niedziela, 30 czerwca 2013

rozdział 18

Em chodziła po mieszkaniu, rozmyślając po raz kolejny o wyczynie Harrego. Uczucie którym darzyła chłopaka było tak silne, że zasłaniało racjonalne myślenie. Pragnęła teraz wtulić się w jego ramiona, usłyszeć jego ciepły głos. Chciała poczuć jego bliskość. W jej oczach powoli gromadziły się łzy, ta cała sytuacja nie pozwalała uwolnić się od bólu. Mimo wszystko czuła jakby w jej serce ktoś wbił nóż. 
Spojrzała na sms od Harrego, uśmiechnęła się ciepło patrząc na treść wiadomości. Czuła jego miłość, w każdym geście, który kierował do niej. Jednak obawiała się takich chwil w których się pokłócą a on poleci do innej, jak ostatnio. Właściwie oni się nawet nie pokłócili, on poprostu wyszedł, wyszedł bez słowa. 
"Oh, Emily jesteś taka naiwna"-pomyślała.

~~
Harry siedział wpatrując się w wyświetlacz swojego dotykowego telefonu, czekał na jakąkolwiek odpowiedź. Chłopak się bał, bał się cholernie, że stracił już ją. Wstał z kanapy i szybkim krokiem zmierzał w kierunku drzwi, po drodze zabrał z malutkiej komody kluczki od swojego ognisto czerwonego samochodu. 
W mgnieniu oka chłopak wszedł do pojazdu i ruszył w stronę swojego starego mieszkania, w którym znajdowała się Em. Nie chciał czekać, a wręcz nie potrafił. Podczas czekania jego myśli były pogrążone w najczarniejszych scenariuszach.  

Emily stała wpatrując się w moją postać, stała jakieś 100 m przede mną. Nie wiem gdzie byliśmy, nigdy tutaj nie byłem.  Z prawej strony była jakaś szopa, a z lewej pusta przestrzeń, chyba byliśmy na jakiejś wsi. 
Dziewczyna była uśmiechnięta, powoli zaczęła zmierzać w moją stronę Szeroki uśmiech na jej twarzy, upiększał to miejsce. Odwzajemniłem uśmiech dziewczyny., i także zacząłem iść w jej stronę. Blondyna przyśpieszyła kroku i rozłożyła swoje ramiona. Przetrzepałem swoje loki i uwodzicielsko spojrzałem na dziewczynę. 
Chłopak imieniem Chris, wyminął moją postać i wbiegł w ramiona dziewczyny. Co się właśnie stało? Dlaczego Em wpadła w ramiona Chrisa? Z mojej twarzy spadł uśmiech, a umysł przejęły pytania. 

Harremu przypomniał się sen, który kiedyś pojawił się w jego głowie. Racjonalne myślenie teraz nie było na miejscu, nie umiał z niego korzystać.
"Harry Ty pieprzony pesymisto"-pomyślał.
Starał się jechać jak najszybciej to było możliwe, starał się myśleć pozytywnie o całej sytuacji. Jednak czy mógł sobie pozwolić na to? Przecież on ją zranił, a tego nie chciał. Wyjechał dlatego, żeby tego uniknąć. 
Harry zatrzymał się przed domem Emily, niepewnie wyszedł z samochodu i stanął na przeciwko drzwi. Bał się zapukać.. Bał się spojrzeć jej ponownie w oczy. Bał się, że będzie szukała pocieszenia u Chrisa a on spojrzy swoimi oczami czule na nią i wycedzi w stronę Harrego słowa pogardy.
Chłopak spuścił wzrok i delikatnie zapukał. Przez dłuższy czas nikt nie otwierał, Harry delikatnie tupał nóżką niecierpliwiąc się.
Po dłuższej chwili drzwi uchyliły się, a w nich pojawiła się postać kobiety, zdecydowanie była to Emily. Harry chciał się uśmiechnąć na jej widok, jednak powstrzymały go łzy spływające po jej policzku. 
Dziewczyna milczała, spojrzała tylko spod rzęs na chłopaka, próbowała zahamować potok łez jednak nie dawała rady, łzy same spływały po jej policzku nie pytając o zgodę.
Styles poczuł ukłucie w okolicach serca, nie chciał jej zobaczyć w tym stanie. Tym bardziej nigdy nie chciał by płakała przez niego. Podszedł bliżej niej, dłonią odgarnął jej blond włosy, które opadały na policzek.
-Emily..- zaczął.
Dziewczyna nie chciała słuchać, nie chciała słuchać jego tłumaczeń. Każde słowo mogło zaboleć ją jeszcze bardziej. Podeszła tak blisko jego jak tylko mogła, owinęła swoje ręce dookoła bioder przystojnego chłopaka i wtuliła się w jego tors. 
Harry poczuł ulgę, poczuł, że istnieje jakaś szansa na odratowanie ich związku. Liczył, że nadzieja którą właśnie dała mu Em pomoże mu naprawić wszystko. Czuł jak dziewczyna wciąż szlocha w jego ramionach. 
Trzymając ją cały czas Harry zaprowadził ją do salonu. 
Usiedli razem na kanapie, Emily ułożyła się na ramieniu Stylesa, miała wciąż schowaną twarz. 
-Emily..- zaczął ponownie chłopak, tym razem dziewczyna nie przerwała mu.- ja Cię kocham..naprawdę, nie wyobrażam sobie, że mogłaś pomyśleć inaczej. - chłopak czule pocałował czubek jej głowy i kontynuował.- nie wiem, co we mnie wstąpiło. Słowa Chrisa mnie zabolały, pragnąłem dać Ci szczęście nie raniąc się znów, a jak zawsze wszystko popsułem.-jego głos drżał.- nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy, że wciąż pozwalasz mi tutaj być, że pozwalasz mi tulić Cię do swoich ramion. Myślę, że powinniśmy wyjechać, przez chwilę zapomnieć o Chrisie, Austinie, Olivi i Anne. Nacieszyć się swoją obecnością i wszystko wyjaśnić.- chłopak dwoma palcami złapał dziewczyny podbródek i delikatnie podniósł ku górze by móc spojrzeć w jej błękitne tęczówki, które tak bardzo kochał.
-jako przyjaciele?-zapytała Em, odzywając się po raz pierwszy odkąd przyszedł Styles.
-jeśli sobie tego życzysz.-wypowiedział słowa z lekkim zawiedzeniem, jednak nie chciał jej do niczego zmuszać. 
-nie chcę..-wypowiedziała cicho, ponownie wtulając się w tors chłopaka.
Harry obejmował Em, trzymał swoją dużą dłoń na jej plecach. Delikatnie zaczął jeździć palcem po jej koszulce.  Emily drgnęła, dotyk chłopaka wywołał ciepły dreszcz co wywołało na jej ustach delikatny uśmiech. 
Oboje usłyszeli pukanie do drzwi, niechętnie Em wstała by otworzyć je. Buty, które miała na noga stukały na panelach, nie dało się ukryć że kogoś jest w domu. 
Dziewczyna spojrzała najpierw w lustro w przedpokoju, poprawiła włosy i rękawem wytarła rozmazany makijaż. 
Delikatnie otworzyła drzwi, by przekonać się kto dobija się do drzwi. Ujrzała sylwetkę dobrze jej znanego blondyna.
-Niall?-zapytała zaskoczona. Zgrabnie wyszła za drzwi, zamykając je za sobą. Chciała ukryć fakt, że jego najlepszy przyjaciel siedzi w salonie a teoretycznie nie powinno go tutaj być. - coś się stało?
-nie, dlaczego?- zapytał również zdziwiony Niall.
Emily próbowała wymyślić jakiś idealny plan w którym pozbyła by się chłopaka. Uśmiechnęła się tylko, kiedy chłopak chciał nacisnąć klamkę ktoś go uprzedził.
-kochanie, kto..-Harry zatrzymał się jak wryty przy drzwiach, nie spodziewał się Nialla. Blondyn także nie ukrywał swojego zdziwienia.
-'kochanie'?-Niall zacytował słowa Harrego, udając powagę. Em zmarszczyła brwi przyglądając się chłopakom, ich miny były całkiem zabawne. 
- no to nas nakryłeś.- dziewczyna całkiem szczerze się uśmiechnęła i musnęła policzek Harrego dając mu znak, że nic się nie stało.-wejdź.

Trochę krócej niż zawsze, ale więc nie dałam rady. Liczę na kom. 
A i jak się podoba nowa perspektywa pisania, lepiej tak jak było czy tak jak ten rozdział?

piątek, 7 czerwca 2013

rozdział 17


Delikatnie odsunęłam podkoszulek chłopaka, musnęłam jego umięśniony brzuszek a po chwili wtuliłam się w niego.- nie będzie Ci brakowało bycia dla mnie całym światem, dawania mi poczucia bezpieczeństwa?-kontynuowałam swój monolog jadą głową wyżej w stronę serca Stylesa.- Harry..-zawahałam się, nie wiem czy chce słyszeć odpowiedź.- Harry..a to serce bije jeszcze dla mnie?-podniosłam glowe i spojrzałam w zielone tęczówki chłopaka, które wydawały się być zagubione. Przerażał mnie w tym momencie, bałam się cholernie się bałam jego odpowiedzi, wyczuć można było że się waha. -Harry...-ponownie wypowiedziałam chłopaka imie, by nakłonić go do odpowiedzi.

-schrzaniłem wszystko.-loczek położył swoje dłonie na moich biodrach i delikatnym ruchem 'odłożył' moje ciało na bok po czym schował swoją twarz w dłoniach.
- nic nie schrzaniłeś, wszystko może być jak wcześniej. Zapomnimy o tej sytuacji.-pogłaskałam Stylesa plecy.
-Em.. Ty nic nie rozumiesz, nie mówię o tej sytuacji.- chłopak spojrzał na mnie swoim smutnym spojrzeniem-zdradziłem Cię.. Poznałem dziewczynę, wszystko działo się pod wpływem emocji, ona nic dla mnie nie znaczy.-słowa, które wypowiadał musiałam dokładnie analizować, jednak kiedy wszystko doszło do mnie, nie myślałam zbyt długo. Poprostu z całej siły uderzałam Stylesa w twarz, w oczach nagromadziło się tysiące łez. Wstałam z kanapy i podeszłam do okna, by chłopak nie dostrzegł mojej słabości. Patrzyłam przez okno,  patrzyłam na szczęśliwie zakochanych starszych ludzi. Pierwsza łza spłynęła po moim policzku, a zaraz za nią kolejna. Poczułam jak chłopak obejmuje mnie, nie miałam siły się wyrywać szarpać, bo i tak Styles by nie odpuścił.
-jak mogłeś?!-zapytałam próbując nie łkać.- teraz kiedy wszystko miało się ułożyć. Odwróciłam się by, będąc wciąż w objęciach chłopaka. Patrzyłam w jego piękne oczy w których malował się smutek, żal, zakłopotanie? Być może, być może było mu nawet wstyd za to wszystko aczkolwiek to nie daje powodu to wybaczenia.
Chłopak przeniósł swoje dłonie na moje policzka, patrzył głęboko w oczy. Po chwili namysłu Styles zbliżył się i delikatnie musnął moje wargi, po czym ponownie spojrzał czule w oczy. Wtuliłam się w ciało loczka i zaczęłam szlochać. Sprawił mi wielki ból, moje serce poczuło się naprawdę zdradzone. Styles mocno ściskał  mnie, w razie jakbym chciała uciec. Chris miał rację, Harry zawiódł, zawiódł na samym początku co będzie dalej? Tak ma wyglądać nasze życie? Kiedy pozna jakąś piękną dziewczyną zawsze będzie ulegał emocją? A ja? A ja głupia będę mu to wszystko wybaczała ? Wytarłam łzy i spojrzałam znacząco na Harrego a ten wypuścił mnie. Opanowana już usiadłam na kanapie, wpatrując się wciąż w jeden punkt, nie odwracając wzroku powiedziałam:
-mogę Ci wybaczyć, wiesz jaka jestem dlatego powiedziałeś mi prawdę.-przeniosłam swoje spojrzenie na chłopaka stojącego przy kanapie.- daj mi kilka dni.
-ile zechcesz, kochanie.-chłopak uśmiechnął się.

Spacerowałam po parku, deszczowy dzień jak każdy. Mijałam osoby, wszyscy się uśmiechali? Czy tylko ja mam tak popieprzone życie? W oczach nie było już łez, jednak w środku zalewałam się nimi. Kocham Harrego, kocham ponad życie ale może jednak to Chris miał być tym jedynym? Może źle wybrałam? Jestem tak beznadziejna, że wszyscy mnie zdradzają? Odrazu przypomniała mi się sytuacja kiedy jeszcze nie znałam Harrego, chłopak którego kochałam ponad życie zdradził mnie z najlepszą przyjaciółką. Wtedy naprawdę się załamałam. Jednak pomiędzy Harrym a tamtym jest jedna zasadnicza różnica. Kiedy Harry powiedział mi o tym wszystkim czułam, że żałuje a kiedy tamten mi to powiedział na jego twarzy nie można było odczytać żadnej emocji.
Pech chciał, że wpadłam na chłopaka idącego przede mną. Kto okazał się tym chłopakiem? Mój były- Peter.
-uważaj jak..o Em.-chłopak uśmiechnął się na widok mojej postaci.
-heej.-próbowałam wymusić uśmiech.
-wszystko w porządku?-Peter spojrzał na moje napuchnięte od płaczu oczy.
-nie, nic nie jest w porządku. Czy ja jestem aż taka beznadziejna, że wszyscy mnie zdradzacie mnie?-po moich policzkach spłynęły kolejne łzy a ja usiadłam na najbliższej ławce. Chłopak przez chwilę patrzył jak skulona siedziałam na ławce i zatapiałam się w kolejnych łzach. Po dłuższej chwili podszedł i usiadł obok mnie, jedną ręką objął mnie.
- Emily co się stało?-zapytał niepewnie.
-nie ważne.Przepraszam.-wytarłam rękawem łzy tak by się nie rozmazać.
- nie wiem, co się stało dokładnie ale pamiętaj że każdy ma prawo popełnić błąd. Jeśli chodzi o nas, to wiedz że dla nas nie było przyszłości, nigdy się nie dogadywaliśmy. Jeśli Austin Cię zdradził to powiem Ci szczerze nie trać na niego czasu, widać, że chłopak ma w dupie Ciebie i myśli tylko o karierze i skandalach. Widziałem Ciebie szczęśliwą przy jednym z tych wszystkich chłopaków, ale tak naprawdę szczęśliwą. Przy Harrym, kiedy patrzyliście na siebie było widać, że coś pomiędzy Wami jest. On patrzył na Ciebie jakbyś była jedyną osobą na całym świecie a Ty tak samo. Przynajmniej to wszystko wyglądało tak w gazetach. Kiedy widziałem Was razem moje wyrzuty sumienia minęły, wiedziałem że lepiej Ci z nim będzie niż ze mną. Em ja Ciebie zawsze kochałem i nadal kocham, ale bardziej jak siostrę czy przyjaciółkę. Strasznie brakuje mi Twojej obecności, twojego śmiechu, powagi, rad, po prostu bycia.-chłopak kiedy skończył swoją przemowę wytarł łzę spływającą po moim policzku.- będzie dobrze.
-to właśnie Harry mnie zdradził..-wypowiedziałam cicho.
-kretyn..-uśmiechnął się.- Em.. jestem umówiony, obiecasz że zadzwonisz?
-obiecuje.-delikatnie się uśmiechnęłam i równo z chłopakiem wstałam z ławki. Ruszyliśmy w dwie różne strony. Ja zmierzałam w stronę domu, z poprawionym humorem. Wiedziałam już czego chce.

Weszłam do mieszkania, zdecydowana. Postanowiłam, że wybaczę Harremu. Każdy ma prawo popełnić błąd, jeśli ja bym zachowała się jak on jestem pewna że wybaczyłby mi wszystko.
Rozglądałam się po mieszkaniu szukając chłopaka z burzą loków na głowie. Liczyłam, że mogę będzie czekał na mnie i będę mogła mu powiedzieć co zdecydowałam.
Dostrzegłam na stoliku telefon loczka, we mnie odbyła się walka: zajrzeć czy nie zajrzeć?
Ciekawość wygrała, spojrzałam na ekran telefonu i włączyłam wiadomości. Dziewczyna o imieniu Anna pisała bardzo dużo do niego. "Harry daj znać czy wszystko w porządku x" , "Harry tęsknie za Twoim dotykiem x", "Harry tamta noc była wspaniała x", zwątpiłam w swoje przemyślenia, spojrzałam jeszcze na skrzynkę nadawczą. Znajdował się tam tylko jeden sms do tej dziewczyny "Anna jesteś wspaniała, ale mnie dla mnie to nic nie znaczyło. Zrozum ja kocham Em, nie wiem czym się wtedy kierowałem. Naprawdę mi przykro za to co się zdarzyło. Nie chciałem Cię zranić."
W moich oczach pojawiły się łzy. Nie przez treści tych wiadomości, właściwie sms Harrego do tej dziewczyny bardzo mnie ucieszył. Jednak zmartwiło mnie to, że przestałam darzyć go zaufaniem.. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym żeby zaglądnąć w jego osobistą korespondencje a dziś posunęłam się do tego  czynu.
Bezradnie usiadłam na kanapie zastanawiając się na tym do dalej. Jak dalej żyć.. Jak załatwić te wszystkie sprawy. Każda dziewczyna marzy by zostać tą jedyną dla Harrego Stylesa a ja dałabym wszystko żeby uwolnić się od uczucia, którym go darzyłam. Pragnęłam choć przez chwilę zostać wolną, wolną od tych wszystkich spraw: zdrady, reporterów, kłamstw, uczucia, pożądania, przywiązania.
Chciałam choć jeden dzień pożyć sama, bez tego wszystko. Odpocząć by móc racjonalnie myśleć. Dusiłam się, każda chwila spędzona w tym okrutnym świecie zabierała mi cząstkę siebie.
Nie chciałam zostawiać Stylesa, potrzebowałam jego ciepła i bliskości. Był dla mnie jak tlen, po prostu był mi potrzebny do życia. Jednak czy to wszystko nie będzie chore jeśli nie będę mu ufała ? Może zaufanie wróci z czasem? Powinnam spróbować? Tysiące myśli krążyło mi po głowie a w nich jedna najważniejsza była : Nie mogę pozwolić mu odejś, musi zostać czy jako chłopak czy jako przyjaciel.MUSI.

~Harry~
Siedziałem na kanapie w domu chłopaków, nikogo nie było. Czułem się jakby odpadła cząstka mnie. Każda chwila spędzona na zastanawianiu się czy Emily mi wybaczy była najgorszą chwilą w moim życiu. Nienawidziłem siebie za to co zrobiłem, i jeśli Em kiedykolwiek mi wybaczy będę ją czcił to końca mojego życia. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu.
Położyłem dłoń na kieszeni, próbując wyczuć posiadanie mojego telefonu. Rozejrzałem się dookoła czy gdzieś w zasięgu ręki nie leży, po chwili odpuściłem.
Wyciągnąłem z drugiej kieszeni telefon służbowy i napisałem sms:
" Przepraszam, kocham, przepraszam, kocham, przepraszam, kocham, przepraszam, kocham. Jesteś dla mnie wszystkim. Proszę wybacz mi. Harry xx"


Rozdział wcześniej niż myślałam, chciałam dodać dopiero w wakacje. Jednak piątkowa nuda naważyła na losach tego rozdziału.
Zapraszam również na mój drugi blog : stole-my-heart-desire.blogspot.com  to także opowiadanie o Harrym, narazie tylko prolog i pierwszy rozdział.

sobota, 1 czerwca 2013

rozdział 16.

Opowiedziałem całą historię dziewczynie, spojrzała na mnie tylko spod swojej grzywki delikatnie unosząc swoje kąciki ust.
-Co Ty tutaj jeszcze robisz?-spojrzała na mnie.
-nie rozumiem.
- leć do niej, chcesz ponownie stracić kobietę swojego życia ?-poczochrała moje włosy, wciąż rozświetlała pokój swoim wielkim uśmiechem. Kiedy tak wpatrywałem się w dziewczynę zastanawiałem się skąd ją kojarzę, nie słuchałem co mówi. Moje myśli krążyły wokół jej osoby.

~Em~
Siedziałam na kanapie zastanawiając się gdzie jest Harry i dlaczego się nie odzywa. Nerwowo chodziłam po mieszkaniu, przewracając telefon w rękach. Kusiło mnie by zadzwonić do Nialla, by dowiedzieć się co się dzieje z Harrym, jednak tajemnica mnie powstrzymała.
Po domu rozległ sdię dźwięk dzwonka, uradowana podbiegłam do drzwi licząc że zaraz przedemną stanie wysoki chłopak z burzą loków na głowie.  Tak bardzo chciałam się wtulić w jego w ciało.
Uśmiechnięta pociągnęłam za klamkę. Przedemną pojawiła się postać kobiety. Pięknej wysokiej kobiety.
-Anne?-widząc kobietę uśmiech z mojej twarzy delikatnie spadł, lekko się zawiodłam, nie jest osobą której oczekiwałam.
-nie cieszysz się?-matka mojego chłopaka zmierzyła mnie całą.
-cieszę się, pewnie że się cieszę. Tylko spodziewałam się kogoś innego.-podeszłam bliżej i przytuliłam się do niej.-stęskniłam się za Tobą, wiesz?
- aww wiem słoneczko, ja za Tobą.-ucałowała mój policzek, i zmierzyłyśmy w stronę salonu. Zasiadłyśmy razem na kanapie, zapadła niezręczna cisza.
-kogo się spodziewałaś?-przerwała.
-Ymmm.. właściwie to nikogo.-wybrnęłam, nie wiedziałam czy Harry powiedział coś swojej mamie na nasz temat.
Kobieta uśmiechnęła się w moim kierunku uroczo i rozejrzała się po pokoju. Na krześle dojrzała męską bluzkę, wstała i podeszła do niej. Wzięła materiał do rąk i przysunęła do swojego nosa.
- Harrego?-spojrzała na mnie podejrzliwie.
Zakłopotana wzięłam od Anne bluzkę i schowałam w szafie.
- tak.-spojrzałam niepewnie na kobietę.
-naprawdę?- jej oczy przepełniły się szczęściem.-wróciliście do siebie?
-w pewnym sensie...
Kobieta uścisnęła mnie jak najmocniej potrafiła, chyba była bardzo zadowolona z wiadomości o powrocie moim i Stylesa. Jednak najgorsze było w tym wszystkim, że Harry zniknął a ja nie miałam zielonego pojęcia gdzie on jest.
- tak bardzo się cieszę.. Bardzo. ale przyjechałam w innej sprawie. Zostałabyś moją świadkową na ślubie?
-ja ? naprawdę ja?- jej propozycja mnie zaskoczyła. Dlaczego ja?
- jesteś dla mnie bardzo ważna.- położyła dłoń na moim kolanie.- nie wyobrażam sobie, żeby ktoś inny mógł zamiast Ciebie. Jesteś dla mnie jak przyjaciółka, kocham Cię całym sercem. Właściwie to pomyślałam, że na ślubie może byście z Harrym dostrzegli co straciliście, jednak widzę że sobie poradziliście.-uśmiechnęła się znów, wypowiadając te słowa. Naprawdę się cieszyła z naszego powrotu.

~Harry~
Nie mogę wrócić do niej, nie mogę ciągle niszczyć jej życia, mieszkać za każdym razem.- głosy w mojej głowie powtarzały wciąż te słowa. Stałem przy oknie, patrzyłem jak krople deszczu spływają po szybie. Jedna po drugiej. Nie mogę jednak tak się zachowywać się tak.. Muszę jej wyjaśnić to wszystko. Muszę jej powiedzieć co zamierzam.
Odwróciłem się by spojrzeć na dziewczynę, która siedziała na moim łóżku. Uśmiechała się ciągle czarując mnie.
- wrócę do niej i powiem co zamierzam. Nie mogę jej więcej ranić.-skierowałem swoje przemyślenia w stronę brunetki.Dziewczyna wstała i podeszła bliżej mojej osoby. Jej dłoń wylądowała na moim policzku, głaskała je delikatnie.
-Harry to jest Twoja decyzja. Wierzę, że podejmiesz słuszną decyzje. - delikatnie dziewczyna uniosła się na swoich paluszkach, jej usta zbliżały się ku moim.
Przegryzłem dolną wargę i przejąłem inicjatywę. Złączyłem nasze wargi w namiętnym pocałunku, złapałem ją za biodra i podrzuciłem do góry by mogła opleść swoje krótkie nóżki wokół mojego pasa. Nie przerywając pocałunku niosłem dziewczynę na łóżko.

~Em~
Pożegnałam się matką Harrego i wróciłam do salonu. Spojrzałam w stronę okna, było ciemno i padał deszcz. Wciąż nie otrzymałam żadnej wiadomości od Stylesa. Powoli zaczynałam się martwić, to nie było w jego stylu. Nerwowo chodziłam po pokoju, wciąż zastanawiając się czy nie zadzwonić do blondyna. Właściwie on był moim najlepszym przyjacielem, może nawet wiedział że ja i Harry wróciliśmy do siebie. Może Styles mu wszystko powiedział.
Przyłożyłam słuchawkę do ucha. Pierwszy sygnał.. nic... drug sygnał.. nic... trzeci sygnał.. nic.. czwarty... nic...Po usłyszeniu sygnału proszę zostaw wiadomość *piiipp*
-Niall tu Em, zadzwoń do mnie jak będziesz miał czas.-rozłączyłam się i rzuciłam telefon na kanapę.
Usiadłam na ziemi, zakryłam dłońmi twarz. W moich myślach HArreh leżał już gdzieś martwy.. Myśli nie dawały mi spokoju, przewidywały najgorsze.
-Em?-usłyszałam głos dochodzący z przedpokoju, głos należał do chłopaka o którego się tak bardzo martwiłam. Odetchnęłam z ulgą i szybko wstałam by móc wtulić się w tors chłopaka.
Szybkim krokiem podeszłam do chłopaka, który ściągał płaszcz. Wtuliłam  się w jego ciało, które przepełnione zmieszanymi perfumami. Połączenie męskich i damskich...
Odsunęłam się i spojrzałam na chłopaka. Na jego ustach nie gościł uśmiech, nawet jego oczy nie pokazywały że cieszy się że mnie widzi. Z mojej twarzy także spadł uśmiech.
- w porządku?-zapytałam niepewnie.
-musimy pogadać..-wymruczał tylko i zmierzył w stronę salonu nie czekając za mną. Usiadł na kanapie i wpatrywał się jeden obiekt.- nie dobrze się stało, że wróciliśmy do siebie.
- jak to?- zapytałam rozbita jego słowami. - nie rozumiem.. Jeszcze niedawno to mnie przekonywałeś jak bardzo mnie kochasz i że powinniśmy być razem. Co z Tobą?!-krzyknęłam przypominając sobie zapach jego ciała.- Chris miał rację..-dopowiedziałam cicho.-nie kochasz mnie.. Starasz się, zdobywasz, porzucasz..
- nie mów tak.-chłopak delikatnie spojrzał w moją stronę. Spojrzał na moją twarz, na oczy z których łzy pragnęły się uwolnić.- ja Cię kocham.. Kocham i kochać nie przestanę. Jesteś naprawdę dla mnie najważniejsza. Nie chce znów Cię ranić. Wiem, że chrzanie..
Spojrzałam na chłopaka, w jego oczach malował się ból i strach. On naprawdę bał się zranienia mnie.
Usiadłam okrakiem na nogach Stylesa, patrzyliśmy sobie w oczy.
- nie będzie Ci brakować mojego dotyku ?-przejechałam palcem po jego policzku. Chłopak drgnął, przeszły go dreszcze. - nie będzie Ci brakować naszych splecionych dłoni?-złapałam dłonie zielonookiego i złączyłam  w jedno z moimi.-nie będzie Ci brakować mojego głosu.?-wypowiedziałam te słowa trzymając wargi przy jego uchu, odsunęłam się by ponownie spojrzeć w oczy chłopaka.- nie będzie Ci brakować smaku moich ust?-delikatnie ale czule musnęłam jego wargi.


8 kom następny rozdział <3