poniedziałek, 29 kwietnia 2013

rozdział dziesiąty

Siedziałam na kanapie, delektując się ciepłą herbatką. Rozmyślałam o pobycie w studiu, o pytaniach które zadała mi kobieta.. Czy odpowiadałam jej dobrze.. Sama nie wiem. 
Spojrzałam na szklany stolik znajdujący się na przeciwko mnie, leżała na nim poczta. Moją uwagę przykuła koperta z znaczkiem "x factor".  Odłożyłam gorący napój i sięgnęłam po list.
"Szanowna Pani Emily,
Dotarło do nas pani nagranie, osoba zgłaszająca pani kandydaturę do programu chce pozostać anonimowa. Mamy zaszczyt zaprosić Panią na sobotnie przesłuchanie. Jest pani z nielicznych osób, które decydujemy się zaprosić sami. Czekamy.
Jurorzy x factor"
Doskonale wiedziałam, kto odważył się na zapisanie mnie na przesłuchanie. Harry zawsze powtarzał mi że powinniśmy nagrać duet. Nie chciałam się lansować na nich, dlatego Styles namawiał mnie na x factora. Pewnie list z prośbą o przyjęcie mnie wysłał jeszcze przed naszym rozstaniem.
Nie musiałam długo myśleć nad decyzją czy pójdę tam. Nie chciałam występować przed publiką, może inaczej... nie potrafiłam przed publiką występować. 
Nie wiem co Harold sobie myślał, dobrze wie o tym. Drzwi mojego mieszkania otworzyły się, słysząc kroki Chrisa zgniotłam list w ręku i schowałam dłoń za plecami.
- cześć kochanie.- chłopak ucałował mój policzek, po chwili spojrzał za moje plecy.- co tam chowasz? 
- nic.- zacisnęłam jeszcze bardziej kartkę.Chłopak jednak nie odpuścił, chwilę się podroczył ze mną i kartka wylądowała w jego rękach.
- Ty śpiewasz?- uśmiechnięty chłopak spojrzał na mnie.
- nie, tzn trochę.. nie ważne.-odpowiedziałam zakłopotana. 
-kto to zgłosił.?-chłopak przyglądał się kartce papieru.
- Harry..-spuściłam wzrok, wiedziałam że Chris się wkurzy. 
- Harry..- powtórzył, z jego ust faktycznie spadł uśmiech. -ten Harry co był z Tobą wczoraj?
- Chris przysięgam ja nie wiedziałam, że on tam będzie naprawdę. 
-  jak mogłaś nie wiedzieć? Musiałaś wiedzieć. Wiesz co? Nie mam ochoty słuchać Twoich głupich tłumaczeń. - chłopak rzucił papier na ziemie i szybkim krokiem ruszył w stronę drzwi.
- Yhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh.-krzyknęłam chowając twarz w poduszce.
Po domu rozległ się dzwonek do drzwi, niechętnie wstałam i otworzyłam drewniane drzwi. Wyjrzałam z lekko uchylonych drzwi, ukazała mi się postać mojego byłego chłopaka.
-Harry?- spojrzałam pytająco.- co Ty tutaj robisz? Jest prawie..-spojrzałam na zegarek, który znajdował się na moim nadgarstku.- prawie 22..
-muszę z kimś pogadać..Przepraszam nie powinienem Cię nachodzić, przepraszam.- chłopak odwrócił się i zaczął iść w stronę w swojego samochodu.
- ej.. poczekaj..-wybiegłam za chłopakiem.- skoro już tu jesteś, to wejdź.-uśmiechnęłam się i złapałam Stylesa za nadgarstek. Zaprowadziłam go do salonu. -  mów co się stało.- teraz mogłam zauważyć na jego twarzy lekko napuchniętą wargę. - znów spięcie z Lou? Oj Styles Styles.- chłopak cały czas milczał, jego wzrok był spuszczony a jego wyraz twarz był taki niewinny. Na pierwszy rzut oka można zauważyć że jest totalnie dobity. 

Okładałam lodem wargę zielonookiego, wpatrywałam się w to co robię. Zerknęłam w oczy chłopaka, namalowany był w nich ból.. Było mi go szkoda. On i Louis są najlepszymi przyjaciółmi jednak czasem mają siebie się dość i dochodzi do nie potrzebnych sytuacji.

- nie smuć się, słonko.-pogłaskałam policzek chłopaka.- pogodzicie się. 
- to wiem, nie smucę się z tego powodu.-chłopak pierwszy raz odkąd przyszedł spojrzał na mnie.- jestem smutny, bo moje serce zostało złamane. 
- jak to?- przypomniało mi się pudełeczkom które miesiąc temu chłopakowi wypadło z kieszeni.Może Olivia odrzuciła jego zaręczyny?
- Ty mi je złamałaś.- chłopak ponownie spuścił wzrok.
- jak to?-powtórzyłam swoje pytanie, myślałam że już dawno o mnie zapomniał i ruszył dalej.
-widząc Ciebie z Austinem moje serce stanęło.. Przestało bić..Ostatnie tygodnie żyłem nadzieją, że myślisz o mnie, że kochasz mnie.. a Ty najzwyczajniej w świecie ruszyłaś dalej. - z jego oczu zrobiły się szklanki, które natychmiastowo chłopak wytarł.
- Harry.. nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłeś mnie.
Chłopak wyciągnął z kieszeni dobrze znane mi czerwone pudełeczko.
- wiesz co to jest?- spojrzał na mnie kątem oka, chłopak otworzył pudełeczko, znajdował się tam pierścionek, który widziałam ostatnim razem. - Należał do mojej babci..Mama podarowała mi go pół roku temu, planowałem Ci go dać dziś.
- dlaczego dziś?- wzięłam pierścionek do ręki i oglądałam go.
- dzisiaj jest dokładnie trzy lata od kiedy powiedziałem Ci, że Cię kocham... Dzisiaj planowałem umocnić moje słowa zaręczynami, jednak między nami potoczyło się jak się potoczyło..- chłopak mówił z spokojem, właściwie szeptał.
Zamurowało mnie, jego słowa złapały mnie za serce. Nie wiedziałam, że pamięta ten dzień. Wydawało mi się, że wielu osobą  powtarzał te dwa nic nie znaczące słowa.
- Em.. Kocham Cię, i nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafił przestać.- mówił dalej z spokojem, bez emocji. Jego chrypka dodawała wyjątkowości tym słowom. 
Sięgnęłam po torebkę, wyciągnęłam z niej fotografie. 
- noszę to zdjęcie ze sobą wszędzie. Wiesz co na nim widzę ?Widzę Dwójkę najlepszych przyjaciół, bez problemów, bez miłości.. Wtedy było inaczej.-podałam zdjęcie loczkowi. Chłopak uważnie przyglądał się fotografii.
- wtedy już wiedziałem, że zmienisz moje życie..- odpowiedział Styles. - wszyscy mi powtarzali, że będziemy idealną parą.
- mi zazwyczaj powtarzali, że powinnam dać Ci spokój, że nie zasługuje na Ciebie..
- i Ty ich posłuchałaś? Uwierzyłaś w ich słowa?- chłopak złapał moje dłonie, splot je z swoim. Spojrzałam najpierw na nasze ręce a potem na usta loczka. Powoli zbliżyłam się do napuchniętej wargi 
~Harry~
Przysunąłem się do niej czując słodki zapach jej perfum.Milczeliśmy, delikatnie odsunąłem dłonią włosy, które zakrywały jej oczy aby zagłębić się w jej spojrzeniu. Była taka piękna. Objąłem ją w talii i dotknąłem jej ciała swoim. Czułem jak drży. Powoli zbliżyłem swoje usta do jej warg. Były takie ciepłe i słodkie. Powoli zacząłem pieścić je swoim językiem. Em gubiła się co wydawało mi się takie urocze. Na tę chwilę czekałem długo i nic nie mogłoby jej zniszczyć. Nie chciałem przestać jej całować ale odsunąłem swoje wargi od jej aby mogła złapać oddech. Ku mojemu zdziwieniu czule przytuliła się do mnie i przyłożyła głowę na moim ramieniu.

________________________________________________________
Chyba na to czekaliście :D
7 kom następny rozdział :D

niedziela, 28 kwietnia 2013

rozdział dziewiąty

*kilka dni później*
Dzisiaj mam poznać Austina, dziś mamy pierwszy raz pojawić się razem na mieście. W gazetach dalej huczy o rozstaniu Emily Clark i Harrego Stylesa.
Co do Harrego, odkąd spakował swoje rzeczy nie widziałam go, żadnego z chłopaków nie widziałam. Czasami tylko Demi mówiła coś o Liamie ale i tak bardzo mało. Nie miałam pojęcia co się u nich dzieje.
Chris wiedział, że mam zacząć randkować z Austinem, nie podobało mu się to jednak zaakceptował .
Ubrana klik siedziałam przed toaletką i kończyłam malowanie się. Zaraz miał przyjść Austin a ja chciałam zrobić na nim jak najlepsze wrażenie. Po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi wejściowych.
Skocznym krokiem podbiegłam do drzwi, złapałam za klamkę i przyciągnęłam drzwi do siebie.
- cześć, Ty pewnie jesteś Austin. Jestem Em, miło mi Cię widzieć.- powiedziałam z rogalem na twarzy, odchylając drzwi by chłopak wszedł.
- taaa, mi Ciebie też.- odpowiedział z obojętnością w głosie.
Austin nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia, totalnie mnie olał. Wydawał się sympatycznym gościem jednak chyba pozory mylą.
- lala, dzisiaj wieczorem na imprezkę idziemy.-oznajmił mi.
- nie mów tak do mnie, a po drugie na wieczór mam plany nigdzie nie idę. Mieliśmy iść teraz na miasto.
- dobrze dobrze już nie denerwuj się słodka tak, gotowa?-chłopak otworzył drzwi.
- tak.- burknęłam, nie polubiłam go. Nie wiem jak miałam z nim wytrzymać kilka następnych miesięcy.

*miesiąc później, dzień przed wywiadem.*

-skarbie, dziękuje Ci za wspaniałe święta. -uśmiechnęłam się do Chrisa, staliśmy przed drzwiami mojego domu. Nasze czoła stykały się, a płatki śniegu otulały nasze ciała.
-pójdę już.-wyszeptał mi do ucha chłopak.
- muszę się wyspać przed jutrzejszym wywiadem, nigdy nie udzielałam wywiadu na żywo w telewizji. Denerwuje się, będziesz za mnie trzymał kciuki?
- oczywiście że będę.- uśmiechnął się ciepło.- Austin będzie?-zapytał niepewnie.
- tak.. Dopiero niedawno się dowiedziałam, że mam z nim tam iść. Chris.. mam nadzieje że się nie gniewasz.
-nie.-musnął delikatnie moje wargi.- Kocham Cię.- jego słowa speszyły mnie, musnęłam jego wargi i weszłam szybko do domu by uniknąć powiedzenia mu o moich uczuciach. Nie wiem co do niego czuje, wiem że przy nim czuje się bezpieczna i szczęśliwa ale czy to miłość? Jedynie co przychodziło mi na myśl, to to że nie chce go stracić jest zbyt ważny dla mnie, dlatego nie chce tego popsuć.
Zapaliłam małą lampkę, która stała przy kanapie. Zwinnie zdjęłam z siebie niewygodną sukienkę, i założyłam dresy leżące na kanapie.

Mój budzik dzwoni od kilku minut, nie mogę otworzyć oczu. Lenistwo jest odemnie silniejsze, jednak budzik nie dawał za wygraną nie pozwalał ponownie pogrążyć mi się w śnie.

Niechętnie wstałam, chciałam żeby ten dzień się już skończył. Miałam ogromną tremę.
Przygotowania nie zajęły mi długo. Od kilku dni miałam zaplanowane co ubiorę, jak się uczeszę i jak się pomaluje. Szkoda, że nie ma przy mnie mojej najlepszej przyjaciółki. Ostatnio przestałyśmy ze sobą rozmawiać, kiedy ja mam czas to ona nie ma, jak ona ma czas to ja nie mam. Oddaliłyśmy się od siebie, właściwie teraz miałam już tylko Chrisa a on nie mógł iść tam ze mną i wspierać. Cholernie się bałam.
 Z Austinem miałam spotkać się na miejscu.

Staliśmy za kulisami, nie zamieniłam ani jednego słowa z chłopakiem. Zaraz mieliśmy wejść, reporterka właśnie nas zapowiadała, moje ręce pociły się a serce waliło jak oszalałe. Nie wiedziałam jakich pytań mam się spodziewać, nie przygotowałam się. Chciałam stamtąd uciec.

- Przed państwem Emily Clark i Austin Green!!- wykrzyczała kobieta, a tle leciała muzyka. - siadajcie siadajcie.
Posłusznie usiedliśmy na czerwonej kanapie w kształcie ust, trzymaliśmy się za ręce i udawaliśmy zakochaną parę.
- no. jesteście idealni. Jak Wam się układa?- uśmiechnęła się blondynka w naszą stronę.
- jest wspaniale, każdego dnia zakochuje się w niej od nowa. Jest niesamowita. - odpowiedział Austin, spojrzał na mnie czułym wzrokiem. Był doskonałym aktorem.
- Emily, jak rozwija się Twoja kariera ? Z kim pracuje twoja agencja ?
- pracujemy z wieloma gazetami z modą, sesji mam mnóstwo. Czasami jak wracam do domu to nie mam sił już na nic.
- interesująco. Jak minęły Wam święta ? - kobieta zadawała pytanie za pytaniem, chyba nie bardzo była zainteresowana naszą agencją, bardziej interesowało ją nasze życie prywatne.
- świetnie, spędziliśmy je razem. Rodzina Austina jest naprawdę miła. Myślę że jego mama mnie polubiła.
- dokładnie, moja mama jest zachwycona Emily, uważa że jest to idealna dziewczyna dla mnie.- dodał chłopak.
- a Tobie jak minęły święta ? - zapytałam prowadzącej.
- dobrze, dziękuje. -odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Atmosfera nie co się rozluźniła, nie czułam się aż tak bardzo spięta. - jakieś plany na sylwestra ?
- narazie żadnych, pewnie znów spędzimy razem.- spojrzałam na chłopaka.
- Emily, ostatnio było strasznie o Tobie głośno, zdradziłaś Harrego Stylesa z..- spojrzała na kartkę, którą trzymała w ręku.- z Chrisem, dobrze mówię tak?
- nie nie, to nie było tak. Z Harrym od dawna mi się nie układało, rozstaliśmy się ale pozostaliśmy współlokatorami, dlatego nikt nie wiedział o naszym rozstaniu.-uśmiechnęłam się chociaż przeraziło mnie to pytanie.
- dlaczego nie mieszkacie już razem?- spojrzała na mnie podejrzliwie.
- wyobraża sobie Pani mieszkać z byłym chłopakiem pod jednym dachem? Rozstaliśmy się w przyjaznej atmosferze jednak przyjaźń nie mogła się udać ze względu na naszą przeszłość.
- byliście razem dwa lata, nie było Ci ciężko zostawić tego tak ?
- było, było strasznie ciężko zostawić, wspomnienia często powracały.
- czy Harry dalej coś dla Ciebie znaczy? Myślisz czasem o nim?
- chyba każdego dopadają sentymenty, czasami zdarzy mi się myśleć jakby to było gdybyśmy nie zerwali, jednak to nic szczególnego. Harry znaczy wiele dla mnie, życzę mu jak najlepiej.
- czyli nie czujesz już tych motylków w brzuchu kiedy widzisz go ?
- zdecydowanie nie.- uśmiechnęłam się, dość łatwo przechodziło mi to przez gardło. Bałam się że padnie rozmowa na temat Stylesa jednak nie było źle.
- to mam nadzieje, że nie masz mi za złe że go tutaj zaprosiłam.- kobieta puściła oczko w moją stronę.
- co?-spojrzałam przerażona na prowadzącą, nie widziałam Harrego od czasu naszego zerwania. W tle zaczęła lecieć piosenka klik a zza kulis wyszedł chłopak z burzą loków na głowie. Natychmiastowo odwróciłam głowę by spojrzeć na chłopaka, moje ciało zaczęło wariować. W brzuchu jakby skakały mi krasnoludki a serce waliło jak nienormalne.
Harry podał dłoń Austinowi, po czym zajął miejsce obok niego.
Kobieta zaczęła zadawać pytania Stylesowi dotyczące zespołu, kiedy trasa, kiedy nowy album itp. Zupełnie się wyłączyłam i nie słucham o czym rozmawiają.
 - wracamy po przerwie.- kobieta spojrzała w kamerę.
- 15 minut przerwy.-krzyknął ktoś z obsady.
Austin zaciągnął mnie za kulisy.
- mówiłem Ci żebyś siadała z mojej prawej strony!- krzyknął oburzony moim zachowaniem chłopak.
- ojej, tak mi przykro że twoja mordka pokazała się z złej strony.- odpowiedziałam ironicznie. Po chwili doszedł do nas Harry, Austin z swoją fochniętą miną odszedł.
- jak Ci się układa?- spojrzał na mnie Styles, mierząc każdą część mojego ciała.
- jak widać, jest idealnie. -skrzywiłam się. - a u Ciebie jak?- próbowałam się delikatnie uśmiechnąć, jednak moje emocje było ciężko opisać w tamtym momencie.
- jest dobrze. -uśmiechnął się chłopak, a na jego twarzy pojawiły się dołeczki. Były takie urocze.
- kocham ten Twój uśmiech. - lekko się rozmarzyłam.- czy ja to powiedziałam na głos?- po chwili dopiero się zorientowałam, że wypowiedziałam te słowa na głos.
- taak.- chłopak jeszcze szerzej się uśmiechnął.



____________________________________________________

NASTĘPNY ROZDZIAŁ PO 7 KOM!
Mam nadzieje, że się podoba <3 

czwartek, 25 kwietnia 2013

forever togerther rozdział ósmy

~Em~
Obudziłam się, moja głowa spoczywała na torsie chłopaka.-Chrisa. Podniosłam głowę by spojrzeć czy jeszcze śpi, jego oczy były otwarte.
- hej słoneczko.- uśmiechnął się i musnął mój nosek.
Nie odpowiedziałam, tylko przywróciłam moją pozycje po przedniej i wpatrywałam się w pustą przestrzeń. Nie mogłam uwierzyć, jestem z tak wspaniałym chłopakiem jak Chris a przed moimi oczami pojawia się Harry. Głupie przywiązanie się odzywa..Pogłaskałam brzuszek chłopaka i się uśmiechnęłam. 
Niebieskooki bawił się moimi włosami. 
Naszą miłą cisze przerwał telefon, można było się spodziewać kto popsuje taki moment. Spojrzałam na wyświetlacz, ukazało się z zdjęcie Stylesa. Rzuciłam telefon na ziemie, nie będzie mi psuł humoru. 
Telefon dzwonił i dzwonił. 
- może odbierzesz?- Chris sięgnął ręką po telefon.
-Yh..- wzięłam  telefon do ręki, nie patrząc już na wyświetlacz wcisnęłam zieloną słuchawkę.- czego?!-burknęłam.
- ładnie tak się zwracać do szefa?- usłyszałam głos mojego pracodawcy.
-przepraszam, Panie Colin. Co się stało?- mój głos się uspokoił.
- przyjedź do mnie o 18.- poinformował mnie o moich planach i się rozłączył.
Kiedy skończyłam rozmowę, Chris już się ubierał. Spojrzałam na chłopaka i przeniosłam się do pozycji siedzącej.
-idziesz już?
-tak, mam mnóstwo spraw do załatwienia.- podszedł, musnął moje wargi.- odprowadzę się sam.


***
Godzinę po wyjściu chłopaka, wywlekłam się z łóżka. Moje nogi powędrowały w stronę łazienki. Stanęłam przed lustrem. Przyglądałam się dokładnie swojemu odbiciu. 
- Jak Ty wyglądasz Em.- powiedziałam sama do siebie.
Doprowadziłam swoje ciało do minimalnego porządku i założyłam klik
Mimo pięknego poranka mój humor był popsuty. Kompletnie był do niczego. Nareszcie wszystko od pewnego czasu zaczyna się układać a ja mam ochotę iść skoczyć z mostu. 
Usiadłam na balkonie z gitarą, brzdąkając sobie. klik
"Dla nas już nakryty stół,
wertujemy kartę dań.
On tak nagle musi wyjść,
w romantycznym blasku świec.
Zamawiam płacz.

Tak dobrze to znam,
a znów tak mi wstyd.
Mówi, że to był tylko flirt,
kilka cudownych min do złej gry.
Unosi do gwiazd i maluje łzy.
Mówi, że to był tylko flirt,
a ja naiwna kocham się w nim."

Cicho śpiewałam sobie do melodii, wpatrując się w sąsiadów. Byli taką idealną parą, wytrzymali ze sobą tyle lat a w ich oczach wciąż widać płomień. Wciąż darzą siebie wielkim uczuciem, i ono nigdy nie wygasło. Z radością patrzyli jak dorastały ich dzieci a teraz wnuki. Pewnie piękne uczucie. Chciałam bym mieć taką osobę, przy której mogę się zestarzeć, wychować dzieci. Przeżywać wzloty i upadki. 
Po skończonej piosence usłyszałam bicie brawa, natychmiastowo się odwróciłam. 
- Harry?co Ty tutaj robisz?- spojrzałam na chłopaka opierającego się o futrynę.
- dzwoniłem, że po rzeczy wpadnę.- Styles usiadł obok, wziął moją gitarę i zacząć grać klik
To tak, jakby on nie usłyszał ani słowa z tego co mówię
Jego myśli są daleko gdzieś
I nie wiem jak się tam dostać
To tak, jakby on chciał się tylko wyluzować
Sprawia, że mam ochotę wyrwać sobie włosy .-
zaczęłam cicho śpiewać do melodii, którą grał Styles.

- Jest zdecydowanie za poważna
Zawsze w pośpiechu
Nieprzerwanym-
Harry zaczął śpiewać nieco odważniej odemnie.

I jest tak jakby on/ona się nawet nie przejmował/-wała
Ty, ja, stoimy twarzą w twarz
Ale nie widzimy się oko w oko


Jesteśmy jak ogień i deszcz (ogień i deszcz)
Doprowadzasz mnie do szału (doprowadzasz mnie do szału)
Ale nie potrafię być zła/zły na ciebie o cokolwiek
Jesteśmy jak Venus i Mars (Venus i Mars)
Jesteśmy jak różne gwiazdy (Jak różne gwiazdy)
Ale jesteś harmonią w każdej piosence, którą śpiewam
I nie zmieniłbym/-niłabym niczego -
nasze glosy śpiewały do jednej melodii.

- pamiętasz jak nie lubiłaś śpiewać?- chłopak odłożył gitarę, oparł się łokciami o uda i również wpatrywał się w starsze małżeństwo. Nastąpiła niezręczna cisza, nie potrafiłam z nim już rozmawiać. Prosiłam by się nie pojawiał w moim życiu jednak mimo wszystko to zrobił. Znów pewnie namiesza jak to ma zwyczaju.
-wspaniali ludzie.- powiedziałam wpatrując się wciąż w dobrze znanych mi ludzi. Chłopak kiwną tylko głową i wbił swój wzrok we mnie, czułam to.
-pójdę się spakować.- chłopak wstał i wyszedł. Z jego kieszeni wypadło małe czerwone pudełeczko, niepewnie je podniosłam i otworzyłam. Widok pierścionka totalnie mnie zaskoczył, z strachu że chłopak zaraz przyjdzie odłożyłam pudełeczko z powrotem na ziemie. Moje ręce zaczęły się pocić, w głowie pojawiło się mnóstwo pytań: dla kogo to? Czy to pierścionek ZARĘCZYNOWY? czy on z Olivią tak na poważnie?
15 min później chłopak wyszedł z walizkami, podszedł do mnie.
- dowidzenia Emily.- powiedział do mnie Emily? On nigdy tak do mnie nie mówił. Chłopak widząc co leży na ziemi natychmiastowo podniósł pudełeczko, udawałam że nic nie widziałam. Nie chciałam się dowiadywać więcej o tym przedmiocie, bałam się odpowiedzi na pytania które chciałabym zadać.
Po chwili niezręcznej ciszy chłopak po prostu wyszedł. Teraz nastąpił nasz ostateczny koniec, ale czy napewno? Czy znów pojawi się w moim życiu..
 ~Harry~
Mam nadzieje, że Em nie zauważyła pudełeczka. Wszystko zmierzało nie w tym kierunku co chciałem, teraz miałem być przy niej, mieliśmy być przyjaciółmi.
Usiadłem w samochodzie, rozmyślałem o tym jakim kretynem jestem, jak mogłem pozwolić jej odejść. Jak pomyślę sobie że ona z każdym dniem coraz bardziej zakochuje się w Chrisie a uczucia do mnie opuszczają jej serce to mam ochotę skończyć z sobą. Nigdy mi się nie układało z dziewczynami. Wmawiały mi, że szybko się znudzam, że olewam je..no może.. że jestem nie stały w uczuciach.. w tym się myliły, moje uczucia od dwóch lat należą tylko do Em i nie zapowiada się by się zmieniły. Ja poprostu szukałem zawsze tej jedynej, żadna nigdy nie była w pełni idealna jedna była piękna, druga miała piękną osobowość, trzecia była utalentowana a Em miała to wszystko na raz. Jest moim ideałem. Zbyt późno to zrozumiałem.. Walnąłem ręką o kierownicę i po chwili trzasnąłem drzwiami by móc odjechać w końcu spod domu Emily. Kiedy miałem przekręcać kluczyk, mój telefon zawibrował.
Otworzyłem wiadomość "Przyjedź do mnie jak najszybcej. Paul" . Super pewnie znów dostanę za moje "wybryki". Zayn jest nazywanym bad boyem a to ja jestem zawsze tym złym. 

Stałem przed drzwiami menadżera zastanawiając się czego mogę się spodziewać. Analizowałem wszystkie ostatnie zdarzenia, chyba nie było nic tragicznego. Delikatnie nacisnąłem klamkę i nie pewnie wszedłem do biura mojego szefa.
- Harry.. mój przyjacielu.- Paul zmierzał ku mnie z otwartym rękami sugerując że powinienem się przytulić. 
- miałem przyjechać więc jestem. Co się stało?-usiadłem na kanapie znajdującej się w kącie pomieszczenia.
- tylko chce Ci pogratulować, jesteś moim ulubieńcem. - facet uśmiechnął się stojąc nademną z założonymi rękami, nie miałem zielonego pojęcia o co mu chodzi, pewnie znów mówi do mnie z ironią, nienawidziłem tego, był zbyt przekonujący. 
- o co znów Ci chodzi?- zmarszczyłem czoło, nie miałem ochoty bawić się w jego gierki. 
- cieszę się, że raz w życiu zachowałeś się odpowiednio i zerwałeś z tą Emily. To Ci wyjdzie na dobre..- facet poczochrał moje włosy i usiadł na swoim obrotowym krześle na drugim końcu pomieszczenia. No tak tego mogłem się spodziewać, nigdy za nią nie przepadał.
- to ona ze mną zerwała..- spuściłem wzrok.
 - no to zaczynam ją lubić.

~Em~
Spacerowym tempem szłam do szefa na wyznaczoną godzinę. Mój humor nieco się poprawił, to chyba dzięki ten pogodzie, ta magia śnieżnobiałego śniegu przyprawiała mnie o uśmiech. 
Podeszły do mnie dwie dziewczyny, gdzieś w wieku 15-16 lat.
- dasz nam autograf?- zapytała jedna z nich.
- ja?- zdziwiło mnie ich pytanie, zazwyczaj ludzie nie rozpoznawali mnie.- pewnie.- Wzięłam kartkę i długopis i starałam się jak najładniej podpisać.
- dzięki, jesteś niesamowita.- powiedziała druga, uśmiechając się co całkiem poprawiło mój humor. 
Przed budynkiem studia stał mój szaf i palił papierosa. 
- no panno Clark raz się pani nie spóźniła, zapraszam.- pokazał dłonią bym zmierzyła w kierunku jego biura.-siadaj.-powiedział kiedy weszliśmy do pomieszczenia, a ja posłusznie wykonałam jego polecenie.- mam dwie sprawy. 
- jakie?- zapytałam. 
- pierwsza to taka, że za miesiąc masz wywiad. Będziesz reprezentowała naszą agencje, wydaje mi się że najlepiej się do tego nadajesz.- uśmiechnął się ciepło.
- to dla mnie zaszczyt, szafie. a druga sprawa?
- druga może Ci się trochę mniej spodobać..- zaczął się drapać po głowie.- menadżer Austina Cię wynajął.
- co?- otworzyłam szczerzej oczy by pokazać moje zaskoczenie.- w jakim sensie?
- będziesz przez jakiś czas udawała Austina dziewczynę.
- Dlaczego ja? i co to za Austin? 
- bo z wszystkich naszych modelek wybrał akurat Ciebie. To jest on.- facet wyciągnął z szuflady biurka zdjęcie chłopaka i podał mi.- jest na początku swojej kariery, jest rozpoznawalny jednak media przestają o nim pisać bo piszą o tobie i Stylesie, podniesiesz jego popularność.
- całkiem ładny.- przyglądałam się zdjęciu. 
- uważaj na niego, jest to niezły kobieciarz. A pomiędzy Wami ma być co najwyżej przyjaźń.-ostrzegł mnie szef.
- zrozumiano.-odparłam jak w wojsku.








_________________________________________________
Liczę na kom <3
 


sobota, 20 kwietnia 2013

forever together rozdział siódmy

Siedzieliśmy w limuzynie, mieliśmy zaraz wysiąść i pojawić się na czerwonym dywanie. Żołądek ściskał , bałam się.. 
- kochanie, w porządku?-spojrzał na mnie loczek.
-chyba tak.-próbowałam się naturalnie uśmiechnąć. 
- Dasz radę.-chłopak czule pocałował mój policzek, złapał za rękę i wprowadził na dywan.
Zaczęły się piski, flesze błyskały.. Mocno ściskałam dłoń Harrego.  Za nami szła reszta chłopaków z swoimi partnerkami. 
Nastąpił moment, którego najbardziej się obawiałam. Mieliśmy podejść do fanek chłopców. Zawsze na mnie leciały wyzwiska, reszte dziewczyn fanki akceptowały i wspierały. Mnie obrażali za każdym razem, a tak bardzo starałam się być idealną dziewczyną dla Stylesa, próbowałam go uszczęśliwiać jednak im to chyba nie wystarcza. 
- Harry! Harry! Harry!-krzyczały kiedy byliśmy coraz bliżej ich. Styles puścił moją dłoń by podpisać kilka kartek, uśmiechnęłam się w stronę fanów mojego chłopaka. 
- Em zostaw Harrego.- krzyknęła jedna z dziewczyn stojących kawałek dalej. Reszta dziewczyn spojrzała na nią i zaczęły popierać jej zdanie, niszcząc mój wieczór. Usłyszałam słowa "Jesteś dziwką", "Nie kochasz Harrego, lecisz na jego kase", "jesteś brzydka", "Harry zostaw ją","Emily jesteś nikim, powinnaś zginąć".
Do moich oczu napłynęły łzy, spojrzałam na Harrego. Chłopak zmartwieniem spojrzał także na mnie, nie wiedział co ma zrobić. Nie mógł krzyczeć na fanów, nie mógł nic im powiedzieć, menadżer ostrzegał go, że tak będzie. Że nie zaakceptują naszego związku. 
-Przepraszam, nie dam rady.- odwróciłam się i zmierzałam w stronę wyjścia, po moim policzku spłynęła pierwsza łza. Harry patrzył jak odchodzę..
-leć za nią.-wtrącił się Liam.
- ale menadżer mnie zabije..-spuścił wzrok.
- nie martw się nim, ona Cię potrzebuje.- Liam poklepał Harrego w ramie i skierował wzrok na fanki.- Chcecie żeby był nieszczęśliwy? To nie macie prawa nazywać się fankami.
Poczułam na moim ramieniu czyjąś dłoń, zatrzymałam się. Chłopak wyminął mnie, by stanąć naprzeciwko mojej osoby.
- zostań, proszę.- Styles wytarł kciukiem łzę, która powoli spływała po moim policzku.
- nie mogę, nie dam rady.-spuściłam wzrok. Harry złapał mój podbródek, delikatnie podnosząc go do góry by spojrzeć w moje oczy.
- ja tu nie dam rady bez Ciebie.-uśmiechnął się chłopak i musnął moje usta. 


Siedziałam na dachu, czułam jak moje ciało otula zimne powietrze. Poczułam jak ktoś kładzie na moich ramionach marynarkę. Doskonale wiedziałam kto dosiada się do mnie, nie patrząc na chłopaka.

Moje uczucia były mieszane, rozmyślając tutaj doszłam do jednego wniosku. Harry nie jest materiałem na przyjaciela, przynajmniej nie dla mnie. Nie możemy dłużej tego ciągnąć, rujnujemy sobie wzajemnie życie.
Przerwałam milczenie.
-Harry..- zaczęłam, chłopak milczał chyba przeczuwał co chce powiedzieć.- tak nie może być.. My.. to jakaś kompletna pomyłka, nawet jako przyjaciele.. miało być jak na początku kiedy się przyjaźniliśmy, pamiętasz? Wszystko było wtedy inne, nasze uczucia były przywiązane do kogoś innego a nam zależało tylko na sobie jak na przyjaciołach, a teraz? Teraz to zamieniło w chorą zazdrość. Kiedy widzę Ciebie z Olivią moja psychika wariuje..Nie potrafie być Twoją przyjaciółką.. Chce żebyś się jednak wyprowadził i zniknął z mojego życia. Mam nadzieje, że rozumiesz.- wstałam, oddałam loczkowi marynarkę i zeszłam po starych schodach na dół. Kierując się w stronę szatni po swój płaszcz.
-wychodzisz już ?- podeszła do mnie Demi widząc mnie w płaszczu.
- tak, nie czuje się najlepiej. Przepraszam.-ucałowałam dziewczynę w policzek i wyszłam.
Spacerowym tempem wracałam do domu, trochę mi ulżyło kiedy powiedziałam Stylesowi to co naprawdę myślę.
Pod domem czekała na mnie niespodzianka. Na ganku na schodach siedział Chris.
Widząc zbliżającą się moją postać chłopak wstał.
Stanęliśmy na przeciwko siebie, na początku milczeliśmy wpatrując się w swoje oczy.
-Przepraszam.- powiedziałam cicho.
- nie masz za co, to ja przepraszam.- chłopak pogłaskał mój policzek.- źle zareagowałem, to jest Twoja przeszłość, nie powinna mnie obchodzić. Liczy się tu i teraz.-chłopak niepewnie zbliżył się do mnie i zaczął całować.
Po długim pocałunku, uśmiechnęłam się przegryzając dolną wargę.
- słodko.- dodałam
Chłopak złapał moją dłoń i zabrał na spacer.


~Harry~
Siedziałem na dachu, nie docierały do mnie słowa Em. Jak mam zniknąć z jej życia ? Naprawdę tego chce? Przecież miałem jej udowodnić że zasługuje na nią, że jesteśmy stworzeni dla siebie.
Odczułem na moim ciele chłód, dlatego wstałem i zszedłem na dół na imprezę. Nie miałem ochoty patrzeć na tych wszystkich uśmiechniętych ludzi, więc wyszedłem. Zupełnie zapominając o osobie, która ze mną tam przyszła. 
Spacerowałem po parku, nie miałem dokąd pójść. Teraz było spokojnie, była noc, ludzie dawno już spali dlatego byłem sam w zaciemnionym parku.
 Moje myśli cały czas krążyły wokół Em, nie mogłem w to uwierzyć. Usiadłem na ławce, opierając się łokciami o uda i zakrywając dłońmi twarz.
To wszystko mnie przerastało... Poczułem na swoich plecach czyjś dotyk, odwróciłem się by spojrzeć za siebie. Nikogo nie było. W oddali zobaczyłem postać starej kobiety. 
Wstałem by podejść bliżej i przyjrzeć się staruszce. 
-babcia?-zapytałem niepewnie.- Przecież Ty nie żyjesz.-stałem lekko przerażony, mimo wszystko ciesząc się że widzę znów babcie.- jak to się stało że tutaj jesteś? Tak strasznie za Tobą tęskniłem.-wtuliłem się w kobietę jednak jakbym tulił powietrze.
- skarbie to nie ważne. Jestem tu, bo jesteś smutny, zdołowany.. i potrzebujesz wsparcia. Co się dzieje słonko?-babcia usiadła na ławce i poklepała miejsce obok. po czym zająłem tam miejsce.
Opowiedziałem jej całą historię.
-i teraz nawet nie chce się ze mną przyjaźnić.- zakończyłem. 
- nie odpuszczaj, jednak pozwól jej odejść jeśli chce. Mówią jak kogoś kochasz to pozwól mu odejść, jeśli wróci to znaczy że jest twoje a jeśli nie to znaczy że nigdy nie było. -staruszka ucałowała moje czoło i odeszła znikając w oddali.
Jej słowa dały mi wiele do przemyślenia, zawsze wiedziała co powiedzieć. 
Będę cholernie tęsknił za Em, ale jeśli taka jest jej wola nie będę się do tego mieszał. Wiem, że mnie kocha i wiem że wróci. Będę na nią czekał nawet 50 lat. Jest dla mnie jedyną.

_______________________________________________________________

Mało kom ostatnio.. Chyba przestanę dodawać..

niedziela, 14 kwietnia 2013

Forever together - rodział szósty

~kilka dni później~
Między mną a Harrym niby wszystko wróciło do normy po ostatnich wydarzeniach, ciągle mieszkamy razem jednak nasze rozmowy ograniczają się do minimum. Ta cisza bolała mnie, ale nie potrafiłam jej przerwać.  Nie wiem czy mieszkanie razem było dobrym pomysłem, ale przecież go teraz nie wyrzucę.
Jutro gala, miałam iść na nią z Harrym. Najchętniej bym wcale na nią nie poszła, niestety szef zapewnił mnie że jeśli się na niej nie pokaże to mogę pożegnać się z pracą. Ma być tam jakiś mini pokaz podczas głosowania.
Stałam przy oknie i wpatrywałam się w spadające płatki śniegu, pierwszy śnieg w tym roku. Zima jest takim magicznym zjawiskiem. Już niedługo gwiazdka. Planowałam, że święta spędzimy u rodzinny Stylesa, w tym roku nie chciałam znów wariacko ich spędzać najpierw u mamy potem u taty, następnego dnia tak samo znów najpierw do mamy a potem do taty. W te chciałam odpocząć od napiętej sytuacji, nienawidziłam wybierać pomiędzy rodzicami. Od ich rozwodu święta straciły swoją magię, były koszmarem. Teraz miało być inaczej.  Wnioskując po ostatnich wydarzeniach święta spędzę chyba tak jak zawsze.
Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi, spojrzałam przez okno kto przyszedł jednak osoby nie było widać. Odłożyłam kubek herbaty na stół i podeszłam do ciemnobrązowych drzwi, złapałam za klamkę i delikatnie przyciągnęłam je do siebie.
- Anne.- ujrzałam postać kobiety.
- Przyjechałam najszybciej jak mogłam, wszystkie gazety piszą że się rozstaliście..-kobieta weszła do mieszkania.- to prawda?- zdjęła płaszcz i kozaczki i powędrowała w stronę kuchni, spoczęła przy stole.
Kiwnęłam tylko głową, na znak że to co przeczytała w gazetach jest prawdą. Zawsze miałam dobry kontakt z mamą Harrego jednak nie chciałam opowiadać jej naszych problemów, nie wiem ile mogę jej powiedzieć, nie wiem czy loczek by tego chciał.
-opowiadaj jak to się stało.-kobieta wzięła mój kubek herbaty i się napiła.
- to skomplikowane.-spuściłam wzrok.
Pomiędzy nami zapadła cisza, kobieta podeszła do mnie i przytuliła. Anne była dla mnie jak przyjaciółka. Z mamami swoich chłopaków zazwyczaj nie ma się dobrych kontaktów, zawsze matki są zazdrosne o swoich małych mężczyzn, mama loczka była zupełnie inna. Odgrywała bardzo ważną rolę w moim życiu, była dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką, ona w pewnym stopniu zastępowała mi matke kiedy moja rodzicielka była pochłonięta swoim nowym partnerem. Doskonale znała moją sytuacje.
- co do świąt..- zaczęłam.
- mam nadzieję że plany się nie zmieniły.- spojrzała na mnie ciemnowłosa kobieta.
- chyba jednak tak, po rozstaniu moim i Harrego.. nie wypada..
- ale przyjaźnicie się, prawda?
- no w pewnym sensie.- odpowiedziałam z niepewnością.
- to święta u przyjaciół to normalne. - uśmiechnęła się.- to miały być spokojne święta, pamiętasz? Pamiętasz jak się ucieeszyłaś kiedy to zaproponowałam? Dzięki temu wiem, że na te święta nie możesz wrócić do siebie.
- Ale Harry..-nie dokończyłam, bo Anne mi przerwała.
- Harry nie będzie miał nic przeciwko..-odgarnęła włosy z mojej twarzy.
- pewnie, że nie będę miał nic przeciwko, ale w jakiej sprawie ?- do domu wszedł loczek.
- że Em spędzi z nami święta..
- to już dawno ustaliśmy chyba nie?- chłopak ucałował matki policzek i zabrał jej kubek z moją herbatą mocząc w niej usta.
- to ja już będę szła.- powiedziała rodzicielka Harrego.
- zostań.-spojrzałam na stojącą nade mną kobietę.
- nie mogę, obiecałam że wpadnę jeszcze do Dorothy.- kobieta zaczęła się ubierać a ja stanęłam przyglądając się jej, w tym momencie zadzwonił dzwonek, podeszłam do drzwi by je otworzyć.
- Chris.-uśmiechnęłam się.
- chciałaś się zobaczyć.-chłopak ucałował mój policzek i wszedł do mieszkania. Staliśmy w trójkę w przedpokoju : Ja, Anne, Chris.
Matka Stylesa zmierzyła chłopaka wzrokiem i podeszła bliżej mnie i cmoknęła mój policzek.
- widzimy się w święta.- i wyszła.
Złapałam niebieskookiego chłopaka za rękę i zaciągnęłam w stronę salonu.Złapałam chłopaka za koszulę, przyciągnęłam do siebie i urozmaiciłam nasze powitanie pocałunkiem.
Spojrzałam w oczy chłopaka, przegryzłam dolną wargę, byłam nienasycona jego pocałunkiem.
- Chris..- zaczęłam.
- tak.?- chłopak trzymał mnie w swoich objęciach.
- pójdziesz ze mną na galę?- miałam ogromną nadzieje, że się zgodzi. Nie chciałam iść tam i patrzeć na loczka i Olivie. Rzygać mi się chciało gdy widziałam ich razem.
- jestem zaszczycony Twoim zaproszeniem, oczywiście że pójdę. Kiedy ?
- jutro, wiem że późno zapytałam, powinnam wcześniej, głupia jestem nie pomyślałam że możesz mieć in..- nie dokończyłam bo chłopak zatkał moje usta pocałunkiem.
- będę szedł, zaraz pracę zaczynam, wpadnę jutro o 18.
- dobrze.- musnęłam jego usta jeszcze dwa razy czując niedosyt.
Stałam z założonymi rękami oparta o futrynę przyglądając się wychodzącemu Chrisowi.

- Cześć jestem Chris, jestem piękny i lecą na mnie wszystkie panny.- usłyszałam za sobą głos loczka, odwróciłam się a Styles próbował przedrzeźniać mojego przyjaciela robiąc głupie miny.

 - ale jesteś zabawny.- ironicznie zaśmiałam się, wyminęłam go i usiadłam na kanapie. Chłopak usiadł obok, położył głowę na moich kolanach. Zaczęłam bawić się jego włosami.
- jak było na próbie.?-zaczęłam normalną rozmowę.
- dobrze dobrze, z nim jutro idziesz?- Harry nie odpuszczał tematu Chrisa.
- tak, Harry powiedz mi..-wahałam się.- naprawdę nie masz nic przeciwko, że spędzę z Wami święta?
- oczywiście, że nie. - szybko musnął moje usta i wstał.- chodźmy na spacer. Na dworze jest tak pięknie.- odsłonił okno i pokazał mi ciemne zaśnieżone ulice.
 - w sumie czemu nie.- wstałam, zaczęłam ubierać traperki i ciepłą kurtkę, Styles po chwili zrobił to samo. Wyszliśmy razem z domu. Szłam pierwsza po wąskiej ścieżce którą odgarnął sąsiad.
Poczułam jak coś rozbiło się na moich plecach, w tej samej chwili odwróciłam się. Harry zaczął się rozglądając na lewo i prawo udając, że nic nie zrobił.
- oj Styles Styles..- schyliłam się po kulkę śniegu by po chwili rzucić nią w loczka, oczywiście nie trafiłam a chłopak wybuchł śmiechem.
Loczek zaczął mnie gonić, dzielnie biegłam do momentu gdy moje nogi rozjechały się i wylądowałam na ziemi. Chłopak podbiegł do mnie tak szybko, że sam wpadł w poślizg lądując obok mnie.
Nasze twarze dzieliło kilka minimetrów. Patrzyliśmy sobie w oczy, jakby czas się zatrzymał... Jakby jakaś magiczna chwila nastąpiła, nic nie widziałam tylko jego uwodzicielskie oczy.  Harry zaczął zbliżać swoje usta do moich, dzieliło nas naprawdę nie wiele, byliśmy bliscy pocałunku kiedy czar prysnął.
- mamo.. dlaczego oni leżą w śniegu?- powiedział chłopczyk przerywając naszą magiczną chwilę.
- nie wiem.. chodźmy stąd to jacyś dziwni ludzie.- kobieta złapała chłopca za rączkę i pociągnęła jak najdalej od nas. Oboje wybuchliśmy śmiechem.
- wstawaj panie dziwny.- powiedziałam  do chłopaka leżącego wciąż na ziemi. Starałam się dokładnie otrzepać z śniegu.  Podałam dłoń loczkowi by wstał.
Chłopak złapał moją rękę się, wracaliśmy tak próbując nie stracić ponownie równowagi.


~następny dzień, godzina 19~

Wyszłam z Chrisem z czarnej limuzyny, szliśmy po czerwonym dywanie. Dla nas obojga była to nowa sytuacja. Pierwszy raz jestem na gali bez Harrego, to dziwne uczucie kiedy ludzie podchodzą do Ciebie i proszą o autograf a przecież Harolda tu nie ma. To dlaczego proszą? Jestem zwyczajną dziewczyną z fajną pracą to tyle. Odeszłam od dziewczyn które prosiły o podpis. Złapałam Chrisa za rękę i szliśmy dalej.
Kątem oka zauważyłam Olivie i Stylesa pozujących do zdjęć. Nie chciałam żeby mój partner zobaczył moje zainteresowanie Harrym, w sumie on nawet nie wiedział że ja i loczek byliśmy razem tak długo. Kiedyś będę musiała mu o tym powiedzieć a nie teraz.
- może podejdziemy do Twojego przyjaciela?-zaproponował Chris.
- do Harrego? Czemu nie..- podeszliśmy do pary przyprawiającej mnie o mdłości.
- ooo to Twój nowy chłopak.?- zaczęła Olivia.
- przyjaciel.-odpowiedziałam.
- słodki, ale i tak nigdy nie zrozumiem jak mogłaś rzucić takie ciacho jak on.-Olivia spojrzała na loczka.
- to Ty z nim byłaś.?- spojrzał na mnie z rozczarowaniem chłopak i puścił moją dłoń.
Harry przyglądał się całej sytuacji, nie miał wgl za złe Olivii, za to co powiedziała.
- chyba nie powinno mnie tu być.- chłopak kierował się w stronę wyjścia.
- Chris..proszę poczekaj.. daj mi to wytłumaczyć..- szybkim krokiem szłam za chłopakiem, kiedy szef złapał mnie za rękę i zaciągnął do garderoby.
- zaraz pokaz, malujcie się.- uśmiechnął się i wyszedł.


Po pokazie, wbiegłam na dach budynku. Te wszystkie flesze, pytania przytłaczały mnie. Musiałam odetchnąć. Próbowałam dzwonić do mojego przyjaciela jednak na marne, nie chciał ze mną rozmawiać. Oszukałam go.. Wiem co czuje, pewnie bym dokładnie tak samo zareagowała na jego miejscu.


sobota, 13 kwietnia 2013

Forever Together - rozdział piąty

Stałam przerażona patrząc raz na Harrego raz na Nialla. Co ja takiego zrobiłam ? Za wszelką cenę próbowałam sobie przypomnieć co działo się na tej małej imprezce jednak na marne.
- spokojnie, wiedziałem że jesteś pijana.- uśmiechnął się blondasek. - przyjechałem po Harrego, na próbę  przed galą.
- przed tą galą na którą mieliśmy iść razem?- spojrzałam na Stylesa.
- dokładnie tak.- odpowiedział chłopak, ignorując mnie i wychodząc.
Usiadłam na kanapie, nie wiedziałam co teraz robić. Było piątkowe popołudnie a ja siedziałam sama w domu. Wzięłam laptopa na kolana, zalogowałam się na twitterze. Interakcje jak zawsze miałam zawalone wiadomościami typu "niszczysz Hazzie życie, nie pasujesz do niego". W końcu się doczekały fanki naszego rozstania, tylko one jeszcze jednak o tym nie wiedziały a może jednak wiedziały ? Zainteresowało mnie zdjęcie, które było podpisane " Em i Harry się rozstali. Zobaczcie!!", otworzyłam zdjęcie a tam ja i Chris przed moim domem. Kiedy oni zrobili to zdjęcie? Oni są jak ninja, są wszędzie a jednak ich nie widać.
Podałam dalej tego tweeta. Zamknęłam laptopa, nie chciałam czytać kolejnych hejtów na moją osobę.


~Harry~
Siedziałem na kanapie i słuchałem grzecznie do mówi do nas menadżer. Poczułem wibracje w kieszeni, wyciągnąłem telefon, przyszło powiadomienie że Em podała jakieś zdjęcie dalej.
Spojrzałem na zdjęcie.- Em i Chris całujący się.Z Moich ust spadł uśmiech, czyli oni jednak tak na poważnie? Myślałem, że to chwilowe, zobaczywszy jak lecą sobie w ślinkę serce zabolało mnie. Odłożyłem telefon. Przestałem słuchać słów Paula, moje myśli były zapełnione pomysłami jak odzyskać Em zanim zakocha się w tym całym Chrisie. Pomysłów było pełno, ale czy chociaż jeden z nich będzie dość skuteczny ? Wątpię.
Ponownie wyciągnąłem telefon, z ciężkim bólem znów włączyłem to zdjęcie i dodałem komentarz "Nie wierzcie w wszystko co widzicie to są pozory, one często mylą"
Nieobecnie siedziałem, nawet nie zauważyłem kiedy Paul wyszedł. Liam szturchnął mnie.
- co z Tobą?- spojrzał na mnie mój terapeuta. 
-Em spotyka się z kimś.- wlepiłem wzrok w podłogę.
- a no wiem, Demi mi mówiła z Chrisem. Świetny gość.- uśmiechnął się chłopak.
- dzięki, bardzo mi pomogłeś. 
-przepraszam, to co o Ci chodzi? Przecież masz Olivie. 
-ale ja kocham Em, nie chce być jej tylko przyjacielem czy współlokatorem. Chce być dla niej kimś ważniejszym. Jak Ty i Demi. Jesteście idealni. Sam nie wiem co zniszczyło mnie i Em.Co ja teraz mam zrobić?
- powiedz jej o tym, szczera prawda jest najlepszym rozwiązaniem. Nie wierzę że tak z dnia na dzień przestała Cię kochać.-poklepał mnie po plecach.- będzie dobrze.
- chyba masz rację.- uśmiechnąłem się, chciałem jak najszybciej jej o tym wszystkim powiedzieć, chciałem jak najszybciej ją odzyskać.- to ja lecę do niej.- i wyleciałem z studia.

20 minut później wbiegłem do mieszkania z bukietem róż.
- Em Em... Kocham Cię, wróć do mnie, nie umiem bez Ciebie już.- padłem na kolana.
 - oszalałeś?- spojrzała na mnie.
~Em~
-Nie, nie rozumiem dlaczego się rozstaliśmy. Kocham Cię i wiem że Ty mnie też kochasz chociaż tak troszeczkę.
- Kocham, szalenie Cię kocham, nie wyobrażam sobie kochać kogoś innego tak mocno jak Ciebie, ale nie pamiętasz jak to się skończyło? 
- no to co.. Teraz będzie inaczej.- chłopak próbował mnie przekonać.
- Inaczej? Nie kłam.! - wybuchłam.- skoro tak mnie kochasz, dlaczego zniszczyłeś naszą miłość?  Tak właśnie, to Ty zniszczyłeś naszą miłość. Ty miałeś w dupie gdzie i z kim wychodzę, to Ty nie chciałeś się ze mną publicznie zbyt często pokazywać, to Ty nie doceniałeś mnie, nie mówiłeś mi że mnie kochasz, że ładnie wyglądam. To wszystko nas zniszczyło, moja w tym wina też jest bo zbyt szybko odpuściłam, nie walczyłam o Ciebie kiedyś poznałeś Olivie. Ale nie chce powtórki z rozrywki.- po moich policzkach spłynęło kilka łez, natychmiastowo wyszłam z mieszkania. Bałam się, że jeszcze chwilę z nim posiedzę to zmięknę. 

~Harry~
Rozczarowałem się, w moich oczach pojawiły się łzy. Zjebałem, zjebałem wszystko. Wszystko bym zrobiłby cofnąć czas.
Wyciągnąłem telefon i napisałem krótkiego sms do Em " Chce być Twoim przyjacielem skoro nasza miłość umiera"
Zakryłem dłońmi twarz, bo łzy spływały już po moich policzkach. Straciłem to co najważniejsze dla mnie, przez moją obojętność. Teraz wiem jaki błąd popełniłem. Wiem, że nie będzie tak jak kiedyś. Ale nie odpuszczę, udowodnię jej że jestem godzien tego związku, że nie zawale. 

~Em~
Usiadłam na ławce w parku, dostałam sms od Stylesa, bałam się jego zawartości. Jednak zdecydowałam się przeczytać wiadomość od chłopaka. Jak ma udać się nasza przyjaźń po tym wydarzeniu ? Teraz kiedy prawie o nim zapomniałam, musiał znów obudzić moje uczucia? Wyłączyłam wiadomość i zaczęłam przeglądać nasze wspólne zdjęcia. Chyba wszystko bym oddała żeby cofnąć czas i żeby zmienić swoje całe dotychczasowe życie. Nie poszłabym na ten staż, spędzałabym więcej czasu z moim chłopakiem to nie szukałby pocieszenia w mojej przyjaciółce, pomogłabym rodzicom żeby się nie kłócili to by się nie rozwiedli, a przede wszystkim nie poznałabym Harrego, nie czułabym się teraz tak strasznie. 

Siedziałam w prywatnym samolocie loczka, nie wiedziałam dokąd lecimy. Przypuszczałam, że chciał mnie znów zabrać do swoich przyjaciół w LA. Okna były zasłonięte z powodu mojego lęku. Mam straszny lęk wysokości. 
Kiedy samolot wylądował Harry zawiązał na moich oczach chustkę. 
-ufasz mi?- zapytał chłopak, czułam jego wzrok na mojej twarzy.
- ufam.-odpowiedziałam zdecydowanie. 
- to nie podglądaj.-złapał mnie za rękę i wyszliśmy z samolotu, następnie wsiedliśmy do jakiegoś pojazdu, potem weszliśmy chyba do jakiejś windy. Bardzo ciekawiło mnie gdzie jesteśmy i dlaczego nie mogę patrzeć, jednak odmówiłam pokus
ie i czekałam na dalszy rozwój wydarzeń. Dzisiaj była nasza miesięcznica, dzisiaj mija miesiąc odkąd zgodziłam się zostać dziewczyną Harrego Stylesa.  
Chłopak zdjął chustkę z moich oczu, byłam w szoku.. Stałam na wieży Eiffla, widok na Paryż był niesamowity, trudno opisać te emocje.. Odwróciłam się by spojrzeć na loczka stał w garniturze, kiedy on się przebrał? W samolocie miał na sobie bluzę i jeansy.  Zupełnie zapomniałam, że znajdujemy się na wysokości, zapomniałam o lęku. 
- Em..- chłopak złapał moją dłoń.- Kocham Cię.- chłopak uważnie wpatrywał się we mnie, czekał na moją reakcje.
- co?-spytałam zszokowana. 
- Kocham Cię, Em. Jestem szaleńczo w Tobie zakochany.
- Ohh Harry..-pogłaskałam jego policzek.- ja Ciebie też kocham.-uśmiechnęłam się. 




___________________________________________________

Dziwnie dodaje codziennie rozdział ; O
Bardzo zmotywują mnie Wasze kom, czekam na następne <3

piątek, 12 kwietnia 2013

forever together rozdział czwarty

Zupełnie zapomniałam o tym co działo się w drugim pokoju. Leżałam wpatrując się w sufit, myśląc o tajemniczym chłopaku, jak wygląda i kim dla mnie będzie. Czy to będzie dłuższa znajomość czy jednorazowe spotkanie? Nawet nie wiem kiedy usnęłam.

Obudziłam się, była 10. Przetarłam oczy i udałam się w stronę kuchni by zjeść jakieś śniadanie.

Przy stole spotkałam loczka, między nami panowała niezręczna cisza. Delektowałam się płatkami, kiedy chłopak zaczął:
- przepraszam za wczoraj.- spojrzał na mnie.
- nie ważne, możesz przyprowadzać kogo chcesz, to też twój dom.- powiedziałam z pełną buzią.
Po posiłku pobiegłam do pokoju, by wybrać coś idealnego do ubrania. Wybrałam dwa komplety, jednak nie mogłam się zdecydować.
- Harryy!.-krzyknęłam, stwierdziłam że on mi najlepiej doradzi w końcu jest mężczyzną. Stałam w samej bieliźnie.
- co?-wbiegł chłopak do pokoju.- wow..wyglądasz..- chłopak podszedł bliżej, objął moje półnagie ciało.- może zostaniemy takimi wyjątkowymi przyjaciółmi?
- Harry.. nie.- odepchnęłam loczka.- co mam ubrać?- pokazałam na łóżko gdzie znajdowały się dwa komplety ubrań.
- nie ubieraj niczego, mi pasujesz taka.- uśmiechnął się.
- Tobie, ale Chrisowi nie, chyba nie.
- co za Chris?- chłopak zrobił krok w tył, i zmierzył mnie wzrokiem.
- przyjdzie dzisiaj, Demi mnie z nim umówiła.-odpowiedziałam, udając że jego reakcja nie zrobiła mnie żadnego wrażenia.- to które?
- to klik - pokazał palcem i wyszedł.
Wzruszyłam ramionami i zaczęłam przygotowywać się do spotkania, mało czasu nie zostało.


~Harry~ 

Z jakim Chrisem się ona umówiła ? Ta wiadomość wyprowadziła mnie z równowagi, nie wiem dlaczego, po prostu ciężko było mi słuchać że w jej życiu ktoś się pojawił, że nie jestem najważniejszą osobą. No tak ja miałem Olivie, ale to nie było tak jak się wszystkim wydaje.
~Em~
- Harry, otworzysz? -krzyknęłam z łazienki w momencie kiedy usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi.
-oczywiście.- usłyszałam znudzony głos.
Kiedy wyszłam z łazienki, ukazała mi się postać nieziemsko przystojnego chłopaka, miał założony krawacik i włosy w idealnym nieładzie.
- Ty pewnie jesteś Chris?- uśmiechnęłam się, podchodząc bliżej.
- tak.- chłopak złapał moją dłoń i ucałował ją.
- gdzie idziemy?- spojrzałam w oczy chłopakowi, zupełnie zapominając że Harry stoi obok.
- ja jestem Harry, może zostaniecie tutaj?- wtrącił się chłopak. Z mojej twarzy uśmiech spadł, liczyłam że Chris odmówi, przeliczyłam się.
- no możemy.- odpowiedział chłopak, ta odpowiedź chyba była wywołana niezręczną sytuacją. Harry ruszył przodem do salonu. Zostałam na chwilę z niebieskookim chłopakiem w przedpokoju.
- kim on dla Ciebie jest?- spojrzał na mnie mój nowy przyjaciel.
- wrednym współlokatorem.-moja mina mówiła sama za siebie,  byłam zła na Stylesa.
Siedzieliśmy od 15 minut na kanapie w salonie, pomiędzy mną a Chrisem siedział loczek, próbując cały czas podtrzymywać temat. Nie wytrzymałam.
- Chris wychodzimy.- wstałam i podałam chłopakowi dłoń by także wstał.
- co? Dlaczego?- zapytał oburzony Harry.
- my porozmawiamy wieczorem.-burknęłam.
- ups.. załagodź ją jakoś proszę.- szepnął loczek do mojego przystojniaka
-słyszałam..
Wyszliśmy z domu, odetchnęłam z ulgą wreszcie mogłam normalnie zacząć rozmawiać z Chrisem.
- gdzieś Cię już widziałam.- zastanawiałam się skąd kojarzę chłopaka.
- ja Ciebie chyba też.- zmierzaliśmy w stronę parku.
- jestem modelką, może w jakieś gazecie mnie widziałeś?- uśmiechnęłam się, siadając na najbliższej ławce.
~4 godziny później~
Staliśmy przed drzwiami mojego mieszkania.
- świetnie się bawiłam dzisiaj.- uśmiechnęłam się do chłopaka.
- ja też, kiedy to powtórzymy?- niebieskooki przystojniak, zbliżył się do mnie, położył swoje dłonie na moich biodrach, w brzuchu poczułam motylki a kiedy złożył na moich ustach pocałunek czułam jakby świat się zatrzymał. Po Stylesie był to jedyny chłopak przy którym moje ciało tak reagowało na dotyk.
Stałam i patrzyłam jak chłopak odchodzi, kiedy Chris zniknął z moich oczu, otworzyłam drzwi a przy nich stał Harry.
- co Ty tu robisz?- podniosłam brew.
- e ym no y.. chciałem śmieci wyrzucić? Głupie pytanie.
- to gdzie masz śmieci ? Harry ja Cię zabije za tamtą akcje.- zaczęłam podchodzić do niego a on się cofał.- Ty .. jeszcze raz takie coś i już się do Ciebie nie odezwę.- weszłam do mojego pokoju i trzasnęłam drzwiami. Przy Chrisie zapomniałam o loczku, lecz gdy przekroczyłam próg domu złość wróciła.
- Harry kretynie, jak mogłeś?- krzyczałam na niego, nigdy się nie kłóciliśmy. Ciężko było mi wypowiadać takie słowa jednak zranił moje uczucia.
- jesteś egoistką, wiesz o tym?- krzyczał również chłopak z burzą loków.
- fajnie wiedzieć.- zamknęłam się w sypialni. Do moich oczu nagromadziło się mnóstwo łez, pierwszy raz padły takie słowa. Nie znałam Harrego z takiej strony, naszła mnie nawet myśl czy nie zerwać jednak nie mogłam. Za bardzo moje uczucia były do niego przywiązane. Modliłam się teraz tylko żeby on nie podjął decyzji o zerwaniu. Nie przeżyłabym tego.
- Em..- zapukał chłopak w drzwi i lekko je uchylił.- przepraszam.. nie chciałem, to moja wina.
- w porządku, nie ważne.- otarłam łzy.
Chłopak już nie co pewniej podszedł do mnie i usiadł obok.
- nienawidzę się z Tobą kłócić, a zwłaszcza na taką skale.- chłopak zbliżył się i przyłożył swoje czoło do mojego. - Kocham Cię, bardzo bardzo.
- Ja Ciebie też.- musnęłam jego wargi, a on odwdzięczył mi się czułym pocałunkiem.
Z rozmyślań wyrwał mnie krzyczący moje imię Harry.
- co jest?- wyszłam z pokoju.
- Cześć moja dziewczyno.- uśmiechnął się do mnie blondasek zwanym Niallerem.
- dziewczyną ?- spojrzałam pytająco na loczka.
- to efekt twojego wieczoru, nie tylko mi dałaś nadzieje.- uśmiechnął się.


_________________________________________________________

Mam nadzieję, że się podoba. Jestem rozdział do przodu, więc jeśli chcecie go przeczytać zmotywujcie mnie swoimi komentarzami <3








czwartek, 11 kwietnia 2013

Forever Together - rozdział trzeci.

~Em~
Obudziło mnie słońce przebijające się przez okna, w mojej głowie pojawił się ogromny ból głowy, usiadłam na brzegu łóżka, przetarłam dłońmi twarz. Chyba przegięłam wczoraj, moim ostatni wspomnieniem z wczoraj był sztywny taniec z Horanem, potem mi się już film urwał. Nigdy nie doprowadzałam się do takiego stanu. Moje ciało pragnęło wrócić do łóżka, jednak nie mogłam. Obowiązki wzywały.Obróciłam się by rozejrzeć się gdzie leży mój telefon, moim oczom ukazał się chłopak z burzą loków. Harry ?! Co on tutaj robi? Przerażona szybko wyszłam z sypialni i udałam się do kuchni by zrobić sobie śniadanie.
Zajrzałam do lodówki, tak jak myślałam totalne pustki. Słysząc kroki chłopaka, odwróciłam się w stronę szafek i wlepiłam wzrok w blat kuchenny. 
- Dzień Dobry słoneczko.- podszedł do mnie i położył dłonie na moich biodrach, natychmiastowo poczułam ciarki na ciele.- wczorajszy wieczór był uroczy.- zaczął delikatnie muskać moją szyje.
- Harry..- odwróciłam się do chłopaka przodem.- cokolwiek się wczoraj wydarzyło, byłam pijana, emocje wzięły górę.
Chłopak zrobił krok w tyłu i spuścił wzrok, starając się uśmiechać mimo jego starań nie wychodziło mu to.
-rozumiem.-szepnął tylko.
- ale jesteśmy przyjaciółmi, prawda?- spojrzałam na loczka.
-oczywiście.- chłopak wycofał się i usiadł na kanapie w salonie.
- Zawiózłbyś mnie na sesje ?- podeszłam do kanapy i oparłam się o nią.
-  oczywiście, na którą?-odpowiedział smętnym głosem.
- za dwie godziny, ale przydało by się jakieś zakupy zrobić to wyjedziemy wcześniej? Będziesz miał po drodze do domu chłopaków tzn Waszego domu.
- dobrze, ale do hotelu jadę a nie do chłopaków.-zakrył dłońmi twarz.
- dlaczego?- usiadłam obok loczka i zabrałam jego dłonie z twarzy by spojrzeć mu w oczy, jedna ręka pozostała w moim uścisku.
- nie chce z nimi mieszkać, kocham ich ale nie dam rady, nie pamiętasz dlaczego się wyprowadziłem?

Przed moimi drzwiami stanął zielonooki chłopak, jego warga była rozwalona a z nosa kapały krople krwi, jedna po drugiej. 
- Harry co się stało.?- zapytałam zatroskana. Widok Stylesa w takim stanie przeraził mnie, zwłaszcza że nie był to pierwszy raz.
- znowu miałem spięcie z Louisem.  - wyszeptał, dojrzałam za jego plecami walizkę.- mogę zostać kilka dni?
-oczywiście, głupie pytanie kochanie, wchodź. Jak to znowu miałeś z nim spięcie? o co poszło tym razem.?-wyruszyliśmy w stronę salonu.
- o opierdoły.- Harry spoczął na kanapie a ja ukucnęłam przy nim, wycierając nos chusteczką.- Harry jak Wy możecie robić sobie taką krzywdę ? Jesteście najlepszymi przyjaciółmi. 
- Sam nie wiem..  
- a no tak faktycznie, ale nie możesz mieszkać w hotelu, hotel to nie dom.-przyszła mi do głowy pewna propozycja jednak zawahałam się.- a może.. wprowadzisz się tutaj? Jesteśmy dorośli i jesteśmy przyjaciółmi chyba damy radę co nie ? Po za tym i tak tu nocujesz mimo wyprowadzki.- zaproponowałam, licząc że Styles się nie zgodzi.
- serio? To chyba faktycznie będzie najlepsze rozwiązanie.- na jego buzi pojawił się magiczny uśmiech.
- to ja idę się ubrać.- odwzajemniłam uśmiech.
Co ja narobiłam, zgłupiałam do reszty. Teraz już nigdy się nie uwolnię od niego.
Weszłam do łazienki i zdjęłam wczorajsze ciuchy. Stanęłam pod prysznicem i rozkoszowałam się gorącymi kroplami wody, które spływały po moim ciele. Czułam jak wszystkie problemy spływają wraz z nimi.
Po 15 minutach wyszłam, cała łazienka była zaparowana, przetarłam dłonią lustro by spojrzeć na swoje odbicie. Wycierałam każdą część ciała osobno, zawinęłam ręcznik wokół swojego ciała. i poszłam do pokoju by przebrać się w przygotowane wcześniej ubranie. klik .
- idziemy?- weszłam do salonu.
- tak.- chłopak wstał, zabrał kluczyki z szafki w przedpokoju, ubrał buty , założył płaszcz, przepuścił mnie w drzwiach i podążał za mną w stronę auta.

Nasz pierwszy przystanek- sklep.
Wiedziałam, że zaraz ludzie znów zaczną szeptać, będą mierzyć nas. Mimo upływu dwóch lat, nie zdążyłam się do tego przyzwyczaić, każda plotka, każdy szept mnie ranił. Harry już nawet nie zwracał na to uwagi, jakby ich nie było.
Wzięliśmy wózek, i weszliśmy w głąb sklepu. Pakowałam wszystko co wejdzie, rozglądałam się cały czas czy gdzieś nie czai się jakiś człowiek z aparatem. 
Stanęłam w dziale słodyczy, zastanawiając się co mam wybrać. Było tyle do wyboru.. a nie mogę mieć wszystkiego bo pochłonę to za jednym razem a szef się wkurzy. Głupia praca. 
- idę na na rzeczy chemiczne?Coś stamtąd potrzebne?- spojrzał na mnie chłopak.
- taaak. Papier i podpaski.- uśmiechnęłam się- ale weź takie z skrzydełkami. 
 Po kilku nastu minutach zaczęłam się rozglądać gdzie podział się Harry, coś długo go nie było. Trafiłam na niego w regale z podpaskami. Stał z trzema paczkami w rękach i czytał etykietki.
- Harry co Ty robisz?- zaśmiałam się i wzięłam z jego rąk paczkę podpasek i włożyłam do koszyka.
- bo nie wiem jakie masz krwawienie, mocne, słabe czy średnie.. i szukałem uniwersalnych. - spojrzał na mnie bezradną miną. 
- z kim ja się zadaje..- popchałam wózek w stronę kasy.
- Em.. Skoro mieszkamy razem to mogę zapraszać też kogo chce i nie będziesz zła?- zapytał przeglądając gazety, które leżały przy kasie.
- oczywiście.- zaczęłam pakować zakupy do torby.

15 minut później byłam już przed studiem.
- odebrać Cię?- zapytał kiedy wychodziłam z samochodu.
- nie, Demi mnie podwiezie. - uśmiechnęłam się i pobiegłam w stronę miejsca mojej pracy. Wbiegłam do garderoby, szybko przebrałam się w ciuchy przygotowane przez stylistkę i zrobiłam makijaż odpowiedni do sukienki. Włosami zajęła się Demi. 
- i jak samopoczucie po rozstaniu?- zapytała przyjaciółka, bawiąc się moimi włosami.
- super, świetnie, lepiej nie mogło być.- powiedziałam z ironią.
- aha rozumiem. Gotowe.- obróciła moje krzesło w stronę lustra.
- idealnie. - uśmiechnęłam się i poszłyśmy do fotografa.
Czas minął nam strasznie szybko, lubiłam pozować z Demi przy niej się rozluźniałam, wygłupiałam i nie zauważałam fleszy co dobrze wyglądało na zdjęciach.

Mimo wspaniale spędzonego czasu, byłam wykończona. Marzyłam tylko by położyć się do łóżka z kubkiem kakaa i zabrać się za czytanie książki. Zupełnie zapomniałam o tym, że Harry miał kogoś zaprosić, w sumie nie mówił że to stanie się dziś wieczorem tylko, ogólnie pytał czy może. 
Weszłam do przedpokoju, ściągnęłam wysokie buty, wreszcie moje nogi mogły odpocząć. 
-Harry.. wró..- przerwałam widząc loczka z Olivią. Poczułam w sercu ukłucie, jakby ktoś mi je właśnie wyrwał jednym ruchem.
- my tylko..- zaczął Harry, odrywając się od Olivii. 
- nie ważne.- próbowałam się uśmiechnąć kiedy moje serce krwawiło. - idę się położyć, miłej zabawy.- weszłam do sypialni i delikatnie zamknęłam drzwi. W oczach nagromadziło się tysiące łez. Widok jego i Olivii był straszny, teraz wiedziałam, że ruszył na przód i ja też muszę. Nie chce, ale muszę. Może zadzwonię do Matta ? Nie, zdecydowanie nie. Nie chce z nim być.
Usłyszałam wibracje mojego telefonu, zaczęłam go szukać po pokoju, minutkę później miałam już go w ręce. 
- hallo?- zapytałam, ponieważ wyświetlił mi się nieznany numer.
-Emily?- zapytał tajemniczy męski głos.
- tak, z kim mam przyjemność?.
- cześć, może to głupie że obcy facet do Ciebie dzwoni, jestem Chris jestem kuzynem Demi, kazała mi zadzwonić do Ciebie.- jego głos był bardzo tajemniczy a zarazem interesujący.
- to nie głupie. Miło mi Cię poznać.- uśmiechnęłam się do słuchawki.
- może miałabyś ochotę wyskoczyć jutro na kawę ?
- bardzo chętnie, wpadniesz po mnie? Adres wyślę Ci sms.
- ok.- chłopak się rozłączył
Wysłałam sms z adresem mojego mieszkania, uśmiechnęłam się patrząc na sufit. To był idealny moment by ruszyć na przód. 


_________________________________________________________________


LICZE NA KOM <3