sobota, 20 kwietnia 2013

forever together rozdział siódmy

Siedzieliśmy w limuzynie, mieliśmy zaraz wysiąść i pojawić się na czerwonym dywanie. Żołądek ściskał , bałam się.. 
- kochanie, w porządku?-spojrzał na mnie loczek.
-chyba tak.-próbowałam się naturalnie uśmiechnąć. 
- Dasz radę.-chłopak czule pocałował mój policzek, złapał za rękę i wprowadził na dywan.
Zaczęły się piski, flesze błyskały.. Mocno ściskałam dłoń Harrego.  Za nami szła reszta chłopaków z swoimi partnerkami. 
Nastąpił moment, którego najbardziej się obawiałam. Mieliśmy podejść do fanek chłopców. Zawsze na mnie leciały wyzwiska, reszte dziewczyn fanki akceptowały i wspierały. Mnie obrażali za każdym razem, a tak bardzo starałam się być idealną dziewczyną dla Stylesa, próbowałam go uszczęśliwiać jednak im to chyba nie wystarcza. 
- Harry! Harry! Harry!-krzyczały kiedy byliśmy coraz bliżej ich. Styles puścił moją dłoń by podpisać kilka kartek, uśmiechnęłam się w stronę fanów mojego chłopaka. 
- Em zostaw Harrego.- krzyknęła jedna z dziewczyn stojących kawałek dalej. Reszta dziewczyn spojrzała na nią i zaczęły popierać jej zdanie, niszcząc mój wieczór. Usłyszałam słowa "Jesteś dziwką", "Nie kochasz Harrego, lecisz na jego kase", "jesteś brzydka", "Harry zostaw ją","Emily jesteś nikim, powinnaś zginąć".
Do moich oczu napłynęły łzy, spojrzałam na Harrego. Chłopak zmartwieniem spojrzał także na mnie, nie wiedział co ma zrobić. Nie mógł krzyczeć na fanów, nie mógł nic im powiedzieć, menadżer ostrzegał go, że tak będzie. Że nie zaakceptują naszego związku. 
-Przepraszam, nie dam rady.- odwróciłam się i zmierzałam w stronę wyjścia, po moim policzku spłynęła pierwsza łza. Harry patrzył jak odchodzę..
-leć za nią.-wtrącił się Liam.
- ale menadżer mnie zabije..-spuścił wzrok.
- nie martw się nim, ona Cię potrzebuje.- Liam poklepał Harrego w ramie i skierował wzrok na fanki.- Chcecie żeby był nieszczęśliwy? To nie macie prawa nazywać się fankami.
Poczułam na moim ramieniu czyjąś dłoń, zatrzymałam się. Chłopak wyminął mnie, by stanąć naprzeciwko mojej osoby.
- zostań, proszę.- Styles wytarł kciukiem łzę, która powoli spływała po moim policzku.
- nie mogę, nie dam rady.-spuściłam wzrok. Harry złapał mój podbródek, delikatnie podnosząc go do góry by spojrzeć w moje oczy.
- ja tu nie dam rady bez Ciebie.-uśmiechnął się chłopak i musnął moje usta. 


Siedziałam na dachu, czułam jak moje ciało otula zimne powietrze. Poczułam jak ktoś kładzie na moich ramionach marynarkę. Doskonale wiedziałam kto dosiada się do mnie, nie patrząc na chłopaka.

Moje uczucia były mieszane, rozmyślając tutaj doszłam do jednego wniosku. Harry nie jest materiałem na przyjaciela, przynajmniej nie dla mnie. Nie możemy dłużej tego ciągnąć, rujnujemy sobie wzajemnie życie.
Przerwałam milczenie.
-Harry..- zaczęłam, chłopak milczał chyba przeczuwał co chce powiedzieć.- tak nie może być.. My.. to jakaś kompletna pomyłka, nawet jako przyjaciele.. miało być jak na początku kiedy się przyjaźniliśmy, pamiętasz? Wszystko było wtedy inne, nasze uczucia były przywiązane do kogoś innego a nam zależało tylko na sobie jak na przyjaciołach, a teraz? Teraz to zamieniło w chorą zazdrość. Kiedy widzę Ciebie z Olivią moja psychika wariuje..Nie potrafie być Twoją przyjaciółką.. Chce żebyś się jednak wyprowadził i zniknął z mojego życia. Mam nadzieje, że rozumiesz.- wstałam, oddałam loczkowi marynarkę i zeszłam po starych schodach na dół. Kierując się w stronę szatni po swój płaszcz.
-wychodzisz już ?- podeszła do mnie Demi widząc mnie w płaszczu.
- tak, nie czuje się najlepiej. Przepraszam.-ucałowałam dziewczynę w policzek i wyszłam.
Spacerowym tempem wracałam do domu, trochę mi ulżyło kiedy powiedziałam Stylesowi to co naprawdę myślę.
Pod domem czekała na mnie niespodzianka. Na ganku na schodach siedział Chris.
Widząc zbliżającą się moją postać chłopak wstał.
Stanęliśmy na przeciwko siebie, na początku milczeliśmy wpatrując się w swoje oczy.
-Przepraszam.- powiedziałam cicho.
- nie masz za co, to ja przepraszam.- chłopak pogłaskał mój policzek.- źle zareagowałem, to jest Twoja przeszłość, nie powinna mnie obchodzić. Liczy się tu i teraz.-chłopak niepewnie zbliżył się do mnie i zaczął całować.
Po długim pocałunku, uśmiechnęłam się przegryzając dolną wargę.
- słodko.- dodałam
Chłopak złapał moją dłoń i zabrał na spacer.


~Harry~
Siedziałem na dachu, nie docierały do mnie słowa Em. Jak mam zniknąć z jej życia ? Naprawdę tego chce? Przecież miałem jej udowodnić że zasługuje na nią, że jesteśmy stworzeni dla siebie.
Odczułem na moim ciele chłód, dlatego wstałem i zszedłem na dół na imprezę. Nie miałem ochoty patrzeć na tych wszystkich uśmiechniętych ludzi, więc wyszedłem. Zupełnie zapominając o osobie, która ze mną tam przyszła. 
Spacerowałem po parku, nie miałem dokąd pójść. Teraz było spokojnie, była noc, ludzie dawno już spali dlatego byłem sam w zaciemnionym parku.
 Moje myśli cały czas krążyły wokół Em, nie mogłem w to uwierzyć. Usiadłem na ławce, opierając się łokciami o uda i zakrywając dłońmi twarz.
To wszystko mnie przerastało... Poczułem na swoich plecach czyjś dotyk, odwróciłem się by spojrzeć za siebie. Nikogo nie było. W oddali zobaczyłem postać starej kobiety. 
Wstałem by podejść bliżej i przyjrzeć się staruszce. 
-babcia?-zapytałem niepewnie.- Przecież Ty nie żyjesz.-stałem lekko przerażony, mimo wszystko ciesząc się że widzę znów babcie.- jak to się stało że tutaj jesteś? Tak strasznie za Tobą tęskniłem.-wtuliłem się w kobietę jednak jakbym tulił powietrze.
- skarbie to nie ważne. Jestem tu, bo jesteś smutny, zdołowany.. i potrzebujesz wsparcia. Co się dzieje słonko?-babcia usiadła na ławce i poklepała miejsce obok. po czym zająłem tam miejsce.
Opowiedziałem jej całą historię.
-i teraz nawet nie chce się ze mną przyjaźnić.- zakończyłem. 
- nie odpuszczaj, jednak pozwól jej odejść jeśli chce. Mówią jak kogoś kochasz to pozwól mu odejść, jeśli wróci to znaczy że jest twoje a jeśli nie to znaczy że nigdy nie było. -staruszka ucałowała moje czoło i odeszła znikając w oddali.
Jej słowa dały mi wiele do przemyślenia, zawsze wiedziała co powiedzieć. 
Będę cholernie tęsknił za Em, ale jeśli taka jest jej wola nie będę się do tego mieszał. Wiem, że mnie kocha i wiem że wróci. Będę na nią czekał nawet 50 lat. Jest dla mnie jedyną.

_______________________________________________________________

Mało kom ostatnio.. Chyba przestanę dodawać..

9 komentarzy:

  1. owwwwwwww♥♥♥ No i znowu się poryczałam jakie to romantyczne i to zdanie na końcu rozdziału to było piękne po prostu SZACUN czekam na następny;*******Fanka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ani mi się waż przestać dodawać! Świetny czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej no, ale oni będą razem tak?
    Powiedz, że będą ; c
    Rozdział genialny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Przestań gadać, masz pisać. Kocham tą historię :-)

    + Nominowałam cię do Liebster Awards :-)
    Szczegóły u mnie na blogu: http://memories-as-reason-to-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. oooooooooooooooooooom <3 nastepny kochanaa <33 @swagbieberbitch

    OdpowiedzUsuń
  6. Awwwww !!! :** Jak słodkoo...Ta końcówka ...O matko oby ona do niego wròciła są dla siebie stworzeni :D
    Czekam na ciąg dalszy tej historii ! ;-)
    K....

    OdpowiedzUsuń
  7. jezuniu jaka kochana końcóweczka ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. O mój bożee ! Świetny, uwielbiam ten blog, tę historie. szybciutko dodawaj, ja już nie mogę się doczekać -,- Jeejciu niech oni będą razem, niech nie pozwoli mu odejść jak już np bedzie wychodził z walizkami z domu. Wymyśl coś fajnego ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. ja Ci dam przestanę dodawać! jak przestaniesz to Cię znajdę i wpierdol masz! czekam na kolejny! ♥

    OdpowiedzUsuń