Spojrzała na sms od Harrego, uśmiechnęła się ciepło patrząc na treść wiadomości. Czuła jego miłość, w każdym geście, który kierował do niej. Jednak obawiała się takich chwil w których się pokłócą a on poleci do innej, jak ostatnio. Właściwie oni się nawet nie pokłócili, on poprostu wyszedł, wyszedł bez słowa.
"Oh, Emily jesteś taka naiwna"-pomyślała.
~~
Harry siedział wpatrując się w wyświetlacz swojego dotykowego telefonu, czekał na jakąkolwiek odpowiedź. Chłopak się bał, bał się cholernie, że stracił już ją. Wstał z kanapy i szybkim krokiem zmierzał w kierunku drzwi, po drodze zabrał z malutkiej komody kluczki od swojego ognisto czerwonego samochodu.
W mgnieniu oka chłopak wszedł do pojazdu i ruszył w stronę swojego starego mieszkania, w którym znajdowała się Em. Nie chciał czekać, a wręcz nie potrafił. Podczas czekania jego myśli były pogrążone w najczarniejszych scenariuszach.
Emily stała wpatrując się w moją postać, stała jakieś 100 m przede mną. Nie wiem gdzie byliśmy, nigdy tutaj nie byłem. Z prawej strony była jakaś szopa, a z lewej pusta przestrzeń, chyba byliśmy na jakiejś wsi.
Dziewczyna była uśmiechnięta, powoli zaczęła zmierzać w moją stronę . Szeroki uśmiech na jej twarzy, upiększał to miejsce. Odwzajemniłem uśmiech dziewczyny., i także zacząłem iść w jej stronę. Blondyna przyśpieszyła kroku i rozłożyła swoje ramiona. Przetrzepałem swoje loki i uwodzicielsko spojrzałem na dziewczynę.
Chłopak imieniem Chris, wyminął moją postać i wbiegł w ramiona dziewczyny. Co się właśnie stało? Dlaczego Em wpadła w ramiona Chrisa? Z mojej twarzy spadł uśmiech, a umysł przejęły pytania.
Dziewczyna była uśmiechnięta, powoli zaczęła zmierzać w moją stronę . Szeroki uśmiech na jej twarzy, upiększał to miejsce. Odwzajemniłem uśmiech dziewczyny., i także zacząłem iść w jej stronę. Blondyna przyśpieszyła kroku i rozłożyła swoje ramiona. Przetrzepałem swoje loki i uwodzicielsko spojrzałem na dziewczynę.
Chłopak imieniem Chris, wyminął moją postać i wbiegł w ramiona dziewczyny. Co się właśnie stało? Dlaczego Em wpadła w ramiona Chrisa? Z mojej twarzy spadł uśmiech, a umysł przejęły pytania.
Harremu przypomniał się sen, który kiedyś pojawił się w jego głowie. Racjonalne myślenie teraz nie było na miejscu, nie umiał z niego korzystać.
"Harry Ty pieprzony pesymisto"-pomyślał.
Starał się jechać jak najszybciej to było możliwe, starał się myśleć pozytywnie o całej sytuacji. Jednak czy mógł sobie pozwolić na to? Przecież on ją zranił, a tego nie chciał. Wyjechał dlatego, żeby tego uniknąć.
Harry zatrzymał się przed domem Emily, niepewnie wyszedł z samochodu i stanął na przeciwko drzwi. Bał się zapukać.. Bał się spojrzeć jej ponownie w oczy. Bał się, że będzie szukała pocieszenia u Chrisa a on spojrzy swoimi oczami czule na nią i wycedzi w stronę Harrego słowa pogardy.
Chłopak spuścił wzrok i delikatnie zapukał. Przez dłuższy czas nikt nie otwierał, Harry delikatnie tupał nóżką niecierpliwiąc się.
Po dłuższej chwili drzwi uchyliły się, a w nich pojawiła się postać kobiety, zdecydowanie była to Emily. Harry chciał się uśmiechnąć na jej widok, jednak powstrzymały go łzy spływające po jej policzku.
Dziewczyna milczała, spojrzała tylko spod rzęs na chłopaka, próbowała zahamować potok łez jednak nie dawała rady, łzy same spływały po jej policzku nie pytając o zgodę.
Styles poczuł ukłucie w okolicach serca, nie chciał jej zobaczyć w tym stanie. Tym bardziej nigdy nie chciał by płakała przez niego. Podszedł bliżej niej, dłonią odgarnął jej blond włosy, które opadały na policzek.
-Emily..- zaczął.
Dziewczyna nie chciała słuchać, nie chciała słuchać jego tłumaczeń. Każde słowo mogło zaboleć ją jeszcze bardziej. Podeszła tak blisko jego jak tylko mogła, owinęła swoje ręce dookoła bioder przystojnego chłopaka i wtuliła się w jego tors.
Harry poczuł ulgę, poczuł, że istnieje jakaś szansa na odratowanie ich związku. Liczył, że nadzieja którą właśnie dała mu Em pomoże mu naprawić wszystko. Czuł jak dziewczyna wciąż szlocha w jego ramionach.
Trzymając ją cały czas Harry zaprowadził ją do salonu.
Usiedli razem na kanapie, Emily ułożyła się na ramieniu Stylesa, miała wciąż schowaną twarz.
-Emily..- zaczął ponownie chłopak, tym razem dziewczyna nie przerwała mu.- ja Cię kocham..naprawdę, nie wyobrażam sobie, że mogłaś pomyśleć inaczej. - chłopak czule pocałował czubek jej głowy i kontynuował.- nie wiem, co we mnie wstąpiło. Słowa Chrisa mnie zabolały, pragnąłem dać Ci szczęście nie raniąc się znów, a jak zawsze wszystko popsułem.-jego głos drżał.- nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy, że wciąż pozwalasz mi tutaj być, że pozwalasz mi tulić Cię do swoich ramion. Myślę, że powinniśmy wyjechać, przez chwilę zapomnieć o Chrisie, Austinie, Olivi i Anne. Nacieszyć się swoją obecnością i wszystko wyjaśnić.- chłopak dwoma palcami złapał dziewczyny podbródek i delikatnie podniósł ku górze by móc spojrzeć w jej błękitne tęczówki, które tak bardzo kochał.
-jako przyjaciele?-zapytała Em, odzywając się po raz pierwszy odkąd przyszedł Styles.
-jeśli sobie tego życzysz.-wypowiedział słowa z lekkim zawiedzeniem, jednak nie chciał jej do niczego zmuszać.
-nie chcę..-wypowiedziała cicho, ponownie wtulając się w tors chłopaka.
Harry obejmował Em, trzymał swoją dużą dłoń na jej plecach. Delikatnie zaczął jeździć palcem po jej koszulce. Emily drgnęła, dotyk chłopaka wywołał ciepły dreszcz co wywołało na jej ustach delikatny uśmiech.
Oboje usłyszeli pukanie do drzwi, niechętnie Em wstała by otworzyć je. Buty, które miała na noga stukały na panelach, nie dało się ukryć że kogoś jest w domu.
Dziewczyna spojrzała najpierw w lustro w przedpokoju, poprawiła włosy i rękawem wytarła rozmazany makijaż.
Delikatnie otworzyła drzwi, by przekonać się kto dobija się do drzwi. Ujrzała sylwetkę dobrze jej znanego blondyna.
-Niall?-zapytała zaskoczona. Zgrabnie wyszła za drzwi, zamykając je za sobą. Chciała ukryć fakt, że jego najlepszy przyjaciel siedzi w salonie a teoretycznie nie powinno go tutaj być. - coś się stało?
-nie, dlaczego?- zapytał również zdziwiony Niall.
Emily próbowała wymyślić jakiś idealny plan w którym pozbyła by się chłopaka. Uśmiechnęła się tylko, kiedy chłopak chciał nacisnąć klamkę ktoś go uprzedził.
-kochanie, kto..-Harry zatrzymał się jak wryty przy drzwiach, nie spodziewał się Nialla. Blondyn także nie ukrywał swojego zdziwienia.
-'kochanie'?-Niall zacytował słowa Harrego, udając powagę. Em zmarszczyła brwi przyglądając się chłopakom, ich miny były całkiem zabawne.
- no to nas nakryłeś.- dziewczyna całkiem szczerze się uśmiechnęła i musnęła policzek Harrego dając mu znak, że nic się nie stało.-wejdź.
Trochę krócej niż zawsze, ale więc nie dałam rady. Liczę na kom.
A i jak się podoba nowa perspektywa pisania, lepiej tak jak było czy tak jak ten rozdział?

