy:

  1. Wszystko na razie idzie w dobrą stronę :)
    Mam nadzieję, że im się wszystko ułoży <3
    Genialny rozdział!
    @Little_Agnes1D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak wszyscy zasluguja na 2 szanse to prawda Em wybaczyla Harremy ciesze sie tylko czemu ja jestem taka idiotka co? Przepraszam mam nadzieje ze mi wybaczysz Asia. A co do rozdzialu to jak zawsze swietny;*

    OdpowiedzUsuń
  3. genialne!<3 @Bianka_x3

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowny rozdział <3
    wspaniale wczułaś się w bohaterów i wszystko świetnie opisałaś :-)
    czekam na następny,
    @Real_Paradiise x

    OdpowiedzUsuń
  5. słodkiiii om słodkii, kocham cie <333333333 @swsgbieberbitch

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebiste :-D Fajnie by było gdyby mu wyłączyła i byli by w końcu szczęśliwi :-* Czekam na nexta ...
    K

    OdpowiedzUsuń